Na wysokościach aż do 600 metrów drzemie  duży  potencjał  energii.  Wiatr  wieje tam  stale  i  mocniej.  Te  cechy  chce  wykorzystać  Startup  z  USA:  latająca  turbina wiatrowa ma wytwarzać prąd i dostarczać go Alasce.

Wiatr  na  wysokościach  od  300  aż  do 600  metrów  jest  wyraźnie  bardziej  stały. Od lat naukowcy i inżynierowie próbowali  znaleźć  sposób  na  wykorzystanie tego ogromnego  potencjału  do  wytworzenia energii. Dwaj byli studenci Massachusetts Institute  of  Technology  (MIT)  ze  swoją młodą  firmą  Altaeros  z  Alaski  najwidoczniej  znaleźli  rozwiązanie:  latające  turbiny wiatrowe.

Analogicznie  do  sterowców,  latająca siłownia  wiatrowa  wypełniona  jest  helem. Balon ma przy tym kształt pierścienia i  małe  skrzydła,  w  środku  kręci  się rotor, podobny do tych znanych z lądowych siłowni  wiatrowych.  Turbina  przymocowana do lin będzie wypuszczana na wysokości ponad 300 metrów, a prąd wytwarzany w  przestworzach  przesyłany  przez  kable do powierzchni ziemi.

Jak  podaje  Altaeros  turbina  nazwana „Buoyant Airborne Turbine” (BAT) ma produkować prąd aż przez 5 000 godzin rocznie,  czyli  dwukrotnie  więcej  niż  konwencjonalne turbiny wiatrowe na lądzie, które dostarczają prąd przez około 2 000 godzin rocznie. Ilość prądu wyprodukowana przez pojedynczą turbinę ma wystarczyć na zasilenie dwunastu gospodarstw domowych.
Prąd dla Alaski
Projekt  „Buoyant  Airborne  Turbine”  jest wspierany  m.in.  przez  Alaska  Power  Authority  kwotą  prawie  miliona  euro.  Władze Alaski liczą na tańszy prąd dla części bardzo  odległych  miast.  Miejscami  surowe  warunki  sprawiają,  że  budowa  sieci energetycznych jest trudna i droga. Turbina  BAT  jest  niezależna  i  może  być  wykorzystywana  praktycznie  wszędzie,  odpadają więc wysokie koszty instalacji.

Koszt  wytworzenia  prądu  ma  wynosić ok. 13 centów/kWh. Wprawdzie jest to znacznie  więcej  niż  przy  wykorzystaniu nowoczesnych  lądowych  turbin,  ale  wliczając  koszty  przesyłu  i  dystrybucji  dla regionów takich jak Alaska okazuje się, że latające  turbiny  wiatrowe  mogą  okazać się prawdziwą alternatywą.
Anna Szendzielorz
Źródło: www.energiezukunft.eu