W tym roku, mieliśmy do czynienia z tzw. ustawowym zamrożeniem cen na poziomie z czerwca 2018 roku. Dotyczyło to jednak tylko nominalnego poziomu cen w rozliczeniach z odbiorcami, a nie rynkowych stawek. Doprowadziło to do powszechnego przekonania, że ceny nie wzrosły. W praktyce, gdyby nie zamrożenie cen energii, za 1 MWh energii elektrycznej płacilibyśmy 299-313 zł.

Jak podaje prezes URE, wprowadzenie systemu rekompensat było spowodowane tym, że ceny energii rosły, a rekompensaty dla przedsiębiorstw energetycznych (sprzedawców) miały pokryć różnicę pomiędzy rzeczywistymi wyższymi kosztami a niezmienionymi cenami dla odbiorców końcowych. Jednakże zamrożenie cen energii nie oznacza, że koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa energetyczne pozostały na niezmienionym poziomie w 2019 roku.

W latach 2016-2018 kształtowały się one na poziomie od ok. 250 zł/MWh w 2016 roku do ok. 242 zł/MWh w 2018 roku. W 2019 roku ceny zostały zamrożone według stanu na czerwiec 2018. Gdyby nie to, za 1 MWh energii elektrycznej płacilibyśmy 299-313 zł.

Za co płacimy na rachunku za energię?

Rachunek za energię elektryczną zawiera w sobie kilka opłat, ale początkowo można podzielić go na dwa elementy, tj. koszt obrotu czyli wartość faktycznie zużytej energii elektrycznej, oraz koszt dystrybucji czyli wartość dostarczenia energii do odbiorcy. Taryfa dystrybutora dzieli się na pięć kategorii widniejących na rachunkach za energię a kreują się następująco:

  • Opłata przesyłowa stała
  • Opłata sieciowa
  • Opłata abonamentowa
  • Opłata przejściowa
  • Opłata jakościowa

Jak podaje URE, według danych Eurostatu z dnia 26.11.2019, przeciętnie gospodarstwo domowe w Polsce w pierwszym półroczu 2019 roku płaciło 0,13 euro za kWh czyli około 55 gr za kWh. Na tę kwotę składały się zarówno koszt obrotu jak i dystrybucja.

Podniesienie kosztów o około 60 – 70 zł za MWh spowodowałby realny wzrost rachunku za prąd przeciętnego Polaka. Jak podaje URE, przeciętne gospodarstwo domowe w Polsce zużywa rocznie ok. 2 MWh energii. Co więcej, mimo że koszt wytwarzania energii może spadać, to nie oznacza, że pozostałe koszty pozostaną na niezmienionym poziomie. W związku z tym – na powtórne zamrożenie nie ma szans.

2020 – jakie ceny?

Każdej jesieni Urząd Regulacji Energetyki przeprowadza postępowanie w sprawie ustalenia poziomu taryf za energię elektryczną na kolejny rok. Sprzedawcy energii kalkulują koszty energii kupowanej na rynku hurtowym oraz pozostałe koszty, a następnie przekładają je na ceny dla odbiorców końcowych – gospodarstw domowych.

Do wtorku 17.12 dowiemy się, ile zapłacimy za prąd w przyszłym roku. Jak podaje Rzeczpospolita, prezes URE Rafał Gawin poinformował, że każde przedsiębiorstwo kalkuluje własną taryfę i w stosunku do 2018 r. stawki we wnioskach są dużo wyższe, odzwierciedlając zmianę sytuacji w energetyce.

Według Jadwigi Emilewicz wzrost cen dla gospodarstw domowych może się kształtować na poziomie około 10 proc.

Rzeczpospolita podała, że do zamrożenia cen raczej powrotu nie będzie, a koszt tej operacji w tym roku wyniósł dla budżetu co najmniej 8 mld zł.

Źródła: URE, Rzeczpospolita

Redakcja GLOBEnergia