30 000 km elektrykiem, a samochód wciąż pokazuje 100% pojemności nominalnej – jak dbać o baterię?

Dla wielu kierowców barierą przed zakupem samochodu elektrycznego jest obawa o szybką degradację akumulatora trakcyjnego i widmo po latach, kosztownej wymiany lub naprawy. Praktyka użytkowania pokazuje jednak, że degradacja ogniw w baterii trakcyjnej jest często wolniejsza niż obawy z forów internetowych, a nawet wolniejsza niż deklaracje producenta. Wynika to z faktu, że w rzeczywistych warunkach eksploatacji akumulatory trakcyjne są eksploatowane znacznie łagodniej niż zakłada producent.

Przyczynkiem do tego artykułu była moja ostatnia wizyta w serwisie na okresowy przegląd na 30 000 km po prawie 2 latach jazdy, a biorąc pod uwagę rok produkcji samochodu to po okresie 3 lat od wyprodukowania baterii trakcyjnej.
Nie spodziewałem się dużej degradacji po takim czasie szczególnie biorąc pod uwagę stosowanie się do zasad zalecanego stylu ładowania, ale i tak wynik z testu pokazujący ciągle stan zdrowia baterii na 100% jest niewielkim, ale pozytywnym zaskoczeniem.

Kluczem do małej degradacji akumulatora trakcyjnego jest kilka czynników. Na niektóre nie mamy wpływu, jak temperatury użytkowania i tu pomaga polski klimat nieprzesadnie upalny w lecie, a także nie bardzo mroźny w zimie. Z tego powodu baterie w elektrykach użytkowanych w Polsce rzadko pracują w temperaturach nadmiernie przyspieszających degradację, czyli w upały. Z kolei mrozy nie szkodzą ogniwom, co więcej degradacja kalendarzowa w mrozie praktycznie nie zachodzi, a starzenie cykliczne jest mniejsze niż w wysokiej temperaturze. Co z kolei może szkodzić w zimie, to szybkie ładowanie, szczególnie jeżeli bateria nie została wcześniej podgrzana.
Tu przy okazji tworzy się porada przy zakupie używanego elektryka. Poza krajowymi samochodami znacznie lepszym wyborem będą samochody z Norwegii czy Szwecji niż Hiszpanii czy Grecji.
To na co mamy wpływ, to ładowanie, a sposób ładowania ma istotny wpływ na żywotność ogniw litowo jonowych zarówno NMC, które posiada mój samochód, a także LFP bardzo popularnych w samochodach z państwa środka. Wiedza, że szybkie ładowania czy bardzo szybkie ładowanie czyli takie, które jest zbliżone do górnej granicy możliwości przyjmowania mocy przez baterię przyczynia się do szybszej degradacji. Oczywiście okazjonalne wizyty na szybkich ładowarkach nie przyspieszą istotnie degradacji, ale jeżeli większość ładowań będzie takich, to już zobaczymy to w kondycji baterii. U mnie 28 szybkich ładowań na trasie przełożyło się na 7% energii ładowania baterii, 93% to wolne ładowania w większości w domu. To bardzo dobra proporcja, która z pewnością pozytywnie przyczyniła się do stanu zdrowia baterii. Liczbę szybkich ładowań ograniczam ładując do pełna przed jazdą i doładowując na trasie tylko tyle, żeby z lekkim zapasem wrócić. To po pierwsze oszczędza czas, po drugie pieniądze, po trzecie baterię. Jazda w trasie ponad 350 km kiedy muszę doładować się na trasie zdarza mi się średnio raz w miesiącu, a większość użytkowania samochodu to jazda “wokół komina” czyli praca - dom czy weekendowe wypady za miasto. Przy tej okazji pojawia się pytanie jak ładować na co dzień, bo większość kierowców nie potrzebuje pełnej baterii każdego ranka, na co dzień często nie potrzebuje nawet 80% czy połowy pojemności baterii. Tu warto wiedzieć że dla baterii trakcyjnej samochodu elektrycznego opartego o ogniwa NMC strefa komfortu znacząco ograniczająca degradację to poziom naładowania 30-60%SCO. Degradacja jest wtedy najwolniejsza zarówno pod względem starzenia kalendarzowego, jak i cyklicznego. Zalecenia te dotyczą chemii NMC. Rosnące na popularności ogniwa LFP mają strefę komfortu znacznie szerszą 20–90% SOC przy codziennym użytkowaniu a ładowanie do 100% jest nawet okresowo zalecane.
Jeżeli posiada się ładowarkę w domu czy pracy to ładowanie 30-60% SOC nie jest żadnym wysiłkiem czy problemem, ale ładując się na mieście trzymanie się tych zasad byłoby kłopotliwe. Dlatego nie mając możliwości ładowania w domu rekomendowałbym wybór samochodu z baterią LFP. W tym przypadku nawyk z samochodów spalinowych, czyli tankowania od rezerwy do pełnia nie jest problemem i nie odczujemy istotnie szybszej degradacji ładując się 10-100% SOC co jakiś czas.
Wracając do mojego samochodu i ogniw NMC, warto mieć na uwadze, że przy wysokim SOC katoda NMC jest mocno zoksydowana, co sprzyja degradacji struktury, rozpadowi elektrolitu i przyrostowi warstwy pasywacyjnej (SEI). To są zjawiska trwałej utraty pojemności. Dlatego mając taką baterię trzeba unikać ładowania do 100% i w takim stanie naładowania pozostawić go na parkingu na kilka dni. Tu rekomendacja jest jasna ładuj do 100% możliwie na krótko przed jazdą. Nie koniecznie muszą być to minuty, ale nie powinno być to więcej niż kilka godzin. Nie jest to też zalecenie trudne do realizacji biorąc pod uwagę, że współczesne ładowarki jak i samochody pozwalają na ustawienie nie tylko godziny rozpoczęcia ładowania, ale także godzinę jego zakończenia. Wtedy samochód rozpocznie ładowanie o takiej porze, aby być naładowanym na zadeklarowaną godzinę wyjazdu.
Coraz więcej doświadczeń pokazuje, że dobrze eksploatowany akumulator trakcyjny oparty o ogniwa NMC może bezproblemowo zapewnić 400 000–600 000 km zasięgu. Pewnie nie przekona to fanów diesla, ale miłośnicy nowych benzyniaków może zaczną rozważać przesiadkę :)
Autor: Bogdan Szymański
Polecane
NaszEauto – zostało 40% budżetu! Sprawdź czy zdążysz złożyć wniosek

Jeśli Polak kupuje auto elektryczne, to przede wszystkim nowe









