Niemiecki producent samochodów jest zmuszony wycofać z rynku setki tysięcy pojazdów z silnikami diesla ze względu na manipulację emisjami. Od samochodów rodzinnych, przez samochody transportowe po szlachetny model SUVa GLC – lista pojazdów z nielegalnym oprogramowaniem jest naprawdę długa.

Niemal 800 tysięcy „grzesznych pojazdów”

Pod koniec lipca Federalny Urząd ds. Ruchu Drogowego (KBA) stwierdził, że 774 000 pojazdów Mercedesa w Europie zostało wyposażonych w niedozwolone oprogramowanie manipulujące emisją spalin i nakazało Daimlerowi przywołać do producenta ponad 200 000 samochodów w Niemczech. Problem dotyczy 24 modeli pojazdów.

Mercedes-AMG GLC 63 S 4MATIC+ Coupé, (Fot. Mercedes)

Do KBA regularnie zgłaszano kolejne przypadki nadużycia w wybranych modelach Mercedesa. W końcu szef zarządu nie mając wyboru, dostarczył listę „zainfekowanych” samochodów. Okazuje się, że znajdują się na niej między innymi modele: C300 Hybrid, większość modeli klasy E, oraz reklamowany jako przyjazny środowisku, luksusowy model klasy S z silnikiem hybrydowym!

Oprócz nich na liście znalazły się modele GLE, ML, GC, sportowy coupe CLS i Roadster SLK, a także transportowe samochody Sprinter i Vito.

Daimler zaprzeczył jakiemukolwiek niezgodnemu z prawem postępowaniu. Rzecznik koncernu z Monachium potwierdza, że zostanie złożone odwołanie od decyzji urzędu, jednak oświadcza iż naprawi oprogramowanie.

Analityk ISI Evercore Arndt Ellinghorst przewidział, że koszty wymaganej aktualizacji oprogramowania dla Daimlera wyniosą około 100 milionów euro (118 milionów dolarów).

Mercedes-AMG V8-Produkcja silników (Fot. Mercedes)

Powtórka po skandalu dieselgate

We wrześniu 2015 w mediach pojawił się termin tzw. dieselgate. Mówi się, że jest to największa afera motoryzacyjna w historii, a dotyczyła konkurencji Mercedesa – koncernu motoryzacyjnego Volkswagen AG. Niemiecka firma również tuszowała przekraczającą emisję spalin z silników diesla, wykorzystując oprogramowanie Bosch w 11 mln samochodów.

Agencja Ochrony Środowiska wykryła, że producenci samochodów z grupy Volkswagen celowo tak zaprogramowali turbodoładowane silniki diesla, aby ograniczenia emisji spalin były aktywowane tylko podczas testów laboratoryjnych.

Dzięki temu emisja tlenku azotu spełniała wszystkie normy, jednak w rzeczywistości w czasie jazdy normy te przekroczone były niemal 40-krotnie.

VW musiał przeprowadzić akcja naprawczą pojazdów ze Stanów, Niemiec (w największej liczbie), Wielkiej Brytanii, Francji, Austrii, Czech, Portugalii. W Polsce powstało Stowarzyszenie Osób Poszkodowanych przez Spółki Volkswagen AG, której członkowie do tej pory wspólnie przedstawiają roszczenia dotyczące afery spalinowej z 2015 r.

Jaki los czeka zatem Mercedesa?


Redakcja GLOBEnergia