Amerykanie bez prądu – nie płacą rachunków, bo ich na to nie stać

W Stanach Zjednoczonych narasta kryzys, o którym w Polsce mówi się niewiele: miliony Amerykanów nie są w stanie opłacić rachunków za prąd, a firmy energetyczne odłączają im zasilanie. Liczba odłączeń wzrasta w niemal każdym stanie, a wielu ludzi z klasy średniej po raz pierwszy doświadcza ubóstwa energetycznego.

- Miliony Amerykanów nie są w stanie opłacić podstawowych rachunków za energię elektryczną.
- Firmy energetyczne odłączają zasilanie w coraz większej liczbie gospodarstw domowych.
- Ubóstwo energetyczne po raz pierwszy od dekad dotyka także amerykańską klasę średnią.
Rosnące rachunki i coraz więcej odłączeń
Według danych cytowanych przez The Washington Post, sytuacja w 2025 roku stała się dramatyczna. W wielu stanach ceny energii elektrycznej poszybowały w górę, a inflacja i rosnące koszty życia sprawiły, że przeciętne gospodarstwo domowe zaczęło mieć poważne problemy z regularnym opłacaniem rachunków. Średni koszt energii elektrycznej wzrósł o ok. 11% w skali kraju, a w niektórych regionach nawet o ponad jedną trzecią. W samym stanie Pensylwania odłączenia prądu wzrosły o 21%, a ponad 270 tys. domów straciło zasilanie.
Łącznie aż 14 milionów gospodarstw w całych USA zalega z opłatami za media lub ma rachunki przekazane do windykacji. To liczby, które wyraźnie pokazują, że problem nie dotyczy wyłącznie najuboższych, po raz pierwszy od dekad kryzys dotyka także amerykańską klasę średnią.
Średnia kwota zaległości za energię wynosi 789 dolarów, czyli o jedną trzecią więcej niż jeszcze dwa lata temu. W praktyce oznacza to, że wiele rodzin wpada w spiralę długów: aby przywrócić zasilanie, muszą wpłacić kilkusetdolarowe zaliczki, a jeśli nie zapłacą kolejnych rat, ponownie tracą dostęp do prądu. Zdarzają się nawet internetowe zbiórki na rachunki dla rodzin, którym nie starcza do pierwszego.
Cztery główne przyczyny kryzysu
Sytuacja w Stanach Zjednoczonych jest tak poważna, ponieważ nakłada się na siebie kilka kluczowych czynników. Przede wszystkim gwałtownie rosną koszty energii – ceny prądu zwiększyły się szybciej niż ogólna inflacja, co wynika z drożejących paliw, kosztownych modernizacji sieci i inwestycji w nowe moce wytwórcze. Jednocześnie życie w USA stało się dużo droższe: podrożały czynsze, transport, żywność i leki, więc wiele rodzin musi decydować, które rachunki zapłacić w pierwszej kolejności, a które odsunąć w czasie. Pogarsza to fakt, że programy państwowe wspierające odbiorców energii często działają z opóźnieniem, są niewystarczające albo trudno dostępne. Do tego dochodzi ogromna niestabilność finansowa amerykańskich gospodarstw domowych. Jak opisał The Washington Post, miliony ludzi żyją „od wypłaty do wypłaty”, więc jeden niespodziewany wydatek, jak choroba czy utrata pracy, może sprawić, że przestają radzić sobie z regularnym opłacaniem rachunków. Wszystkie te czynniki wspólnie tworzą idealną burzę, która pcha coraz większą liczbę Amerykanów w stronę ubóstwa energetycznego.
Eksperci ostrzegają
Organizacje energetyczne, takie jak National Energy Assistance Directors Association, alarmują, że nadchodząca zima może znacząco pogorszyć sytuację. Wyższe rachunki za ogrzewanie oznaczają większe obciążenie domowych budżetów. Jeśli ceny utrzymają się na obecnym poziomie, a programy państwowe nie zostaną rozszerzone, liczba odłączeń prądu może w miesiącach zimowych jeszcze przyspieszyć.
To ważny sygnał także dla europejskich gospodarek. Jeśli w USA, kraju o dużej odporności ekonomicznej, dochodzi do masowych odłączeń prądu, to warto zastanowić się, jak wygląda odporność systemów energetycznych i polityki socjalnej w innych państwach.
Źródła: NEADA, the washington post










