Amerykańska armia mocno inwestuje w fotowoltaikę

Wydawać by się mogło, że po wyborze Donalda Trumpa na urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych, kraj ten odwróci się od OZE. Tymczasem okazuje się, że jedna z najbardziej wymagających amerykańskich instytucji coraz częściej zwraca się w kierunku odnawialnych źródeł energii. Mowa tutaj o amerykańskiej armii.

Michael McGhee, który zajmuje się kwestią energetyki w amerykańskiej armii, twierdzi że instalowanie fotowoltaiki w bazach wojskowych zwiększy ich niezależność. Jednocześnie w większym stopniu uodporni je na trudne warunki, takie jak ataki czy klęski żywiołowe. Według raportu opublikowanego przez naukowców z Rocky Mountain Institute, fotowoltaika jest jedną z najbardziej odpornych na huragany i tornada metod generacji elektryczności. Jednocześnie jej koszt na przestrzeni lat obniżył się tak bardzo, że jest w stanie konkurować opłacalnością z tradycyjną energetyką.

Image result for US army renewable

Kolejnym plusem jest rozproszony charakter OZE. Dzięki niemu technologia ta jest znacznie bardziej odporna na cyberataki niż tradycyjne elektrownie, gdzie proces generacji i przesyłu elektryczności jej zazwyczaj wieloetapowy i skomplikowany, co daje pole do popisu hakerom.

Aby zminimalizować koszty, amerykańska armia korzysta z usług prywatnych firm. W ten sposób w roku rozliczeniowym 2016 uzyskała ponad 94 megawaty tych instalacji. Obecny ma przynieść ponad 100 MW i nic nie wskazuje na to, by wydatki na ten cel w najbliższych latach zmalały.

Choć wydaje się to niewiarygodne, w samym roku 2016 na terenie USA wielokrotnie doszło do sytuacji, w których ponad 8 godzin tamtejsze bazy wojskowe nie miały dostępu do wody i elektryczności. Takich przypadków było ponad 700.

Wśród firm, z którymi współpracuje amerykańska armia jest m.in. SunPower. Koncern ten zrealizował m.in projekt, w którym baza wojskowa Redstone Arsenal została wyposażona w 10 MW instalację fotowoltaiczną, dodatkowo zaopatrzoną w magazyn energii. Michael McGhee twierdzi, że projekty tego typu będą realizowane coraz częściej, w miarę jak cena ogniw li-ion będzie spadać.

Co ciekawe, armia amerykańska posiada też znacznie większe instalacje. Zalicza się do nich m.in. ta na Hawajach, który sięga aż 50 MW mocy.

Źródło: www.ft.com, www.usace.army.mil

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia