Z czego to wynika? Moim zdaniem z bardzo sztucznego podziału, który funkcjonuje na naszym rodzimym rynku – sztucznej granicy projektów na poziomie 1 MW. W Niemczech czy we Francji podział wygląda trochę inaczej.

Obawiam się, że właśnie sztuczna granica 1 MW powoduje, że jeśli ktoś w danym miejscu mógłby przyłączyć do sieci 2 MW albo 3 MW w ramach jednego projektu, to aby wygrać aukcje musi ponosić wszystkie koszty dla dwóch, trzech, a nawet czterech projektów.

Według mnie, tak długo, jak będziemy utrzymywać ten podział, tak długo cena energii nie będzie miała kolejnego potencjału spadku. Niestety ten podział generuje inne problemy.

Bariery i wymagane uproszczenia

Co powinien zrobić inwestor, który chce walczyć o niższą cenę energii dla konsumenta i większą opłacalność projektów fotowoltaicznych? W Polsce musimy się dość dobrze zastanowić, czy – na przykład jak w Niemczech, nie powinniśmy połączyć procedury środowiskowej z pozwoleniem na budowę. To umożliwiłoby skrócenie okresu przygotowania projektu i zarazem obniżenie kosztów.
Jest też w Polsce zapis, który mówi o tym, że źródło energii o mocy wyższej niż 100 kW musi znajdować się w istniejącym już planie zagospodarowania przestrzennego. To znacząco spowalnia albo wyklucza pewne tereny.

Dochodzi do sytuacji, że deweloperzy – inwestorzy nie przystępują do inwestycji na terenach, które mogłyby być atrakcyjne ze względu na plan, który takich inwestycji nie przewiduje. A co więcej – procedura zmiany planu zagospodarowania przestrzennego jest złożona i trwa nawet kilka lat. To znacząco podnosi koszty.

Tam, gdzie nie ma planów, większość urbanistów ma problem z tym, co to jest fotowoltaika. W tym miejscu uważam, że bardzo potrzebne byłoby wprowadzenie w przepisach dotyczących planowania przestrzennego definicji fotowoltaiki wraz z wyjaśnieniem, czym elektrownia fotowoltaiczna różni się od elektrowni konwencjonalnej lub wiatrowej. Potrzebne jest również skrócenie czasu wydawania warunków przyłączenia do sieci – z moich informacji od samych operatorów wynika, że trwa to 180 dni dla instalacji przyłączonych do średniego napięcia. Dla porównania w niektórych krajach można zamknąć ten temat w 30 dni – sześć razy szybciej.

Wracając do sztucznego podziału, który według mnie nieco sztywno i niepotrzebnie obniża opłacalność projektów, rozwiązaniem byłby – może upraszczając nieco logikę – podział projektów uwzględniający to, do jakiego napięcia miałyby być przyłączane.

Projekty do 50 kW, które funkcjonują na najmniejszych napięciach, mogłyby stanowić jedną grupę. Projekty, w których znacząco zawierają się projekty 1 MW, śmiało mogłyby funkcjonować jako projekty podłączone do sieci średniego napięcia.

Za kilka lat wytworzy się rynek do wysokiego napięcia i najwyższych napięć. Gdybyśmy podzielili te projekty na wspomniane kategorie, to nie mielibyśmy problemu z udowadnianiem, że instalacja o mocy 10–15 kW to jest całkiem inna instalacja niż taka o mocy 20–30 MW. Takie podejście zdecydowanie ograniczyłoby dowolność interpretacji prawa.

Śladem Francji, Niemiec, Azji…

Ja od czasu do czasu lubię trochę prognozować. Niestety te prognozy dosyć często się sprawdzają. Ale chciałbym wnieść też nieco optymizmu. We wspomnianej wcześniej Francji jest pewien nakaz, pewne zalecenie, które mówi o tym, że wielkoobszarowe budynki powinny mieć dachy zielone lub powinny być pokryte fotowoltaiką. Wspomniane również wcześniej Niemcy mają zasadę, by każdy parking, na którym mieści się powyżej 10 miejsc parkingowych zadaszać z wykorzystaniem fotowoltaiki. Podobnie jest z budynkami wielkoobszarowymi, centrami handlowymi, budynkami biurowymi itd.

Nie ma przeszkód, żeby pójść drogą Niemiec czy Francji. To spowodowałoby, że mielibyśmy tej fotowoltaiki jeszcze więcej i łatwiej byłoby ją zaprojektować.

Myślę też, że trzeba będzie wykorzystać instalację fotowoltaiczną do gromadzenia wody – to powoli dzieje się już w Azji. Nie tylko oczko wodne, ale też fotowoltaika może służyć do małej retencji. To jest duży zasób, który możemy mądrze wykorzystać.


Dowiedz się więcej!

Więcej komentarzy i felietonów znajdziesz w najnowszym wydaniu GLOBEnergia 3/2020, które jest dostępne TUTAJ!

Piotr Rudyszyn

Ekspert rynku energii odnawialnych i ciepłownictwa. Menager innowacji energetycznych. Autor publikacji o energetyce odnawialnej.