Podatek słoneczny

Na łamach GLOBEnergia.pl informowaliśmy, że Australijska Komisja ds. Rynku Energii (ang. The Australian Energy Market Commission), odpowiedzialna za regulacje sektora energetyki w tym kraju, zaprezentowała projekt dokumentu dotyczącego integracji technologii takich jak magazyny energii i instalacje fotowoltaiczne z siecią elektroenergetyczną. W dokumencie pojawiła się propozycja wprowadzenie podatku słonecznego. AEMC chce wprowadzić opłatę za eksport energii elektrycznej z instalacji fotowoltaicznych, czyli wprowadzanie jej do sieci dystrybucyjnej, ale także i pobór energii. W ten sposób agencja chce zlikwidować “korki” w sieciach. – Blokowanie eksportu energii z powodu obciążonej sieci będzie nas kosztować więcej, gdyż do systemu dostaje się mniej odnawialnej i tańszej energii – wyjaśnia australijska komisja. Po drugie, organ argumentuje, że proponowane zmiany mają także zachęcić do instalacji magazynów energii elektrycznej, co jest niezbędne przy rozwoju energetyki słonecznej. Możliwość gromadzenia energii w domu zmniejszy obciążenie i tak już “przepełnionej” sieci na południu kraju.

Zdalna kontrola urządzeń

Obciążone sieci są dużym problemem dla operatorów, dla których kluczowe jest zapewnienie bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej. Portal RenewEconomy informuje, że stanowi ministrowie ds. energetyki chcą iść o krok dalej i przyjąć przepisy umożliwiające operatorom sieci w razie pilnej potrzeby wyłączyć zdalnie nie tylko instalację fotowoltaiczną zamontowaną na dachu, ale także pompy basenowe, stacje ładowania pojazdów elektrycznych, systemy ciepłej wody, a nawet klimatyzatory. Nowe regulacje są obecnie poddawane konsultacjom, ale jak informuje redaktor Giles Parkinson, nie wejdą w życie w najbliższym czasie. Propozycje były już nieoficjalnie uzgodnione w 2019 r.

Na wdrożeniu nowych przepisów szczególnie zależy władzom Australii Południowej, które starają się przyspieszyć wdrożenie nowych środków, tak jak zrobiły to w przypadku regulacji, które pozwalają na zdalne wyłączenie instalacji fotowoltaicznych na dachu w celu utrzymania stabilność sieci. Zdarzyła się już taka sytuacja. W wyniku prac konserwacyjnych na głównej linii przesyłowej, pożaru w kluczowej stacji przesyłowej, a następnie pojawienia się niskiego popytu na energię elektryczną i gwałtownego wzrostu cen energii, operator zdecydował się na wyłączenie 67 MW mocy zainstalowanej w instalacjach fotowoltaicznych (dostępnych było około 1000 MW). Takie działania mogą się w przyszłości powtarzać, mając na uwadze bezpieczeństwo funkcjonowania sieci elektroenergetycznych np. w  szczycie generacji słonecznej.

Przypomnijmy, że Australia Południowa jest na zaawansowanym poziomie transformacji energetycznej. Energetyka wiatrowa i słoneczna zapewniła 60 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną w 2020 r. Mikroinstalacje fotowoltaiczne w niektórych przypadkach zapewniają 100 proc. lokalnego zapotrzebowania. Nadwyżka energii musi być więc przechowywana lub eksportowana do innego stanu. Biuro Regulacji Technicznych w Australii Południowej stwierdza, że elastyczność “końcowego użytkowania sieci elektrycznej” ma istotne znaczenie dla poprawy bezpieczeństwa sieci. Krytyczna jest więc potrzeba instalacji np. magazynów energii.

Możliwości zdalnego wyłączania urządzeń takich jak ładowarki EV, pompy basenowe czy klimatyzatory ma zapewnić stabilność sieci elektroenergetycznej w szczycie zapotrzebowania na energię elektryczną. Konsultowane rozwiązania obejmują możliwość zmniejszenia poziomu zasilania tych urządzeń o jedną czwartą, połowę lub całkowite ich odcięcie. Co więcej, w niektórych przypadkach operator będzie mógł zdalnie włączyć urządzenia jak ładowarki EV lub systemy ogrzewania ciepłej wody, aby zwiększyć pobór energii elektrycznej. Autorzy rozwiązań wskazują, że do takich sytuacji dochodziłoby niezwykle rzadko.

Krytyka rozwiązań

Rozszerzeniu uprawnień operatorów sprzeciwia się branża samochodów elektrycznych. Przekonują, że zmiany grożą znacznym podwyższeniem kosztów domowych stacji ładowania i zmuszeniem właścicieli pojazdów elektrycznych do zejścia do „podziemia” poprzez używanie zwykłych gniazdek elektrycznych do podłączenia kabla ładującego.

Krytycy wskazują także, że w wyniku zmian wielkie przedsiębiorstwa energetyczne będą miały faktyczny wpływ na funkcjonowanie inteligentnych domów, gdzie dotychczas rola firm kończyła się właściwie na liczniku.

Źródło: RenewEconomy

Redakcja GLOBEnergia