Autonomiczne taxi złamało przepisy, ale… „Nie mamy rubryki na robota”

Waymo w trakcie jazdy

Kalifornijscy policjanci przeżyli niemałe zaskoczenie, kiedy okazało się, że nie mogą ukarać mandatem taksówki. Powód? Brak kierowcy - taksówka była autonomiczna i nikt nie siedział za kółkiem. Brak kierowcy to brak mandatu, a przepisy i tak zostały złamane. Policja apeluje o zmiany na poziomie prawnym. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Waymo w trakcie jazdy
  • Policjanci w Kalifornii zatrzymali autonomiczną taksówkę Waymo, która wykonała nielegalny manewr.
  • Nie mogli wystawić mandatu, ponieważ w pojeździe nie było kierowcy – to auto sterowane sztuczną inteligencją.
  • Funkcjonariusze apelują o pilne zmiany w prawie, by uwzględniało przypadki wykroczeń popełnianych przez pojazdy autonomiczne.

Zatrzymanie w San Bruno

Wszystko wydarzyło się w ostatnią sobotę września nad ranem, gdy funkcjonariusze prowadzili akcję kontroli trzeźwości. Wtedy przed ich oczami samoczynnie zawrócił autonomiczny pojazd należący do Waymo – spółki zależnej od giganta technologicznego Alphabet, właściciela Google. Policjanci, zgodnie z procedurą, zatrzymali auto. Problem w tym, że wewnątrz nie było kierowcy, któremu można by wręczyć mandat.

Jak opisali funkcjonariusze w mediach społecznościowych, ich książeczki mandatowe „nie mają rubryki na robota”. Post, opatrzony zdjęciem funkcjonariusza zaglądającego do pustego pojazdu, błyskawicznie zyskał wiralową popularność.

Taksówka Waymo w trakcie kontroli policyjnej w San Bruno.

Źródło: San Bruno PD

To był błąd algorytmu?

Policja określiła incydent jako „glitch”, czyli błąd w oprogramowaniu pojazdu. Funkcjonariusze skontaktowali się z przedstawicielami Waymo, by zgłosić zdarzenie i mieć nadzieję, że system zostanie przeprogramowany tak, by nie powtarzał podobnych manewrów w przyszłości.

W internecie natychmiast rozgorzała dyskusja. Wielu użytkowników było oburzonych, że nikt nie dostał mandatu. Policja wyjaśniła jednak, że zgodnie z obowiązującym prawem może ukarać tylko człowieka prowadzącego pojazd. Mandatów za wykroczenia drogowe nie można przypisać maszynie.

Wnętrze taksówki Waymo w trakcie jazdy.

Wnętrze taksówki Waymo w trakcie jazdy. Źródło: Energetyczny Talk Show GLOBENERGIA

Nowe prawo w drodze

San Bruno Police Department zapowiada, że już w przyszłym roku wejdzie w życie nowe prawo, które pozwoli funkcjonariuszom zgłaszać wykroczenia popełniane przez pojazdy autonomiczne do kalifornijskiego Departamentu Pojazdów Mechanicznych. Tam określone zostaną konkretne kary i procedury postępowania.

Do tego czasu pozostaje jednak luka prawna: jeśli samochód bez kierowcy złamie przepisy ruchu drogowego, nie ma komu wypisać mandatu.

Kiedy sztuczna inteligencja łamie prawo

Wydarzenie w Kalifornii stało się kolejnym symbolem zderzenia nowoczesnej technologii z rzeczywistością prawną. Autonomiczne pojazdy, które miały być przyszłością transportu, coraz częściej konfrontują się z przepisami stworzonymi dla… ludzi.

Jak zauważa wielu ekspertów, problem nie dotyczy tylko kwestii mandatów, chodzi o odpowiedzialność. Kto ponosi winę za błąd maszyny? Programista? Firma? A może nikt, bo algorytm po prostu uczy się na błędach? Z drugiej strony maszynowe uczenie programu naśladuje zachowania ludzkie, więc równie dobrze taksówka mogła powtórzyć manewr zawracania na zakazie na podstawie zachowań innych, tych bardziej człekoształtnych kierowców.

Jedno jest pewne: nawet w erze sztucznej inteligencji policjanci nadal muszą mieć oczy szeroko otwarte – choć coraz częściej zaglądają nimi… w puste fotele kierowców.

Jak się jeździe taxi bez kierowcy? Sprawdziliśmy to

Nasz naczelny miał okazję na własnej skórze przekonać się jak to jest jechać taksówką bez taksówkarza i to w samym San Francisco. Całe szczęście system uszanował rangę pasażera i stanął na wysokości zadania nie łamiąc żadnych przepisów. Jeżeli jesteście ciekawi relacji z tego przejazdu koniecznie obejrzyjcie nasze Energetyczne Talk Show:

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia