Strzał z ukrycia. Na początku ani słowa o fotowoltaice

Przed nami tragikomedia więc musimy odmalować otoczenie. Oto podkrakowska miejscowość, gdzie sporo nowo wybudowanych domków skrywa się w zieleni. To klasyczna sceneria w której rozegra się nasz dramat. Oto tajemnicza postać podchodzi od skrzynki do skrzynki i rozlepia ręcznie pisane kartki “proszę o kontakt w sprawie dachu”. To nie jest ulotka ani oferta i nic nie wskazuje na to, że mowa o fotowoltaice. Jest to tak intrygujące, że dzwonimy.

Takie naklejki otrzymują nasi czytelnicy. Niedopowiedzenie zachęca do szybkiego kontaktu na podany numer telefonu.

Ze względu na to, że sprawa jest poważna, porzucimy filmową retorykę. Odbiera miły pan: okazuje się, że to firma o ogólnopolskim zasięgu zaprasza do złożenia wniosku na preferencyjne finansowanie instalacji fotowoltaicznych. Jak podaje telefonicznie “prowadzi kwalifikacje do dofinansowania”. Dalej informuje, że firma którą reprezentuje jest sygnatariuszem porozumienia z NFOŚiGW i oferuje atrakcyjne finansowanie. Kto by nie chciał?

UWAŻAJ:

  • porozumienie firm z NFOŚiGW dotyczyło ułatwień składania wniosków do programu Mój Prąd, który się zakończył – firma z porozumienia nie ma programów dofinansowania

Proszę na spotkaniu być z żoną.

Podczas rozmowy zaprosił na spotkanie – wymóg: proszę przyjść na spotkanie z żoną. Co robimy? Idziemy na spotkanie w sprawie bezkosztowej instalacji fotowoltaicznej. Podejrzewamy, że wymóg spotkania z parami nie dotyczy spraw towarzyskich. Jeśli ktoś spodziewał się innego rozwoju akcji to musi się rozczarować. To może być przygotowanie pod zobowiązanie finansowe.

UWAŻAJ:

  • NIGDY nie podpisujmy dokumentów, których nie przeczytaliśmy dokładnie
  • NIE powinno się podpisywać umów na pierwszym spotkaniu ofertowym, trzeba przemyśleć i zadzwonić do konkurencji

Najnowsza technologia fotowoltaiczna i oferta pisana na kolanie

Podczas spotkania doradca na kartce odręcznie wylicza nam zyski z inwestycji w instalację fotowoltaiczną – nie zostawia ulotek, nie wspomina o nazwie programu, posługuje się hasłami “finansowanie” i “instalacja bezkosztowa”. Według zaprezentowanej w ten sposób oferty, małżeństwo powinno złożyć wniosek, do którego trzeba dołączyć zaświadczenie o wysokości 3 ostatnich wypłat pracowniczych, pokazać miesięczny koszt utrzymania domu i średni rachunek za prąd.

Kto kogo finansuje?

Na początek przedstawiciel dobiera moc systemu – na podstawie rachunków i planów na klimatyzację proponuje instalację o mocy 3,6 kWp. Jeśli małżeństwo pomyślnie przejdzie proces “kwalifikacji” do takiego “finansowania”, będzie mogło zainwestować w instalację fotowoltaiczną na preferencyjnych warunkach: 255 PLN/miesiąc przez 10 lat – bez ponoszenia początkowych wysokich kosztów. Według naszej opinii “finansowanie” to po prostu fotowoltaika na raty, ale podczas spotkania, które trwało ponad godzinę ani raz nie padła żadna nazwa banku.
Zostaliśmy również poinformowani, że gdyby nie udało się zakwalifikować do takiego finansowania, inwestorzy musieliby za instalację o mocy ok. 3,6 kW zapłacić około 24 640 PLN na raz.

Podsumujmy….. Finansowanie, które wynika z oferty instalacji fotowoltaicznej na dachu skośnym na dachówce ceramicznej to koszt 255 PLN/miesiąc przez 10 lat za instalację fotowoltaiczną o mocy 3,6 kWp – w sumie po 10 latach zapłacimy za taką instalację 30 600 PLN, czyli o prawie 6 000 PLN więcej niż bez oferowanego “finansowania” w ramach “bezkosztowej” inwestycji. Czym zatem różni się przedstawiona nam oferta finansowania od kredytu bankowego? Niczym i faktycznie – jest to oferta kredytowania. Z relacji innych klientów tej firmy, do których dotarliśmy wynika, że jest to po prostu kredyt. Jeden z klientów mówił nam o nieciekawej sprawie związanej z wypełnianiem samego wniosku – przedstawiciel firmy sam, za inwestora miał wypełnić dokumenty kwalifikujące do kredytu, czym inwestor był nieco zdziwiony.

UWAŻAJ:

  • Czy kredyt to coś złego? NIE. Często opłaca się zapłacić ratalnie za elektrownię słoneczną, redukując koszty energii elektrycznej. Budzące zastrzeżenia jest sposób ofertowania: brak przejrzystej oferty i zasłanianie się “dofinansowaniem” może oznaczać wyższe koszty inwestycji

Wróćmy do kosztów… Co podczas analizy oferty robi większość inwestorów? Porównuje ceny jednostkowe. A więc do dzieła: oferta zakłada 8 500 PLN/kWp w wariancie z finansowaniem, a 6 844 PLN/kWp w wersji bez finansowania. Zaczęliśmy się więc zastanawiać… kto tu kogo finansuje.

Regularnie sprawdzamy rynkowe ceny systemów fotowoltaicznych. Średnio, cena jednostkowa podobnej instalacji na dachówce ceramicznej o mocy ok. 3,6 kWp kształtuje się na poziomie 5 000 – 6 000 PLN/kWp w zależności od użytych komponentów, pokrycia dachowego, obecności optymalizacji mocy. Co więc musiałoby wyróżniać oferowaną nam instalację od typowych na rynku, że jej cena jest o kilkadziesiąt procent wyższa od średniej rynkowej?


Bezkosztowa instalacja – same plusy, czy zwykły kredyt?

Pracownik firmy wykonawczej tłumaczył, że dzięki takiej ofercie nie musimy płacić całej kwoty od razu i że możemy zapomnieć o rachunkach za prąd – przez 10 lat płacimy raty, a przez kolejne 20 lat cieszymy się energią elektryczną za darmo, bo żywotność modułów to nawet 30 lat. Bardzo ciekawie opowiadał również o modułach: “czarne kratkowane, w technologii połówkowej, na które mamy wyłączność sprzedaży na Europę” i falowniku, który jest z góry wybrany przez firmę – klient nie ma wpływu na dobór urządzenia.

Skoro mamy płacić raty za naszą inwestycję, można postarać się o kredyt – są na rynku ogólnodostępne, dedykowane kredyty na zielone inwestycje, są też typowe kredyty konsumenckie! Co więcej… wiele firm ma podpisane umowy z bankami i pomaga w uzyskaniu kredytu na inwestycję – kredytowanie inwestycji to nic nowego, ani zakazanego.

Pisaliśmy na początku, że na spotkanie zostało zaproszone małżeństwo – po co? Po to, by już podczas pierwszego spotkania spisać umowę – akwizytor oczywiście był przygotowany na to, by od razu wypełnić wniosek kwalifikujący nas do “bezkosztowej instalacji”, chce wypełnić z nami wniosek od razu na miejscu, a wyniki kwalifikacji obiecuje nam po około dwóch dniach.

Co więcej, zapytaliśmy również o zakup inwestycji za gotówkę. Doradca był sceptycznie nastawiony do takiego pomysłu i przekonany o swojej wyjątkowej ofercie mimo wszystko namawiał na próbę złożenia wniosku.

To tylko jeden z przykładów kreatywności firm wykonawczych, pochodzący z krakowskiego obwarzanka. Nie pierwszy i nie ostatni, który został do nas zgłoszony przez naszych czytelników. Szkoda, że takie działania rzucaję cień na setki uczciwych firm pracujących od lat w branży fotowoltaicznej.

Dla nas wątpliwa jest i sama oferta, jak i sposób zaproszenia na spotkanie. Skusilibyście się? W kolejnych artykułach inne ciekawe sposoby na klienta na fotowoltaikę w stylu PVkombinator.

Redakcja GLOBEnergia