Bon energetyczny – czy to się kalkuluje?

skarbonka świnka, pieniądze, zasilacz

Bo energetyczny to forma jednorazowego wsparcia w opłaceniu rachunków za prąd. Choć pomysł brzmi dobrze, to okazuje się, że jego wdrożenie generuje ogromne koszty budżetowe. Czy zatem pomysł ma sens? Pytamy eksperta. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

skarbonka świnka, pieniądze, zasilacz

Podziel się

  • Przyznanie bonu uzależnione jest od progu finansowego - dochodu na mieszkańca gospodarstwa domowego. Wysokość wsparcia zależy od ilości mieszkańców i źródła ciepła w systemie ogrzewania.
  • Bon to pierwsze wsparcie wyróżniające użytkowników pomp ciepła. Dla gospodarstw wykorzystujących prąd planuje się dwukrotność wypłaty.  
  • Cała akcja ma kosztować ponad 8 mld zł. Dlatego eksperci wątpią w ekonomiczne uzasadnienie takiego wsparcia. 

Jak działa bon?

Wysokość przyznanego bonu będzie zależała od ilości osób zamieszkujących gospodarstwo i źródła ogrzewania budynku. Dla użytkowników pomp ciepła i innych źródeł ciepła wykorzystujących energię elektryczną przewidziane jest dwa razy wyższe wsparcie. Projekt ustawy o bonie zakłada, że możliwość przyznania bonu będzie uzależniona od progu dochodowego. O wymogach jakie należy spełnić pisaliśmy już wcześniej w artykule Bon energetyczny dla użytkowników pomp ciepła – znamy poziom wsparcia. Poniżej przypominamy najważniejsze informacje.  

Bon będzie mógł być przyznany nawet w przypadku, jeśli przekroczone zostanie kryterium dochodowe. Będzie wtedy obowiązywała zasada złotówka za złotówkę. Dla jednoosobowych gospodarstw domowych kwota progu dochodowego to 2500 zł, a dla wieloosobowych – 1700 zł na osobę. Dochód, który trzeba będzie wykazać to przeciętny dochód za rok 2023. 

Czy takie dopłaty mają sens?

Mówimy o jednorazowym wsparciu finansowym rzędu 300 - 1200 zł na pojedyncze gospodarstwo domowe. Tymczasem na budżet bonu energetycznego ma w sumie zostać przeznaczone ponad 8 mld złotych. Czy te kwoty się kalkulują? Zapytaliśmy o to Macieja Borowiaka, prezesa zarządu SBF POLSKA PV.

-Chciałbym zwrócić uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze ile pieniędzy zostanie wydane na wprowadzenie bonu energetycznego, po drugie czy jego wprowadzenie faktycznie pomoże. Wprowadzenie ustawy o bonie będzie jednorazowo kosztowało 8,2 mld zł. By oszacować czy to dużo, czy mało odnieśmy się do odpowiedniej skali. Dla porównania na program Mój Prąd z którego w ciągu ostatnich 5 lat skorzystało kilkaset tysięcy osób zostało wydane 2,5 mld zł. Środki te zostały wydane trwale, bo dzięki ich pomocy prosumenci będą się cieszyć z instalacji przez kilkanaście lat - zauważa Maciej Borowiak, prezes SBF POLSKA PV.

Ekspert dodaje również, że na podobne zapomogi w ciągu ostatnich lat wydano w sumie około 50 mld złotych. Jest to oczywiście wsparcie pozyskane ze środków publicznych. W dużym skrócie pieniądze pobrane od podatników w pewnej kwocie zostają przepuszczone przez system i wracają do nich pomniejszone. Dlatego wątpliwe jest ekonomiczne uzasadnienie wprowadzenia bonu energetycznego. Tymczasem włożenie funduszy w programy dotacyjne (choć działa to na tej samej zasadzie) pozwala na uzyskanie trwałych efektów. W wymiarze materialnym powstają np. mikroinstalacje fotowoltaiczne. 

-Drugi aspekt to rozważenie czy bon energetyczny jest faktyczną pomocą. Nie chcę dyskutować o tym jaka kwota robi prawdziwą różnicę, bo to kwestia uznania każdego z osobna. Natomiast chciałbym się oprzeć o statystyki. Zużycie energii elektrycznej według danych dostarczonych przez GUS w 2022 r. u standardowego odbiorcy wyniosło 1850 kWh prądu. Czyli czteroosobowa rodzina zużyła średnio 7 500 kWh energii elektrycznej w ciągu roku. Przy stawce około 1 zł za kWh prądu generuje to roczny rachunek za poziomie 7,5 tys złotych. Bon energetyczny dla czteroosobowej rodziny w kwocie 500 zł stanowi pomoc w pokryciu 6-7% rocznego rachunku takiej rodziny. Można powiedzieć, że to o jeden rachunek mniej. Oczywiście jest to jakiś wymiar pomocy dla takiej rodziny, pytanie jak dużym kosztem - wylicza Borowiak. 

W obliczu jednorazowego wsparcia, przeznaczenie kwoty 8 mld zł mogłoby znaleźć lepsze, bo trwałe zagospodarowanie w inny sposób. Sektor energetyczny jak i odbiorcy energii mogliby bardziej skorzystać na naprawie podstawowych błędów miksu energetycznego. Wypłacanie rekompensat nie jest nawet próbą gaszenia pożaru problemów sektora.

Źródło: Energetyczny Talk Show GLOBENERGIA

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia