Barierą jest mentalność

10 września br. odbyło się pierwsze posiedzenie zespołu do spraw efektywności i transformacji energetycznej budynków. Celem jest opracowanie reformy efektywności energetycznej budynków w Polsce. Budynki odpowiadają za 42 proc. finalnego zużycia energii, 30 proc. zużycia wody oraz 3 proc. emisji gazów cieplarnianych w Europie. Jak efektywność energetyczna kształtuje się w Polsce? Ekspert Mateusz Brandt wyjaśnia w rozmowie z Globenergia.pl, że sednem sprawy są właśnie budynki, ale – jak podkreśla – same w sobie nie są problemem. Wyzwaniem jest termomodernizacja budynków – budynki często są źle ocieplone lub zamontowane są stare okna.

Budynki przez wiele lat były rozumiane jako podstawa efektywności energetycznej – tłumaczy Brandt.

Po wprowadzeniu ustawy o efektywności energetycznej, wyznacznikiem stały się audyty energetyczne budynków lub audyty energetyczne przedsiębiorstw. Według eksperta, efektywność energetyczna to przede wszystkim kwestia ludzkiej mentalności, nie samych budynków czy audytów energetycznych.

Wśród społeczeństwa istnieje przekonanie, że jeśli dostanę fundusze i dofinansowanie, to wtedy podejmę się np. termomodernizacji. Tok myślenia naszych przedsiębiorców sięga epoki komunistycznej, który charakteryzował się krótkowzrocznym myśleniem: “nie mam dotacji, nie inwestuję”. Oczywiście, dotyczy to koło 80 proc. przedsiębiorców. Społeczeństwo nie chce inwestować długofalowo- tłumaczy Brandt.

Według eksperta, przedsiębiorcy chcą mieć szybką stopę zwrotu, a argumentacja pro klimatyczna do nich nie dociera. Firmy mają pieniądze na niezbędne inwestycje, tylko nie chcą inwestować, bo nie widzą w tym sensu – głównie ekonomicznego.

Rząd musi rozmawiać z firmami

Jak przekonuje Mateusz Brandt, efektywność rozumie się dwojako. Pierwsza z nich określa zużycie energii na grupę produktów czy usługę. Druga z nich mówi o wykorzystaniu w najbardziej efektywny sposób wyprodukowanej energii w całym zakładzie, czyli albo zużycie energii finalnej jest takie samo, ale zwiększa się produkcja, albo produkcja jest taka sama, a zmniejsza się zużycie energii finalnej.

Z finansowego punktu widzenia wśród klientów, u których koszty mediów energetycznych to 1-2 proc. w ogólnym rachunku kosztów, inwestycja w efektywność nie da korzyści. Tacy przedsiębiorcy nie zainwestują w efektywność, bo jest to nieopłacalne. Jeżeli poziom zużycia przekracza 5 lub 10 proc., wówczas należałoby coś zrobić – takie firmy decydują się na inwestycje – tłumaczy Brandt.

Pojawiają się głosy, że przedsiębiorcom nie zależy na bezpieczeństwie energetycznym, tylko na mniejszych kosztach. Brandt zauważa, że jest to nieprawda.

Gdyby im nie zależało, to by nie mieli dostępu do elektryczności i nie korzystaliby z energii. Myślę, że rząd powinien rozmawiać z przedsiębiorcami o ich potrzebach z ich punktu widzenia. Firmy powinny być traktowane jako partner, którym powinno się powiedzieć “my nie chcemy Wam dawać pieniędzy, my ich Wam nie zabierzemy”, co oznacza, że jeśli nie ma narzędzi finansujących inwestycje, to można by było je odliczać od podatku. Karzemy firmy za to, że nie robią audytu energetycznego.  – tłumaczy ekspert

 

Według Mateusza Brandta, firmy mają więc kij, ale nie mają tej przysłowiowej marchewki, czyli systemu zachęt do inwestowania w efektywność energetyczną. Same DSR-y są pomysłem, ale środki nie idą na inwestycje, ale do budżetu firmy, rekompensując np. wzrastające ceny energii. Nasz komentator wskazuje, że z drugiej strony przedsiębiorcy też są winni całej sytuacji. Eksperci przez wiele lat zachęcali ich, by inwestowali w momencie, gdy były niskie ceny energii

Byłem przeciwnikiem wypłat rekompensat dla przedsiębiorców, gdyż kiedy ceny energii były niskie, firmy nie inwestowały w efektywność energetyczną, pieniądze były traktowane jako zysk. Przedsiębiorcy myślą “tu i teraz”, nie myślą długofalowo. Zagraniczne korporacje przekonały się o tym już dawno – wskazuje Brandt.

Niezbędne są zmiany w ustawie

Ekspert tłumaczy, że sama ustawa o efektywności energetycznej jest niewystarczająca i posiada kilka mankamentów. Nakłada ona obowiązki na duże przedsiębiorstwa.

Duże w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, czyli odwołujące się do innego dokumentu. Dochodzimy do paradoksów, kiedy firma ma jeden budynek i zatrudnia np. 250 kierowców, posiadając wielką flotę samochodów – musi zrobić audyt, natomiast klient który odnotowuje zużycie energii elektrycznej na poziomie 10-20 GWh nie musi go robić, gdyż jest średniej wielkości przedsiębiorcą.

Tę zmianę powinien wprowadzić już były minister energii Krzysztof Tchórzewski. Powinna być zmieniona definicja klienta, czyli nie ten, który jest duży w kontekście ustawy, ale klient który jest duży pod względem odbioru mediów energetycznych. Nie chodzi tylko o energię elektryczną czy gaz, ale także o wodę, o której się mało mówi. Obecnie realizowany jest przez rząd program „Moja Woda”, dedykowany na razie domom jednorodzinnym, ale jest to jeden krok do przodu w obszarze zwiększenia retencji wody i jej efektywnego wykorzystania. Dopiero teraz rozwija się także temat recyklingu śmieci – mówi Brandt.

Czy można budować bezpieczeństwo energetyczne poprzez efektywność energetyczną?
Ekspert przekonuje, że zdecydowanie rozwój efektywności energetycznej może się przełożyć na bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Wbrew pozorom im mniej energii zużyjemy, tym bezpieczniej. Po drugie, ważne jest, aby energia elektryczna była tania. Jesteśmy zabezpieczeni w UE z każdej możliwej strony, oprócz wytwarzania węglowego mamy też jądrową, ale i OZE.

Energetyka prosumencka powinna mieć możliwości magazynowania energii i rozwoju systemu off-grid, co zdecydowanie odciążyło by sieć i nie musielibyśmy rozwijać tzw. wirtualnego magazynu. Powinniśmy w Polsce rozwijać energetykę jądrową, mimo, że jest droga w realizacji, to jest gwarantem tańszej energii, co można to zauważyć w innych krajach. Energetyka jądrowa jest obecnie jedynym ratunkiem dla klimatu. Warto także wspomnieć o potencjale rozwoju technologii wodorowych i technologii uzyskiwania energii z izotopu helu-3 – tłumaczy ekspert.

Jak wydobyć potencjał efektywności energetycznej?

Efektywność energetyczna w Polsce kuleje, ale generalnie jest duży potencjał, by w nią inwestować – stwierdza nasz komentator.

Jak wydobyć potencjał? Przede wszystkim przez narzędzia finansowe jak system zachęt, który będzie tą “marchewką”. Po drugie, należy także wskazywać przedsiębiorcom, co mogą dokładnie robić. Niezbędne są akcje promocyjne, informacyjne, które by edukowały społeczeństwo, w szczególności przedsiębiorców.

Można spotkać dużo akcji promujących fotowoltaikę, a co z efektywnością? – pyta Brandt.

Jak powiedział Mateusz Brandt w rozmowie z Redakcją, najtańsza energia jest ta niezużyta. Sytuacji nie poprawia likwidacja ministerstwa energii, gdzie dziś kwestie energetyczne są rozłożone na kilka resortów. Przykład w rozwoju efektywności energetycznej powinna dawać sama administracja państwowa. Mowa nie tylko o resortach czy samorządach, ale także np. o szpitalach czy szkołach. Warto pomyśleć, o ile spadłyby rachunki za energię w przypadku zainwestowania w efektywność, co efekcie poprawiłoby sytuację finansową tychże instytucji –

Opracowanie: Patrycja Rapacka

 

Mateusz Brandt

Manager sprzedaży, doradca energetyczny oraz dyrektor handlowy w Instytucie Doradztwa Energetycznego.