Bruksela pozywa Polskę za opóźnienia w ETS. Kary finansowe jak najbardziej realne

Polska może trafić przed TSUE za opóźnienia we wdrożeniu nowych zasad ETS dla lotnictwa. Sprawa dotyczy przepisów, które mają zwiększyć koszt emisji CO2 w branży lotniczej i ograniczyć darmowe uprawnienia dla przewoźników. To formalny spór z Komisją Europejską, ale jego skutki mogą być odczuwalne szerzej. Czy pasażerowie ostatecznie zapłacą więcej za klimatyczne regulacje w lotnictwie?

- Polska trafi przed TSUE za brak pełnego wdrożenia nowych zasad ETS dla lotnictwa. Komisja Europejska chce sankcji finansowych za opóźnienie w transpozycji przepisów.
- Zmiany w lotniczym ETS oznaczają stopniowe wygaszanie darmowych uprawnień do emisji CO2. Od 2026 roku linie lotnicze mają w pełni kupować uprawnienia na aukcjach.
- Lotnictwo mierzy się jednocześnie z ETS, CORSIA i obowiązkowym udziałem paliw SAF. Wyjaśniamy, dlaczego regulacje klimatyczne mogą coraz mocniej wpływać na koszty przewoźników i ceny biletów.
Polska przed TSUE za lotniczy ETS. Bruksela chce kar za opóźnienie we wdrożeniu przepisów
Komisja Europejska skierowała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE za brak pełnego wdrożenia nowych zasad ETS dla lotnictwa. Przepisy, przyjęte w ramach pakietu Fit for 55, miały zostać przeniesione do prawa krajowego do końca 2023 r. Bruksela uznała jednak działania Polski za niewystarczające i domaga się sankcji finansowych.
To nie wyrok TSUE, tylko kolejny etap sporu z Komisją
Najważniejsze doprecyzowanie jest proste: 4 czerwca 2026 r. nie zapadł wyrok TSUE przeciwko Polsce. Komisja Europejska poinformowała wtedy, że kieruje sprawę przeciwko Polsce i Hiszpanii do Trybunału w związku z brakiem transpozycji znowelizowanych przepisów ETS dla lotnictwa. To etap postępowania naruszeniowego, a nie rozstrzygnięcie sądu.
Sprawa nie dotyczy też nowego unijnego podatku ani nagłej decyzji Brukseli. Chodzi o przepisy przyjęte w 2023 r., które państwa członkowskie miały wdrożyć do 31 grudnia 2023 r. Według Komisji Polska nie przekazała wymaganych środków transpozycji dla zrewidowanych zasad ETS w lotnictwie.
Linie lotnicze mają płacić więcej za emisje CO2
Nowelizacja lotniczego ETS ma zwiększyć udział sektora w realizacji unijnych celów klimatycznych. Kluczowa zmiana dotyczy darmowych uprawnień do emisji dla linii lotniczych. Ich pula jest stopniowo wygaszana: o 25% w 2024 r., o 50% w 2025 r., a od 2026 r. sektor ma przejść na pełne aukcjonowanie uprawnień.
Oznacza to, że przewoźnicy w większym stopniu kupują uprawnienia do emisji CO2 i ponoszą koszt związany ze spalaniem paliwa lotniczego. Dla branży oznacza to presję kosztową, która może wpływać na ceny biletów, rentowność tras i decyzje inwestycyjne. Nie jest to jednak pojedynczy instrument oderwany od reszty polityki klimatycznej.
ETS, CORSIA i SAF tworzą jeden pakiet presji na lotnictwo
Lotnictwo jest relatywnie małym, ale szybko rosnącym źródłem emisji. Według Komisji Europejskiej w 2022 r. odpowiadało za ok. 3,8-4% emisji gazów cieplarnianych w UE i 13,9% emisji transportu. Dlatego sektor coraz mocniej wchodzi w obszar regulacji klimatycznych.
Zmienione przepisy ETS porządkują też relację unijnego systemu z CORSIA, czyli globalnym mechanizmem kompensowania wzrostu emisji w lotnictwie międzynarodowym. To istotne, bo lotnictwo działa ponad granicami, a UE próbuje połączyć własny system cen emisji z rozwiązaniem wypracowanym w ramach ICAO.
Równolegle branża musi dostosowywać się do ReFuelEU Aviation. Regulacja wymaga zwiększania udziału zrównoważonych paliw lotniczych SAF w paliwie dostarczanym na unijne lotniska. Minimalny udział wynosi 2% od 2025 r., ma wzrosnąć do 6% w 2030 r. i do 70% w 2050 r. Problemem pozostają cena oraz ograniczona podaż takich paliw.
Zobacz również: Paliwo lotnicze uderza w linie i pasażerów. Czy bilety znów mocno podrożeją?
Spór prawny pokazuje większy problem branży
Skierowanie Polski do TSUE jest formalnie sporem o wdrożenie unijnego prawa. Szerzej pokazuje jednak kierunek zmian w lotnictwie. ETS podnosi koszt emisji, CORSIA obejmuje część lotów międzynarodowych, a ReFuelEU Aviation ma wymusić popyt na paliwa alternatywne.
Dla przewoźników oznacza to jednoczesną presję regulacyjną, kosztową i inwestycyjną. Dla pasażerów może oznaczać droższe bilety, szczególnie tam, gdzie marże są niskie, a konkurencja duża. Polska sprawa przed TSUE nie jest więc tylko technicznym opóźnieniem legislacyjnym. To fragment większej zmiany, w której lotnictwo coraz trudniej będzie wyłączać z rachunku kosztów emisji.
Źródła: Komisja Europejska, EASA, EUR-Lex










