Car of the Year 2026: znamy finalistów, zwycięzcę ogłoszą w styczniu przyszłego roku

Koniec roku zbliża się nieubłaganie, a zatem czas rozpocząć konkurs Car of the Year, czyli plebiscyt na najlepszy samochód w Europie. Skład tegorocznego finału to ewidentnie zwycięstwo pragmatyzmu: o tytuł najlepszego samochodu na Starym Kontynencie będą walczyły auta z kategorii raczej popularnej, takiej bardziej dostępnej cenowo. Zwycięski model poznamy dopiero w styczniu przyszłego roku, podczas dnia prasowego przed salonem samochodowym w Brukseli.

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA
  • Konkurs Car of the Year to najbardziej prestiżowy plebiscyt w światowej branży motoryzacyjnej.
  • Do tegorocznej edycji producenci oraz importerzy zgłosili aż 36 modeli i to pośród nich została wybrana finałowa siódemka.
  • Dziennikarski werdykt ogłoszony zostanie 9 stycznia 2026 roku, podczas dnia prasowego przed salonem samochodowym w Brukseli.

Konkurs europejski, ale zasięg światowy

Ponad półwieczna historia konkursu pisana jest od 1964 roku, kiedy to rozstrzygnięto pierwszą edycję. W tamtym czasie, najwięcej punktów zdobył Rover 2000 i to właśnie do brytyjskiego producenta powędrował pierwszy puchar należny najlepszemu samochodowi na Starym Kontynencie.

Mimo, że konkurs Car of The Year dotyczy aut oferowanych wyłącznie Europy, wydaje się być najbardziej prestiżowym plebiscytem w globalnej branży motoryzacyjnej. Owszem są inne tego typu głosowania, ale właśnie to europejskie jest najbardziej cenione przez producentów samochodów.

Wiele lat tradycji, zasady wciąż te same

Reguły konkursu są proste i niezmienne: aby zgłosić model do konkursu, w chwili zgłoszenia musi być on dostępny na minimum pięciu europejskich rynkach, a szacowana sprzedaż musi przekroczyć 5000 egzemplarzy.

Do tegorocznej edycji producenci oraz importerzy zgłosili aż 36 modeli i to pośród nich została wybrana finałowa siódemka, która będzie walczyła o tytuł. Wśród nich są elektryki, ale znajdziemy także pojazdy występujące zarówno w odmianach zeroemisyjnych, jak też i z układami hybrydowymi.

W jury konkursu zasiada 59 europejskich dziennikarzy, a wśród nich jest dwóch Polaków: Maciej Ziemek oraz Roman Popkiewicz. Koniec roku oznacza dla członków jury wiele pracy, albowiem to właśnie teraz muszą oni podjąć tą najtrudniejszą decyzję, czyli przyznać punkty poszczególnym modelom. Który zdobędzie ich najwięcej, dostanie tytuł samochodu roku 2026.

Dziennikarski werdykt ogłoszony zostanie 9 stycznia 2026 roku, podczas dnia prasowego przed salonem samochodowym w Brukseli. W zeszłym roku wygrało Renault 5, rok wcześniej Renault Scenic, a więc gdyby w aktualnej edycji autem roku zostało na przykład Renault 4, byłby to pierwszy przypadek w historii konkursy, że jedna marka zdobyła by trzy tytuły po rząd. Poznajcie zatem finałową siódemkę, którą przedstawimy w kolejności alfabetycznej.

Citroen C5 Aircross

Można powiedzieć, że to już klasyczny SUV, dostępny zarówno w odmianach hybrydowych, jak też i elektrycznych. Dzisiaj najtańszy Aircross kosztuje 132 900 złotych i ta cena dotyczy aut z silnikiem o pojemności 1,2 litra, mocy 145 KM, ze skrzynią automatyczną.

Citroen C5 Aircross.
Citroen C5 Aircross. Żródło: Citroen.

Wersja elektryczna oznacza minimalny wydatek na poziomie 174 900 złotych. Za te pieniądze dostaniemy akumulator o pojemności 80 kWh brutto (74 netto). Moc silnika napędzającego przednie koła wynosi 214 KM. Teoretyczny zasięg w cyklu mieszanym wynosi 520 km.

Dacia Bigster

Królowa racjonalności w motoryzacji i solidnej, choć nie najnowszej technologii. Kolejny SUV w finałowej siódemce startuje z ceną 101 400 złotych. W bazowej specyfikacji dostaniemy silnik z miękką hybrydą o pojemności 1200 cm sześciennych, generujący moc 140 KM.

Napęd na przednie koła, ręczna skrzynia biegów i spore rozmiary - to podstawowe cechy Bigstera. W palecie nie znajdziemy odmiany elektrycznej, jest za to klasyczna hybryda oraz opcjonalny napęd na cztery koła.

Dacia Bigster. Fot. Marek Wicher.

Fiat Grande Panda

Auto oferowane jest z silnikiem spalinowym, z hybrydowym układem napędowym oraz jako bateryjny elektryk. Najtańsza Grande Panda, kosztuje 72 300 złotych (silnik 1,2l, moc 100 KM). Hybrydowa wersja jest o 8,5 tysiąca droższa (ten sam silnik, ale skrzynia jest już automatyczna)

Najwięcej złotówek wymaga elektryk, którego cenę ustalono na poziomie 106 tysięcy złotych.  Akumulator ma pojemność 48 kWh, a teoretyczny zasięg w cyklu jazdy mieszanej to 320 km.

Fiat Grande Panda. Źródło: Fiat.

KIA EV4

Tegoroczna nowość od Koreańczyków w odmianie z mniejszym akumulatorem o pojemności 59 kWh ma silnik o mocy 204 KM i przejedzie około 440 km. Cena tej wersji startuje od kwoty 173 900 złotych.

Droższa jest specyfikacja z akumulatorem o pojemności 81 kWh. Ta sama moc silnika, ale większy zasięg - 600 km, cena również znacząco wyższa 193 900 zł. Trzeba przyznać, że Kia ma już całkiem ciekawą linię elektryków, liczącą aż 9 modeli, w tym również auta dostawcze.

Kia EV4. Źródło: Kia.

Mercedes CLA

Mercedes CLA całkiem zasłużenie znalazł się w finale, bo ten akurat model może być dla elektromobilności spod znaku gwiazdy przełomowy. Spory zasięg, a do tego całkiem atrakcyjna cena powinny przełożyć się na dużą sprzedaż.

Wraz z nowym CLA dostaliśmy zmienioną architekturę (800V), szybkie ładowania (do 320 kW) oraz zasięg rzędu 791 km w trybie mieszanym, a wszystko okraszono ceną na poziomie 209 900 złotych. 

Nowe CLA dostępne jest też z napędami konwencjonalnymi, generującymi moce nawet ponad 200 koni mechanicznych, automatycznymi skrzyniami oraz opcjonalnym napędem na cztery koła. Cena wersji bazowej to 192 500 zł.

Mercedes CLA. Fot. Marek Wicher.

Renault 4

Bez dwóch zdań, ten model to kolejna cudowna reinkarnacja, z elementami retro, znakomicie wpisująca się w obecne trendy. Cena podstawowej konfiguracji zaczyna się od kwoty 130 500 złotych. Uwzględnia ona między innymi akumulator o pojemności 40 kWh, silnik generujący 120 KM oraz zasięg rzędu 300 km.

Jeśli ktoś potrzebuje więcej, może zamówić wersję z akumulatorem o pojemności 52 kWh. Będzie droższa (143 500 zł), ale też ma mocniejszy silnik (150 KM) oraz większy zasięg (400 km).

Renault 4. Źródło: Renault.

Skoda Elroq

Wraz z tym modele, wielu miłośników marki liczyło na nieco tańszą elektromobilność. Niestety po prezentacji okazało się, że Skoda będąca kiedyś marką budżetową, dzisiaj stała się już po prostu droga.

Elroq ma ciekawe technologie, jednak to przekłada się na cenę. W najtańszej odmianie, ma akumulator o pojemności 52 kWh, co przekłada się na zasięg między 346-377 kilometrów, w zależności od warunków.

Škoda Elroq RS. Źródło: Škoda.

Ciekawszą jest odmiana Elroq 60, wyposażona w akumulator 59 kWh, która w teorii pozwala przejechać ponad 400 kilometrów. Większa bateria, to i wyższa cena – 161 450 zł.

Źródło: coty

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA