Cena ropy mocno do góry. Wojna dalej trzęsie rynkami energii.

Konflikt między USA, Izraelem i Iranem wchodzi w kolejną, coraz bardziej nieprzewidywalną fazę. Choć Teheran poniósł dotkliwe straty, nie zamierza składać broni i konsekwentnie realizuje strategię odwetu. Skutki tej konfrontacji odczuwają dziś nie tylko państwa regionu, ale także światowe rynki energii. Znów obserwujemy odbicie się rynkowej ceny ropy brent.

- Ceny ropy Brent ponownie rosną w reakcji na eskalację konfliktu USA–Izrael–Iran oraz sprzeczne sygnały dotyczące negocjacji.
- Iran wykorzystuje Cieśninę Ormuz jako narzędzie nacisku, ograniczając ruch tankowców nawet o 90% i destabilizując globalne dostawy energii.
- Zwiększenie obecności wojsk USA i twarda postawa Teheranu podważają szanse na szybkie zakończenie konfliktu, wzmacniając niepewność na rynkach.
Negocjacje czy gra na czas?
Trump ogłosił przedłużenie ultimatum dla Iranu w sprawie otwarcia Cieśniny Ormuz o 10 dni, do 6 kwietnia 2026 roku. Jednocześnie twierdzi, że rozmowy przebiegają pomyślnie. Iran jednak zaprzecza, jakoby prowadzone były oficjalne negocjacje. Choć istnieją nieformalne kanały kontaktu, stanowisko Teheranu pozostaje twarde. Irańskie władze przedstawiły własne warunki zakończenia konfliktu, które dla USA są nie do zaakceptowania.
Na te dwie sprzeczne retoryki, rynek szybko zareagował. Ceny ropy brent znów pną się w górę. Wcześniej pisaliśmy, że informacje o rozpoczęciu rozmów pokojowych rozluźniły rynek. Teraz na wykresach słupki znów szybują w górę w reakcji na zwiększenie sił amerykańskich na bliskim wschodzie oraz twardej reakcji Teheranu na rzekome rozmowy pokojowe.

Rynkowa cena rop brent w ujęciu rocznym. Źródło:
Iran odpowiada: eskalacja mimo strat
Mimo śmierci najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego oraz strat wśród najwyższych rangą dowódców, Iran nie wycofał się z działań militarnych. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej kontynuuje ofensywę, przeprowadzając setki ataków dronowych i rakietowych na Izrael oraz państwa arabskie, w których stacjonują siły USA. W ostatnich dniach tempo ataków nieco spadło, jednak nie oznacza to deeskalacji. Wręcz przeciwnie, działania Iranu wydają się wpisywać w długofalową strategię wywierania presji i destabilizacji regionu.
Przeczytaj także: Ceny paliw spadną o ponad 1 zł za litr? Rząd szykuje radykalną interwencję
Jak już wiemy, jednym z najpoważniejszych narzędzi nacisku Teheranu stała się Cieśnina Ormuz – kluczowy szlak transportu ropy naftowej. Iran wprowadził system kontroli przepływających statków, a w praktyce także opłaty za tranzyt.
Statki muszą uzyskać zgodę irańskich służb, przejść „weryfikację geopolityczną” i często są eskortowane przez jednostki IRGC. Ruch przez cieśninę spadł aż o 90%, co natychmiast odbiło się na globalnym rynku ropy. Choć działania te stoją w sprzeczności z prawem międzynarodowym, Teheran nie wydaje się tym specjalnie przejmować.
USA zwiększają obecność wojskową
Pomimo deklaracji Donalda Trumpa o możliwym zakończeniu konfliktu, Stany Zjednoczone rozważają wysłanie dodatkowych 10 tys. żołnierzy na Bliski Wschód. Taki ruch podważa wiarygodność narracji o rychłych negocjacjach. Z perspektywy Iranu wygląda to raczej na przygotowanie do dalszej eskalacji niż na próbę deeskalacji. Teheran otwarcie wyraża sceptycyzm wobec intencji Waszyngtonu.
Widmo zmiany doktryny nuklearnej
W tle konfliktu narasta dyskusja o przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Coraz częściej pojawiają się głosy nawołujące do wyjścia z Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Choć oficjalnie Iran nie podjął decyzji o budowie broni atomowej, presja wewnętrzna rośnie. To właśnie obawy o rozwój programu nuklearnego były jednym z głównych powodów rozpoczęcia operacji militarnej przez USA i Izrael.
Źródła: własne, PAP, tradingeconomics, The New York Times
Polecane
Brent czy WTI, czyli dlaczego ropa ma dwie ceny?

Ropa drożeje, a cieśnina Ormuz znów wraca na pierwszą linię konfliktu. Przerwa na mundial się skończyła









