Ceny pozwoleń na emisje dwutlenku węgla jeszcze nigdy nie były tam takie niskie

Wielka Brytania, chociaż nie należy już do Unii Europejskiej, tak jak reszta Wspólnoty jest zobowiązana do osiągnięcia zerowej emisji netto do 2050 roku. Po Brexicie nie obowiązuje jej już europejski system handlu emisjami (EU ETS). Zamiast tego Brytyjczycy stworzyli własny mechanizm opłacania emisji The UK Emission Trading Scheme (UK ETS), wprowadzony 1 styczna 2021 roku. W poprzednim tygodniu ceny emisji jednej tony dwutlenku węgla w ramach UK ETS osiągnęły rekordowo niski poziom.

- Wyjątkowo niskie ceny na rynku emisji w Wielkiej Brytanii.
- Możliwość taniego emitowania gazów cieplarnianych nie zachęca do inwestycji w odnawialne źródła energii.
- Niebezpieczeństwo dla realizacji celów polityki klimatycznej.
Dwudziestego dziewiątego stycznia za emisję jednej tony CO2 trzeba było zapłacić tylko 31,48 £, pierwszego lutego cena nieznacznie wzrosła do 36,71 £. Dla porównania w tym okresie na rynku europejskim wynosiła około 62 €.
ETS – zasady gry
System handlu emisjami polega na odgórnym narzucaniu ilości dwutlenku węgla, który dany sektor może wyemitować w ciągu roku. W ramach tego limitu podmioty w danym sektorze (na przykład elektrownie czy rafinerie) otrzymują pewną ilość darmowych pozwoleń na emisje. Jeśli ją przekroczą, są zmuszone do kupna nowych. Jeśli nie wykorzystają wszystkich – mogą je odsprzedać. Dodatkowo ogólna liczba pozwoleń w danym sektorze jest z czasem zmniejszana. System ma więc zachęcać do emitowania możliwie jak najmniej. Docelowo, w 2050 roku mamy osiągnąć zerową emisję netto. Z założenia, dochód generowany przez rynek pozwoleń na emisje powinien być przeznaczany właśnie na transformację w kierunku net-zero.
Jednak jeśli pozwolenia na emisje są tak tanie, że ich zakup jest bardziej ekonomicznie opłacalny niż długofalowe inwestycje w rozwiązania bezemisyjne (jak OZE), trudno oczekiwać, że przedsiębiorstwa zaczną lokować swoje finanse w ekologicznych technologiach. Z punktu widzenia celów polityki klimatycznej jest to oczywiście niefortunne, zwłaszcza że ETS jest jednym z głównych narzędzi wymuszających transformację energetyczną w Wielkiej Brytanii.
Czy coś może się zmienić?
Obecny poziom cen specjaliści przypisują lekkiej zimie i spadkowi emisji ze strony przemysłu, co pociągnęło za sobą wzrost ilości dostępnych na rynku pozwoleń.
Mimo tego, że sytuacja na rynku emisji nie wygląda w tej chwili dobrze, to prawdopodobnie ceny uprawnień wzrosną. Już w tym roku ogólna ilość pozwoleń na emisje spadnie, a do 2027 roku ma być niższa o 45 procent. Mniej dostępnych pozwoleń długoterminowo oznacza więc albo szybkie inwestycje w bezemisyjne technologie, albo konieczność pogodzenia się z wysokimi kosztami.
Źródło: FINANCIAL TIMES, gov.uk










