Ceny ropy gwałtowanie w górę! To przez groźby Donalda Trumpa, który chce cofnąć Iran do “epoki kamienia”

Rynek nie czekał na rozwój wydarzeń – wystarczyły słowa Donalda Trumpa, by ceny ropy natychmiast zareagowały. Zapowiedzi uderzeń na Iran i napięcia wokół cieśniny Ormuz ponownie wywołały obawy o globalne dostawy surowca – czy to dopiero początek większych turbulencji?

- Zapowiedzi ataków na Iran natychmiast przełożyły się na wzrost cen ropy. Rynek zareagował nie na fakty, ale na ryzyko eskalacji.
- Cieśnina Ormuz wraca do centrum uwagi jako kluczowy punkt transportu ropy. Każde napięcie w tym regionie oznacza nerwowość inwestorów.
- Ostra odpowiedź Iranu tylko pogłębiła niepewność. Inwestorzy znów zaczęli kalkulować scenariusze zakłóceń dostaw i dalszych wzrostów cen.
Rynek nie czekał na rozwój wydarzeń
Wystąpienie Donalda Trumpa miało pokazać siłę i kontrolę nad sytuacją, ale z punktu widzenia rynku najważniejsze było coś innego. Padły zapowiedzi bardzo mocnych uderzeń na Iran w ciągu najbliższych dwóch–trzech tygodni, pojawił się też wątek potencjalnych ataków na infrastrukturę energetyczną oraz wypowiedzi o cieśninie Ormuz, czyli jednym z kluczowych punktów dla światowego handlu ropą. Dla inwestorów to był jasny sygnał, że zamiast uspokojenia sytuacji pojawia się ryzyko dalszej eskalacji, a wraz z nim obawa o dostawy surowca.
“W ciągu następnych dwóch-trzech tygodni będziemy mocno atakować Iran. Ten kraj powróci do epoki kamienia, gdzie jest jego miejsce” – groził w niewybrednych słowach Donald Trump w trakcie swojego orędzia.
Rynek odpowiedział na to wystąpienie bardzo szybko. Ceny ropy wzrosły, co dobrze widać na wykresie Brent, gdzie po wcześniejszym zejściu notowań pojawiło się wyraźne odbicie w górę. Aktualnie cena wynosi około 108 dolarów za baryłkę. Sama retoryka Waszyngtonu i Teheranu wystarczyła, by ponownie uruchomić nerwowość na rynku i przypomnieć inwestorom, jak mocno ceny ropy pozostają dziś uzależnione od geopolityki. A na tej wojnie cierpią ludzie na Bliskim Wschodzie, a także w zupełnie nieporównywalnie mniejszym stopniu wszyscy użytkownicy samochodów spalinowych.

- Zobacz również: Ile zapłacisz za wielkanocny wyjazd w 2026? Elektryk vs. samochód spalinowy – porównujemy koszty!
Cieśnina Ormuz znów wraca do centrum uwagi
Szczególne znaczenie ma tu właśnie cieśnina Ormuz, o której Trump mówił wprost, przekonując, że Stany Zjednoczone jej nie potrzebują, a odpowiedzialność za utrzymanie tego szlaku powinny wziąć na siebie państwa korzystające z transportowanej tamtędy ropy. To fragment świata, który od lat działa na wyobraźnię rynku, bo każda sugestia problemów z przepływem surowca przez Ormuz natychmiast przekłada się na nerwowość inwestorów. Nawet jeśli nie dochodzi do fizycznego zablokowania transportu, sam powrót tego tematu do politycznej narracji wystarcza, by ceny zaczęły rosnąć. Niepokoje są w pełni uzasadnione, bo tamtędy przepływa 20-30% światowego morskiego transportu ropy naftowej. Bez mała 16-20 mln baryłek ropy dziennie! Dla porównania – według dostępnych opracowań – Polska dziennie potrzebuje ok. 738 tys. baryłek dziennie.
Teheran dolał oliwy do ognia
Na tym napięcie się nie skończyło, bo odpowiedź Iranu była równie twarda. Z Teheranu popłynął komunikat, że wojna będzie trwała aż do kapitulacji przeciwnika, a Stany Zjednoczone i Izrael powinny spodziewać się kolejnych niszczycielskich ataków. Taka reakcja tylko wzmocniła przekonanie, że obie strony nie szukają dziś miękkiego wyjścia z konfliktu, lecz mówią językiem dalszej konfrontacji.
Właśnie dlatego rynek odebrał całą tę wymianę nie jako polityczny teatr, ale jako realne zagrożenie dla stabilności regionu. Gdy w grze pozostaje Iran, USA i cieśnina Ormuz, inwestorzy niemal automatycznie wracają do pytania o bezpieczeństwo dostaw i możliwe skoki cen surowców. Na wykresie widać to bardzo wyraźnie: ropa poszła w górę, bo rynek usłyszał nie zapowiedź końca kryzysu, lecz echo jego możliwego pogłębienia.
Źródła: AP News, The Economic Times, The Guardian, Polsat
Polecane
Brent czy WTI, czyli dlaczego ropa ma dwie ceny?

Ropa drożeje, a cieśnina Ormuz znów wraca na pierwszą linię konfliktu. Przerwa na mundial się skończyła









