Ceny ropy wróciły do stanu sprzed wojny. Strach na rynku minął, ale szybko może wrócić

Ropa tanieje, bo rynek coraz mniej boi się blokady cieśniny Ormuz. Tankowce znów płyną, a premia za geopolityczne ryzyko w dużej części zniknęła z cen surowca. Czy to trwałe uspokojenie, czy tylko chwilowa ulga przed kolejnym zwrotem na Bliskim Wschodzie? Jak bardzo wojna i strach potrafią wywindować ceny?

Ropa tanieje, bo rynek coraz mniej boi się blokady cieśniny Ormuz. Tankowce znów płyną, a premia za geopolityczne ryzyko w dużej części zniknęła z cen surowca. Czy to trwałe uspokojenie, czy tylko chwilowa ulga przed kolejnym zwrotem na Bliskim Wschodzie? Jak bardzo wojna i strach potrafią wywindować ceny?

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Ropa tanieje, bo rynek coraz mniej boi się blokady cieśniny Ormuz. Tankowce znów płyną, a premia za geopolityczne ryzyko w dużej części zniknęła z cen surowca. Czy to trwałe uspokojenie, czy tylko chwilowa ulga przed kolejnym zwrotem na Bliskim Wschodzie? Jak bardzo wojna i strach potrafią wywindować ceny?
  • Ropa tanieje, bo rynek mniej obawia się blokady cieśniny Ormuz. Tankowce znów płyną, a premia za ryzyko wyraźnie spadła.
  • Uspokojenie na rynku nie oznacza końca napięć. Sytuacja na Bliskim Wschodzie nadal może szybko zmienić ceny surowca.
  • Niższe ceny ropy mogą pomóc importerom i ograniczyć presję na paliwa. Na stacjach efekt nie musi być jednak widoczny od razu.

Ceny ropy wróciły w okolice poziomów sprzed eskalacji konfliktu z Iranem. Jeszcze niedawno rynek doliczał do baryłki wyraźną premię za ryzyko, bo cieśnina Ormuz należy do najważniejszych szlaków transportu surowców energetycznych na świecie. Teraz ten strach wyraźnie słabnie. Według amerykańskiego sekretarza energii Chrisa Wrighta przepływy przez cieśninę są zbliżone do normalnych, a w ciągu ostatniej doby (24-25 czerwca) miało nią przepłynąć około 72 statków z 20 mln baryłek ropy.

Ceny ropy w dół, ale to może być tylko chwila… 

Dla rynku to bardzo ważny sygnał. Jeżeli Ormuz działa, ropa płynie, a tankowce nie stoją w kolejce, inwestorzy nie muszą już zakładać najczarniejszego scenariusza. Właśnie dlatego ceny ropy Brent spadły w okolice 73 dolarów za baryłkę. To oznacza, że wojenne wzrosty cen zostały w dużej części wymazane. Ale… 

Warto jednak pamiętać, że od zakończenia wojny minęło zaledwie kilka dni. Konflikt rozpoczął się 28 lutego i formalnie zakończył 17 czerwca, a rynek ropy nadal reaguje bardziej na polityczne sygnały niż na spokojne dane fundamentalne. Jeżeli podobna eskalacja wróci w najbliższym czasie, ceny mogą ponownie gwałtownie wzrosnąć. Biorąc pod uwagę charakter obecnej polityki USA i napięcia wokół Iranu, takiego scenariusza nie można niestety wykluczyć. Wystarczy sama groźba ponownego ograniczenia żeglugi przez Ormuz, aby inwestorzy znów zaczęli doliczać do baryłki premię za ryzyko. Ale równie dobrze taki konflikt może wydarzyć się w innym miejscu na świecie, choć akurat cieśnina Ormuz jest niezwykle newralgiczna. 

Rekordowa cena ropy naftowej Brent na rynku wyniosła 114,44 USD/baryłkę w trakcie konfliktu USA-Iran. Miało to miejsce 4 maja 2026 roku.

Cieśnina Ormuz wraca do pracy

Ormuz jest wąskim gardłem globalnego rynku ropy. Przez ten szlak przechodzą ogromne wolumeny surowca z państw Zatoki Perskiej. Gdy pojawia się ryzyko jego zamknięcia, ceny ropy reagują niemal natychmiast, bo nawet krótkotrwała blokada mogłaby zaburzyć dostawy do Azji, Europy i USA. Wright przekonywał podczas Reuters Global Energy Forum w Nowym Jorku, że przepływy wróciły do normy, choć część statków nadal korzysta z eskorty wojskowej i omija główne kanały żeglugowe z powodu obaw o miny. To pokazuje, że sytuacja nie jest jeszcze całkowicie spokojna, ale dla rynku liczy się kierunek: tankowce znowu płyną, a nie czekają na rozwój wydarzeń.

Ropa tanieje, bo znika premia za strach

Spadek cen ropy nie wynika wyłącznie z jednego komunikatu. Rynek widzi kilka czynników jednocześnie: większy ruch tankowców przez Ormuz, postęp w rozmowach amerykańsko-irańskich, większą liczbę ofert sprzedaży surowca z Bliskiego Wschodu i Afryki Zachodniej oraz słabszy sentyment inwestorów. Według danych rynkowych Brent znalazł się w okolicach poziomów sprzed wojennej eskalacji, a krótkoterminowa struktura rynku przeszła w contango, co zwykle sugeruje słabsze napięcie podażowe.

To dobra wiadomość dla importerów ropy i gospodarek wrażliwych na ceny paliw. Niższa ropa może ograniczać presję na ceny diesla, benzyny i kosztów transportu. Nie oznacza to jednak automatycznej przeceny na stacjach z dnia na dzień. Ceny paliw reagują z opóźnieniem, a po drodze liczą się jeszcze kurs walutowy, marże, podatki i zapasy kupione wcześniej po wyższej cenie.

Rynek ropy nadal patrzy na Iran

Największe ryzyko nie zniknęło. Jeżeli rozmowy pokojowe utkną albo w regionie dojdzie do kolejnej eskalacji, premia za ryzyko może wrócić bardzo szybko. Sam Wright przyznał, że pełna normalizacja może wymagać rozminowania cieśniny, a to może potrwać tygodnie.

Dlatego obecny spadek cen ropy jest raczej ulgą niż końcem problemu. Rynek dostał sygnał, że Ormuz nie został trwale zablokowany. To wystarczyło, by ceny cofnęły się do poziomów sprzed wojennego strachu. Ale w przypadku ropy geopolityka nigdy nie znika z wykresu na długo.

Źródła: PAP, Reuters Global Energy Forum, Trading Economics, The Guardian, OilPrice.net.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA