Chińczycy już nie pukają do drzwi. Europejska motoryzacja ma powód do niepokoju

Tylko u nas
Chińskie marki samochodowe już nie pukają do drzwi Europy – one właśnie rozsiadają się w salonie. I wcale nie chcą wygrać wyłącznie elektrykami, bo coraz mocniej stawiają na hybrydy plug-in, SUV-y i bogato wyposażone auta w agresywnych cenach. Dla starych motoryzacyjnych gigantów to może być dużo większy problem, niż jeszcze niedawno zakładali.

Chińskie marki samochodowe już nie pukają do drzwi Europy – one właśnie rozsiadają się w salonie. I wcale nie chcą wygrać wyłącznie elektrykami, bo coraz mocniej stawiają na hybrydy plug-in, SUV-y i bogato wyposażone auta w agresywnych cenach. Dla starych motoryzacyjnych gigantów to może być dużo większy problem, niż jeszcze niedawno zakładali.

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA
Tylko u nas
Chińskie marki samochodowe już nie pukają do drzwi Europy – one właśnie rozsiadają się w salonie. I wcale nie chcą wygrać wyłącznie elektrykami, bo coraz mocniej stawiają na hybrydy plug-in, SUV-y i bogato wyposażone auta w agresywnych cenach. Dla starych motoryzacyjnych gigantów to może być dużo większy problem, niż jeszcze niedawno zakładali.
  • Chińczycy przyspieszają, a Europa zaczyna oglądać się za siebie. Nowe marki i modele pojawiają się w tempie, za którym tradycyjnym producentom coraz trudniej nadążyć.
  • To nie jest już tylko gra o samochody elektryczne. Chińscy producenci coraz śmielej uderzają w hybrydy plug-in, SUV-y i auta spalinowe, czyli segmenty, które wciąż mają ogromne znaczenie dla klientów.
  • Największe koncerny mogą przegrać nie przez technologię, ale przez bierność. Jeśli oddadzą Chińczykom widoczność i uwagę kierowców, odzyskanie pozycji może okazać się bardzo trudne. 

Najlepszym dowodem na postępującą ofensywę chińskich producentów w Europie, są wszelkiego rodzaju targi motoryzacyjne. Z każdym rokiem wśród wystawców rośnie liczba marek rodem z Państwa Środka, a maleje udział producentów europejskich, japońskich i koreańskich. Podobny scenariusz życie napisało dla tegorocznej edycji Poznań Motor Show, największych targów motoryzacyjnych w Polsce.

Tydzień bez nowej marki chińskiej to tydzień stracony

Zgodnie ze staropolskim powiedzeniem, tydzień bez prezentacji nowej chińskiej marki to tydzień stracony, w Poznaniu mogliśmy być świadkami nie jednego, a kilku premierowych pokazów autorstwa producentów zza Wielkiego Muru.

Jeśli do tej pory wydawało wam się, że liczebność chińskich marek nad Wisłą jest już imponująca, to jesteście w ogromnym błędzie. Nasi dalekowschodni bracia szykują dla Europy jeszcze wiele niespodzianek, które mogą spowodować niemałe kłopoty dla tych uznanych, starych koncernów, do których przyzwyczajaliśmy się od wielu dekad. 

Ciekawą konstatacją poznańską jest fakt, że Chińczycy wcale nie zamierzają opierać swojej ofensywy na samochodach elektrycznych. Wręcz przeciwnie, te nowości pokazane w Wielkopolsce, bazują na hybrydach plug-in, które wydają się stanowić podstawowe napędy aktualnych i przyszłych modeli prowadzanych na europejskie rynki.

Mocnym sygnałem dla konkurentów, jest rychła rezygnacja z napędów czysto spalinowych, na rzecz układów zelektryfikowanych, przede wszystkim właśnie hybryd plug-in, które z racji coraz pojemniejszych akumulatorów trakcyjnych, oferują zasięgi elektryczne przekraczające 100 kilometrów.

Nowe marki i modele z Państwa Środka

Reprezentacja Chińczyków w Poznaniu powiększyła się między innymi o kolejną markę koncernu Chery. Obok dobrze już znanych Polakom Omody oraz Jaecoo, niedawno zaprezentowanych Exlantis, czy Jetoura, na jesień bieżącego roku zapowiadana jest premiera marka Lepas, pozycjonowanej bliżej klasy premium.

W ofercie Lepasa znajdziemy wyłącznie SUVy, segmentów B, C oraz D, napędzanych hybrydami plug-in, w przyszłości pojawią się także modele elektryczne. Wyróżnikiem marki ma być stylistyka, w tym kolorystyka, celowana do estetów, dla których liczy się również wygląd samochodu, a nie tylko suche parametry techniczne.

Lepas L6 na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Kolejną nowością zza Wielkiego Muru była marka Deepal, koncernu Changan. Aktualnie oferowane będą dwa elektryczne modele S07 oraz S05, a także dwa konwencjonalne auta CS55 oraz CS75. Wszystkie modele to mniejsze lub większe SUVy. Hybrydy pojawią się nieco później.

Deepal S07 na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Jeśli jesteście zmęczeni autami z nadwoziami SUV, łapcie nowość od Leapmotor, a w zasadzie od Stellantisa. B05 to nowoczesny kompakt (segment C), z dużym akumulatorem trakcyjnym (57 lub 67 kWh), dużymi zasięgami (do 480 km) oraz całkiem atrakcyjną ceną. Podstawowa odmiana kosztuje 107 tys. złotych.

Leapmotor B05 na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Elektryki, hybrydy i spalinowe ciekawostki

Elektryczne auta w Poznaniu pokazała również marka GAC, przy czym Aion UT zaprojektowany został we Włoszech, produkowany jest w Austrii i wyposażony został w akumulator o pojemności 60 kWh. Zasięg w trybie mieszanym to około 430 kilometrów.

GAIC Aion UT na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Równie miejski co Aion UT, jest kolejny chińczyk, JAC E30X. Ten niewielki elektryk napędzany jest silnikiem o mocy 136 koni mechanicznych, a akumulator o pojemność 46 kWh powinien zapewnić energię na około 350 kilometrów.

JAC E30X na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Chińscy producenci pokazali w Poznaniu również czysto spalinowe modele, w tym na przykład konkurenta Jeepa Wranglera, czyli Baic BJ40. W drugiej generacji auto posiada napęd na cztery koła, automatyczną skrzynię biegów oraz dwulitrowy, turbodoładowany silnik o mocy 245 koni mechanicznych. 

BAIC BJ40 na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Z kolei Jetour zaprezentował model X50, czyli SUVa segmentu C. Do napędu użyto silnika o pojemności 1,5l, dostępnego w dwóch wariantach mocy (115 lub 156 KM). W ofercie wyłącznie skrzynie automatyczne oraz bardzo bogate wyposażenie.

Jetour X50 na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Światowa odpowiedź na chińskie propozycje

Szukając europejskich premier podczas Poznań Motor Show, natknęliśmy się na debiut Mazdy CX-6e. Japońska marka powiększyła swoją ofertę o drugiego obok modelu 6e elektryka, tym razem z nadwoziem typu SUV, licząc na podobny sykce jak w przypadku Mazdy CX-5.

Mazda CX-6e na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Japoński elektryk, z chińskim pierwiastkiem, to całkiem duże auto segmentu D (długość prawie 4,8 m), z akumulatorem trakcyjnym o pojemności 78 kWh (LFP) i zasięgiem około 480 kilometrów. Cena, jak na Mazdę przystało, nieco wysoka, ale jakościowo uzasadniona: bazowa wersja kosztuje 206 tys. złotych.

Istotną, choć z punktu widzenia rynku, niszową nowością było Alpine A390. Technicznie ten sportowy fastback korzysta z platformy AmpR Medium, tej samej, która wykorzystywana jest w przypadku Nissana Ariya oraz Renault Scenic. Wyposażenie standardowe to akumulator trakcyjny o pojemności 89 kWh, zasięg około 470 kilometrów i stały trzysilnikowy napęd na cztery koła. Cena równie imponująca jak parametry, bo A390 w odmianie GT kosztuje prawie 300 tys. złotych.

Powroty, sportowe emocje i SUVy

Prawie ćwierć wieku zajęło Hondzie opracowanie kolejnej generacji modelu Prelude, który sprzedawany będzie w Europie. Sprzedaż na Starym Kontynencie piątej generacji zakończyła się w 2001 roku, a aktualna dostępna będzie w cenie przekraczającej 200 tys. złotych i z hybrydowym napędem o mocy 184 koni mechanicznych.

Honda Prelude na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Dla amatorów mocnych sportowych elektryków Hyundai przywiózł do Poznania nowego Ioniqa 6N. Moc silników zbliża się do 650 koni mechanicznych, o dobrą trakcję dba napęd na cztery koła, a spory zasięg (oczywiście nie w trybie torowym) zapewnia energia zgromadzona w akumulatorze o pojemności 84 kWh. 

Hyundai Ioniq 6N na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Siostrzana marka, czyli Kia, na poznańskiej imprezie zaprezentowała model Seltos, plasującego się poniżej niezwykle popularnego Sportage. W początkowej fazie sprzedaży dostępny będzie jedynie silnik o pojemności 1,6l, generujący 180 koni mechanicznych mocy, łączony ze skrzynią automatyczną. W późniejszym czasie oferta zostanie rozszerzona o odmiany hybrydowe, a nawet napęd na cztery koła, z dodatkowym silnikiem elektrycznym umieszczonym przy tylnej osi. 

Kia Seltos na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Miłośnicy marki Volvo wreszcie dostali coś innego niż elektryczne SUVy. Model ES90, przymierzany jako następca S90, oferuje do 700 kilometrów zasięgu, napęd na cztery koła i cenę, adekwatną do segmentu, czyli ponad 300 tys. złotych. 

Volvo ES90 na Poznań Motor Show (fot. Marek Wicher)

Nieobecni nie mają… głosu

Mimo trudnej sytuacji, tegoroczne Poznań Motor Shop można uznać za bardzo udane. Szacunki organizatorów mówią o frekwencji na poziomie ponad 100 tys. osób, a to daje realne podstawy do optymizmu, który branży motoryzacyjnej jest bardzo potrzebny.

Ci, którzy przyszli oglądać nowe modele aut hybrydowych czy elektrycznych, to potencjalni klienci salonów samochodowych, choć – co zaskakuje – sporo umów podpisywanych jest w trakcie trwania targów. 

W tej sytuacji dziwi nieobecność całej grupy Volkswagena. Polski oddział niemieckiej firmy, bazujący w Poznaniu, już drugi rok z rzędu zrezygnował ze stoiska podczas wielkopolskiej imprezy, co w tym roku o tyle dziwi, że kilka dni wcześniej anonsował dobre wyniki za rok 2025, w tym również w segmencie pojazdów elektrycznych.

Szkoda, że swojej oferty w Poznaniu nie pokazał także Ford, targi wielkopolskie ominęli również między innymi BMW, Nissan oraz Toyota. 

W kontekście ostrej rywalizacji z chińskimi producentami prezentacja oferty na tego typu imprezach wydaje się pozycją wręcz obowiązkową w planach marketingowych. Marki z Państwa Środka w tej materii nie szczędzą budżetów, co przekłada się na dużo lepszą widoczność, a w długofalowej perspektywie na budowanie rozpoznawalności konkretnej firmy. 

Jeśli i w tej kwestii europejskie koncerny oddadzą inicjatywę producentom z Chin, to będzie to wielką porażką, która przełoży się na wybory klientów salonów samochodowych. I to szybciej niż się można spodziewać.

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA