Chińska, ale też już trochę europejska. Nowa hybryda plug-in marki Omoda

Rzadko się zdarza, aby producent oferował dwa, rywalizujące ze sobą, modele w jednym segmencie. Omoda 9 SH, królowa kategorii D-SUV z hybrydą typu plug-in, zyskała konkurenta w ramach własnej marki. Omoda 7 SH, również z napędem PHEV, jest nieco krótsza, ma o połowę mniejszą pojemność akumulatora trakcyjnego, ale też jest wyraźnie tańsza. Czy wewnętrzna konkurencja może być zdrowa?

- W pierwszym kwartale 2026 roku w Polsce zarejestrowano więcej PHEV-ów niż bateryjnych elektryków.
- Omoda 7 SH to pierwszy model marki zaprojektowany według nowego języka stylistycznego.
- W układzie napędowym znajdziemy hybrydę plug-in piątej generacji, o mocy 279 koni mechanicznych.
- Omoda w najbliższym czasie całkowicie zrezygnuje z napędów konwencjonalnych, stawiając na hybrydy oraz bateryjne elektryki.
Sprzedaż hybryd plug-in rośnie, zwłaszcza tych chińskich
Wraz z postępującym rozwojem układów hybrydowych typu plug-in, rośnie również popularność samochodów z tego typu napędami. W pierwszym kwartale bieżącego roku, w Polsce zarejestrowano więcej PHEV-ów niż bateryjnych elektryków, co wynika wprost ze zwiększenia zasięgów przejeżdżanych w trybie elektrycznym, a także wciąż spadających cen nowych plug-inów.
Biorąc pod uwagę wszystkie dostępne na polskim rynku hybrydy plug-in, najwięcej tego typu aut sprzedaje Omoda. Model 9 SH lideruje ze sprzedażą na poziomie 1340 sztuk, wyprzedzając drugi w tym zestawieniu model – BYD Seal U – o ponad pół tysiąca rejestracji. W kwartalnym podsumowaniu, trzeci wynik zanotował Jaecoo 7 (637 aut), czwarte było Volvo XC60 (607 sztuk), a czołową piątkę dopełniło Chery Tiggo 9 (506 egzemplarzy).

Jeśli uwzględnimy, że aż trzy z pięciu najpopularniejszych hybryd należą do jednego koncernu (Chery, Omoda, Jaecoo), uprawnione jest pytanie o sens wprowadzania do sprzedaży kolejnego modelu tej samej kategorii, w postaci Omody 7 SH, skoro rywalizować ona będzie ze swoimi koncernowymi klonami technologicznymi.
Chińczycy uznali, że taki ruch jest jak najbardziej uzasadniony i w ten oto sposób oferta Omody w Polsce poszerzyła się o model 7 Super Hybrid, który być może odbierze klientów większej “dziewiątce”, ale finalnie kasa będzie się zgadzać i zostanie w tym samym portfelu.
Omoda 7 SH – nieco mniej auta, za dużo mniejsze pieniądze
Jeżeli Omoda 7 Super Hybrid należy do tego samego segmentu co ciesząca się największym wzięciem Omoda 9 Super Hybrid, to wszelkie porównania obu aut są jak najbardziej na miejscu.
Oba modele to przedstawiciele segmentu D-SUV, przy czym “siódemka” z racji wymiarów plasuje się raczej w jego dolnej części. Najnowsza hybryda Omody mierzy 4660 milimetrów długości i tym samym jest o 11,5 cm krótsza niż “dziewiątka”. Ma również mniejszy rozstaw osi, choć w tym parametrze różnica wynosi ledwie 8 centymetrów.
Pozostając przy gabarytach nadwozia, warto wspomnieć, że szerokości i wysokości są zbliżone, podobnie jak i objętości bagażników. W “siódemce” nominalnie zmieścimy około 400 litrów bagażu, w “dziewiątce” 70 litrów więcej.
W ramach marki Omoda, chiński koncern modelem 7 sygnalizuje nowy język stylistyczny, którego głównym elementem jest “nos rekina”. Przód auta nawiązuje do tego morskiego drapieżnika, a linie boczne są stonowane, pozbawione wszelkich niepotrzebnych zdobień.
A tak swoją drogą, podczas polskiej prezentacji odbywającej się w Trójmieście, na parkingu w Gdyni skonfrontowałem nową Omodę z Lexusem. Czy podobieństwa są zamierzone, czy przypadkowe? Tą kwestię zostawiam wam pod rozwagę.

Faktem jest jednak, że nowa stylistyka kierowana jest chyba bardziej pod gusta Europejczyków. W trakcie polskiej prezentacji, przedstawiciele marki deklarowali, że ten model powstał z myślą o mieszkańcach Starego Kontynentu, którzy nie do końca akceptują chińską estetykę. Coś w tym jest.
Zauważcie również, że najnowsza Omoda wyposażona została już zgodnie z przepisami obowiązującymi w Chinach, w klasyczne klamki drzwiowe. Te chowane w poszyciach, ze względów bezpieczeństwa odchodzą w niepamięć.
Wracając do gabarytów i cen. Omoda 7 SH jest owszem mniejsza, ale też i kosztuje mniej. Najtańsza z trzech konfiguracji (Comfort) najnowszej hybrydy wyceniona została na kwotę 169 900 złotych. Dziewiątka oferowana jest w jednej specyfikacji, kosztującej 214 900 złotych.
Omoda 7 SH - hybryda plug-in piątej generacji
Układ hybrydowy typu plug-in bazuje na półtoralitrowym silniku generującym 143 konie mechaniczne. Skrzynia biegów 1DHT integruje w sobie sterownik, mechanizm różnicowy, a także dwa silniki elektryczne, z których jeden pracuje jako generator, a drugi napędza przednie koła. Łączna moc układu to 279 koni mechanicznych i moment obrotowy na poziomie 365 Nm.
Zespół napędowy może pracować w jednym z pięciu trybów: elektrycznym, szeregowym, równoległym, odzyskiwania energii oraz w spalinowym. Ten ostatni używany jest przy wysokich prędkościach, kiedy silniki elektryczne nie pracują, aby oszczędzać energię.
Nieodłącznym elementem hybrydy plug-in jest wysokonapięciowy akumulator trakcyjny. W nowej Omodzie 7 SH ma on pojemność 18,4 kWh, wykonano go w technologii LFP, a dostępny zapas energii podczas testu WLTP wystarczył na przejechanie 90 kilometrów w trybie elektrycznym.

Dynamika układu, podobnie jak i ekonomika są na bardzo dobrym poziomie. Sprint do setki trwa 8,5 sekundy, prędkość maksymalna to 180 km/h, a średnie ważone zużycie benzyny bezołowiowej wynosi 2,3 l/100 km. Jeśli będziemy jechać wyłącznie w trybie hybrydy klasycznej (samoładującej) wtedy konsumpcja paliwa będzie na poziomie 6 litrów/100 km.
Kierowca może wymusić pracę układu w trybie elektrycznym lub hybrydowym, jednak kiedy zdamy się wyłącznie na pokładowy komputer te przełączenia pomiędzy trybami będą praktycznie niezauważalne i niesłyszalne. Wyciszenie kabiny jest na bardzo dobrym poziomie, zwłaszcza gdy uwzględnimy, że Omoda 7 SH wyposażona została w aktywną redukcję szumów (ENC - Engine Noise Cancellation).
Jak wygląda komfort i bezpieczeństwo?
Stylistyka kabiny jest w porównaniu od innych modeli bardzo oszczędna w sensie estetycznym i pozbawiona zbędnych udziwnień. Producent deklaruje mniejsze zużycie wykończenia w stylu piano black, a górną część deski rozdzielczej piryto sztucznym zamszem, minimalizującym odbicia w przedniej szybie.
Przed kierowcą umieszczono niespełna 9-calowy wyświetlacz, ten na środku kabiny liczy sobie aż 15,6 cali przekątnej i może być… ruchomy.

Jak to działa? Za pomocą gestów lub poprzez dedykowane menu, ekran może być przesunięty przed pasażera, tak by ten, w trakcie postoju komfortowo oglądał filmy, a w czasie jazdy wygodniej obsługiwał na przykład nawigację odciążając tym samym kierowcę. Tu ważne są dwie kwestie: zamawiając ruchomy ekran, bo jest to opcja, rezygnujemy tym samym ze schowka przed pasażerem. No, ale coś za coś, mechanizm przesuwu gdzieś trzeba schować.
Druga sprawa, to automatyczny powrót ekranu do centralnej pozycji, po użyciu kierunkowskazu przez kierowcę w czasie jazdy. O tym aspekcie zdecydowały względy bezpieczeństwa. Na tunelu centralnym, tuż pod wyświetlaczem, znajdziemy kilka fizycznych przycisków, podobnie jak i na kierownicy oraz z lewej strony kolumny kierowniczej.
Fotele są wygodne, materiały dobrej jakości, a dzięki elementom zawieszenia wykorzystującym tuleje hydrauliczne, jazda jest przyjemna i komfortowa. W tym obszarze wszystko się zgadza.
Z ciekawszych rozwiązań technicznych, warto zwrócić uwagę na układ Break-by-Wire, czyli całkowicie elektryczne, pozbawione fizycznych połączeń sterowanie hamulcami. Jest to pierwsze użycie tej technologii w marce Omoda i w założeniu ma poprawić czas reakcji układu hamulcowego. W najwyższej specyfikacji Premium, Omoda 7 SH może być wyposażona w automatyczny system parkowania obsługiwany z pilota. Kamery w lepszej rozdzielczości znajdziemy w każdej konfiguracji.
Omoda – koniec silników wyłącznie spalinowych
Prezentacja Omody 7 Super Hybrid była dobrą okazją do poznania planów marki na najbliższe miesiące oraz lata. Dzisiaj wiemy, że wszystkie zapowiadane premiery będą wyłącznie SUV-ami. Innych rodzajów nadwozia chińska marka nie przewiduje.
Jeszcze w tym roku, bliżej jesieni, gama dostępnych modeli poszerzy się o najmniejszą w rodzinie “czwórkę”. Będzie ona dostępna z hybrydą plug-in oraz w odmianie w pełni elektrycznej.

Co ważne – wszystkie projektowane i wdrażane auta będą wyposażone jedynie w zelektryfikowane napędy. Hybrydy miękkie, samoładujące, plug-in oraz w pełni elektryczne układy, z pojemnymi akumulatorami.
Średnia ważona emisja dwutlenku węgla nowej Omody 7 Super Hybrid wynosi według karty homologacyjnej 53 g/km. Szkoda, że chińskim inżynierom nie udało się zejść poniżej 50 gramów, bo model ten mógłby być amortyzowany w firmach z wyższym limitem. A wtedy byłaby to znakomita propozycja jako auto służbowe dla menedżerów średniego szczebla.










