Chińskie auta nie dla polskich żołnierzy! Nowy rozkaz w ramach ochrony infrastruktury wrażliwej

Wdrażając procedury cyberbezpieczeństwa, Sztab Generalny Wojska Polskiego wprowadził zakaz wjazdu niektórych samochodów na tereny jednostek. Zakaz dotyczy przede wszystkim pojazdów chińskich marek i jest oparty na dwóch kryteriach. Jak informuje Samar, ograniczenia w dostępie zależą od miejsca produkcji danego modelu, a także możliwości rejestrowania, transmisji i gromadzenia danych.

- Sztab Generalny Wojska Polskiego doprecyzował przepisy, na podstawie których został wprowadzony zakaz wjazdu na tereny jednostek niektórych samochodów.
- Ograniczenie dotyczą przede wszystkim chińskich marek, ale także modeli produkowanych przez amerykańskie koncerny.
- Dzisiejsze nowoczesne samochody mogą zbierać dane na wiele różnych sposobów.
Sztab Generalny Wojska Polskiego wyjaśnia
Na prośbę Instytutu Badania Rynku Motoryzacyjnego, Sztab Generalny Wojska Polskiego doprecyzował przepisy, na podstawie których został wprowadzony zakaz wjazdu na tereny jednostek samochodów chińskich marek. Ograniczenia związane są z konieczną ochroną wrażliwych obiektów militarnych, w czasach niezwykle szybko postępującej cyfryzacji naszego życia.
Obowiązujące zasady wynikają z przyjęcia dwóch podstawowych kryteriów: miejsca produkcji pojazdu oraz sposobu gromadzenia i przetwarzania danych. Co ważne, to drugie kryterium stosowane jest do wszystkich samochodów i ewentualne wykluczenia mogą objąć również modele produkowane w innych krajach.
Ograniczenie dotyczą zarówno samochodów osobowych (w tym prywatnych), jak też i wszystkich pojazdów mechanicznych, w tym pojazdów dostawczych czy ciężarowych. Procedura obejmuje warunkowe pozwolenie na wjazd w obszar obiektów wojskowych, lecz może to wymagać na przykład dezaktywacji niektórych funkcji lub stosowania innych metod, ograniczających możliwość rejestracji danych.
Sztab Generalny nie będzie publikował listy modeli objętych zakazem wjazdu na teren infrastruktury wrażliwej, informując jedynie, że znajdują się na niej wszystkie samochody produkowane w Chinach, a także kilka modeli oferujących szeroki zakres możliwości zbierania i przetwarzania danych.
Nowoczesny model to potencjalne źródło solidnej porcji danych
Problem dotyczy przede wszystkim najnowszych modeli, które zgodnie z europejską dyrektywą bezpieczeństwa GSR (już w drugiej etapie), nakazuje montaż wielu systemów monitorujących zarówno kierowcę, jak też i wszystko to, co dzieje się wokół pojazdu.
Konieczność dostosowania oferowanych na terenie Unii Europejskiej modeli powoduje, że w każdym egzemplarzu muszą być stosowane kamery, lidary, radary, mikrofony, łącza telekomunikacyjne, a w niektórych znajdziemy nawet kamery na podczerwień, umożliwiające poruszanie się pojazdu w całkowitych ciemnościach, bez użycia jakichkolwiek świateł.
Weźmy na przykład pierwszy z brzegu system powiadamiający o przekroczeniu dopuszczalnej na danym odcinku drogi prędkości (ISA - Intelligent Speed Assist). Jednym z jego elementów jest kamera, sczytująca znaki drogowe. Pamiętajcie jednak, że tych kamer w samochodzie może być znacznie więcej, włącznie z takimi, które monitorują wnętrze pojazdu.
Macie w swoich samochodach aktywne tempomaty? To oznacza, że macie również pod maską lidary, umożliwiające mapowanie otoczenia za pomocą wiązki laserowego światła. Inna sprawa, że lidar stanowi jeden z istotniejszych podzespołów w aucie autonomicznym, więc w przyszłości będzie bardzo powszechnym urządzeniem.
Banalny wydawałoby się mikrofon do pokładowego zestawu głośnomówiącego także może stanowić źródło wielu cennych - dla osób zainteresowanych - danych, które wykorzystane mogą być w różny sposób, nie zawsze w dobrej intencji.
Na koniec warto zastanowić się, co z tymi wszystkimi zebranymi danymi dzieje się po zakończeniu jazdy. Teoretycznie powinne pozostać one w pamięci samochodu no chyba, że poprzez włamanie do coraz powszechniejszego systemu eCall i związany z nim modem telefonii komórkowej, ktoś postronny będzie chciał pobrać pakiet danych, by dowiedzieć się czegoś o użytkowniku lub miejscu, gdzie zaparkowany jest samochód. Wtedy strumień danych może zostać przesłany w miejsce, gdzie sposobu ich wykorzystania nikt już nie będzie kontrolował.
Czy taki stopień ochrony to przesada?
Absolutnie nie. Możliwość uzyskania dostępu do kamer i podglądania otoczenia, słuchania tego, co dzieje się w pobliżu, czy chociażby okazji do poznania współrzędnych geograficznych gdzie zaparkowany jest samochód, znając charakter pracy użytkownika stanowi realne zagrożenia dla bezpieczeństwa obiektów infrastruktury krytycznej.
W tym kontekście, rozkaz Sztabu Generalnego WP jawi się jako uzasadniona prewencja i zabezpieczenie naszych interesów, w dzisiejszych niespokojnych czasach. I nie ma w tym nawet grama przesady jak twierdzą niektórzy zwolennicy postępu technologicznego.
Źródło: Wojsko Polskie.










