Chińskie elektryki w Europie z cenami minimalnymi, czyli z jakimi?

W ramach ochrony rynku motoryzacyjnego, w 2024 roku Komisja Europejska nałożyła tymczasowe karne cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Dla niektórych marek z Państwa Środka oznaczało to stawki na poziomie prawie 40%, a mimo to w prawie wszystkich segmentach chińskie elektryki są dużo tańsze niż ich europejskie odpowiedniki. Kolejnym pomysłem unijnych władz mających zastąpić karne cła, są ceny minimalne dla chińskich elektryków. Minimalne, czyli jakie? W 2024 roku Komisja Europejska nałożyła na wielu chińskich producentów samochodów elektrycznych karne cła. Stawki karnych ceł sięgały nawet prawie 36%. Mimo wysokich ceł, chińskie elektryki są i tak najtańsze w wielu segmentach. Zamiast karnych ceł, w nowej edycji ochrony europejskiego rynku Komisja Europejska proponuje ceny minimalne na samochody elektryczne.

W ramach ochrony rynku motoryzacyjnego, w 2024 roku Komisja Europejska nałożyła tymczasowe karne cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Dla niektórych marek z Państwa Środka oznaczało to stawki na poziomie prawie 40%, a mimo to w prawie wszystkich segmentach chińskie elektryki są dużo tańsze niż ich europejskie odpowiedniki. Kolejnym pomysłem unijnych władz mających zastąpić karne cła, są ceny minimalne dla chińskich elektryków. Minimalne, czyli jakie?

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA
W ramach ochrony rynku motoryzacyjnego, w 2024 roku Komisja Europejska nałożyła tymczasowe karne cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Dla niektórych marek z Państwa Środka oznaczało to stawki na poziomie prawie 40%, a mimo to w prawie wszystkich segmentach chińskie elektryki są dużo tańsze niż ich europejskie odpowiedniki. Kolejnym pomysłem unijnych władz mających zastąpić karne cła, są ceny minimalne dla chińskich elektryków. Minimalne, czyli jakie? W 2024 roku Komisja Europejska nałożyła na wielu chińskich producentów samochodów elektrycznych karne cła. Stawki karnych ceł sięgały nawet prawie 36%. Mimo wysokich ceł, chińskie elektryki są i tak najtańsze w wielu segmentach. Zamiast karnych ceł, w nowej edycji ochrony europejskiego rynku Komisja Europejska proponuje ceny minimalne na samochody elektryczne.
  • W 2024 roku Komisja Europejska nałożyła na wielu chińskich producentów samochodów elektrycznych karne cła.
  • Stawki karnych ceł sięgały nawet prawie 36%.
  • Mimo wysokich ceł, chińskie elektryki są i tak najtańsze w wielu segmentach.
  • Zamiast karnych ceł, w nowej edycji ochrony europejskiego rynku Komisja Europejska proponuje ceny minimalne na samochody elektryczne.

Karne cła sposobem na chińską konkurencję

Przypomnijmy, że pod koniec 2024 roku wyniku śledztwa, Komisja Europejska nałożyła karne cła na samochody elektryczne importowane na Stary Kontynent z Chin. Zdaniem przedstawicieli KE, producenci z Państwa Środka korzystali z subwencji, dopłat, tanich kredytów oferowanych przez chiński rząd, przez co mogli sprzedawać swoje auta w cenach znacznie niższych, niż europejskie, koreańskie oraz japońskie marki, zaburzając tym samym uczciwą konkurencję na wspólnotowym rynku.

Zaproponowany przez KE mechanizm był prosty: do podstawowej stawki na import samochodów do Europy (10 %), w zależności od marki, doliczone mogła być karne stawki w wysokości dochodzących do 36%. Łącznie opłata na granicy Unii Europejskiej mogła zatem wynosić nawet 46%. Stawka karnego cła uzależniona została od poziomu chęci do współpracy chińskich producentów z Komisją Europejską, mającego na celu wyjaśnienia stopnia dotowania przez chiński rząd. Te marki, które udzieliły satysfakcjonujących wyjaśnień, zostały obłożone dodatkowym cłem na poziomie 7,8% (np. Tesla). Dla innych przygotowano znacznie wyższe stawki, dochodzące nawet to poziomu 35,3%.

Dzisiaj, po ponad roku funkcjonowaniu tego mechanizmu, trzeba sobie zadać pytanie, czy to rozwiązanie zadziałało. Odpowiedź jest prosta: zdecydowanie nie. Jeśli przejrzymy aktualne cenniki, w wielu segmentach chińskie elektryki są wciąż najtańsze i to mimo tego, że są obłożone karnymi cłami. 

Wysokie cła, a mimo wszystko niższa cena

Aktualną sytuację dobrze pokazuje porównanie dwóch modeli samochodów elektrycznych, należących do segmentu C, pochodzących od chińskiego producenta, importującego swoje elektryki z najwyższą stawką celną oraz europejskiej marki, wytwarzającej samochody zeroemisyjne za naszą południową granicą. MGS5 EV oraz Skoda Elroq to auta zbliżone wymiarami (długość odpowiednio 4476 mm oraz 4488 mm), pojemnościami akumulatorów trakcyjnych (49 vs 52 kWh) o dokładnie takich samych mocach silników, wynoszących 170 elektrycznych koni mechanicznych. W obu modelach silniki umieszczono z tyłu i napędzane są tylne koła.

W ramach ochrony rynku motoryzacyjnego, w 2024 roku Komisja Europejska nałożyła tymczasowe karne cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach. Dla niektórych marek z Państwa Środka oznaczało to stawki na poziomie prawie 40%, a mimo to w prawie wszystkich segmentach chińskie elektryki są dużo tańsze niż ich europejskie odpowiedniki. Kolejnym pomysłem unijnych władz mających zastąpić karne cła, są ceny minimalne dla chińskich elektryków. Minimalne, czyli jakie?W 2024 roku Komisja Europejska nałożyła na wielu chińskich producentów samochodów elektrycznych karne cła.Stawki karnych ceł sięgały nawet prawie 36%.Mimo wysokich ceł, chińskie elektryki są i tak najtańsze w wielu segmentach.Zamiast karnych ceł, w nowej edycji ochrony europejskiego rynku Komisja Europejska proponuje ceny minimalne na samochody elektryczne.

Chiński elektryk w podstawowej odmianie kosztuje katalogowo (bez uwzględniania aktualnych promocji) 143 900 złotych. Cena dla Skody Elroq wynosi 149 900 złotych. W obu autach nie ma pompy ciepła, jednak chiński model zawiera w bazowej specyfikacji nawigację satelitarną, a czeski ma nieco większą baterię. Czy MGS5 EV mogłoby być nieco tańsze, gdyby cło wynosiło tylko 10%? Pewnie tak, ale nawet z tą karną stawką cena chińskiego auta jest niższa niż Skody. Czy można liczyć na patriotyzm gospodarczy europejskiego klienta, który wybierze droższe auto byle tylko wspomóc producenta ze Starego Kontynentu? Absolutnie nie, dla niego najważniejsza jest przede wszystkim niższa cena.

Karne cła nie działają, no to może ceny minimalne

Od momentu wprowadzenia karnych ceł, Komisja Europejska oraz Chiny rozpoczęły rozmowy zmierzające do rozwiązania tego sporu, albowiem w ramach retorsji, Chiny podniosły cła na niektóre towary importowane z Unii europejskiej. Na początku bieżącego roku w przestrzeni medialnej pojawił się komunikat, iż obie strony doszły do wstępnego porozumienia, a zaporowe cła niebawem zostaną zastąpione cenami minimalnym, w których chińskie elektryki będą mogły być sprzedawane na Starym Kontynencie. 

Wbrew pozorom taki komunikat dla nas, klientów salonów nowych samochodów, nie oznacza nic dobrego. Wyobrażacie sobie sytuację, że cena wspomnianego wcześniej modelu MGS5 EV zostanie wyrównana w górę, czyli kosztować będzie dokładnie tyle samo co Skoda Elroq? Pytani przez naszą redakcję specjaliści, obeznani z brukselskimi standardami procedowania dyrektyw i rozporządzeń, wskazują na absolutny brak pomysłu co do sposobu ustalania poziomów cen minimalnych, które tak naprawdę musiałyby być różne dla każdego segmentu elektromobilnego rynku. Pytań w tym temacie jest całkiem sporo.

Jak w cenie minimalnej uwzględniane będą parametry techniczne poszczególnych modeli? Jak skalkulować pojemniejszy akumulator trakcyjny, mocniejszą pokładową ładowarkę prądu zmiennego AC, czy możliwość ładowanie prądem stałym z większą mocą? A co z różnymi silnikami, czy też opcją napędu na cztery koła? Czy w cenie minimalnej zawarte zostanie również minimalne wyposażenie standardowe, które dzisiaj w chińskich modelach jest już ujęte w specyfikacji, a za które u europejskich producentów trzeba słono dopłacać? Czy nawigacja będzie standardem, pompa ciepła również, natomiast ładowarka indukcyjna do telefonu znajdzie się na liście płatnych opcji? 

Czy kierunek obrany przez Komisję Europejską jest słuszny? Z perspektywy branży motoryzacyjnej, która od dłuższego czasu zmaga się z problemem braku konkurencyjności, zdecydowanie tak. Z punktu widzenia europejskiego konsumenta, zdecydowanie nie.

Dzisiaj hasło “ceny minimalne” oznacza po prostu wyższe ceny dla modeli chińskich, bo trudno oczekiwać, że europejscy producenci łaskawie skorygują swoje cenniki w dół. Elektryfikacja transportu na Starym Kontynencie postępuje bardzo powoli, a takie działanie absolutnie nie przysłuży się temu procesowi. Jeśli chcemy więcej elektryków na europejskich drogach, to potrzebujemy tanich modeli, które pozwolą wymienić spalinowy park samochodów. Cena minimalna to nie jest dobry pomysł.

Zdjęcie autora: Marek Wicher

Marek Wicher

Redaktor GLOBENERGIA