Chińskie marki muszą eksportować, żeby przetrwać. Bolesny spadek sprzedaży za Wielkim Murem

Pierwsze dwa miesiące bieżącego roku to bardzo trudny czas dla chińskiej motoryzacji. Sprzedaż nowych samochodów w styczniu oraz lutym była sumarycznie niższa o prawie 9 procent porównując do tego samego okresu 2025 i choć częściowo jest to związane z nowym rokiem, rokowania na pozostałe miesiące nie są zbyt optymistyczne. W tej sytuacji ratunkiem dla chińskich producentów może być tylko eksport.

- Pierwsze dwa miesiące bieżącego roku przyniosły prawie 9 procentowy spadek sprzedaży nowych samochodów w Chinach.
- Chińscy producenci tracą udziały na rzecz marek rodem z Europy bądź Japonii.
- Ostra konkurencja na rynku wewnętrznym pobudza eksport chińskich marek.
Mniejszy popyt wewnętrzny, koniec preferencji dla elektryków
To, co jeszcze niedawno wydawało się ogromną przewagą, dziś staje się dużym obciążeniem dla chińskich koncernów. Niezwykle dynamiczny wzrost motoryzacji w Państwie Środka sprzyjał powstawaniu nowych marek oraz fabryk. Ten wzrost był tak spektakularny, że dzisiejsze moce produkcyjne sięgają ponad 55 milionów samochodów rocznie, przy czym w 2025 roku wyprodukowano prawie 35 milionów, z czego 7 milionów opuściło granice chińskiego obszaru celnego.
Utrzymanie niewykorzystanego potencjału wytwórczego dzisiaj jest dużym kosztem w rocznym bilansie chińskich koncernów motoryzacyjnych, co przekłada się na ostrą konkurencję cenową. Na duże promocje stać tylko najsilniejszych graczy, zatem w perspektywie najbliższych lat realne są bankructwa, przejęcia oraz zamykanie niektórych marek, których liczba dzisiaj w Chinach zbliża się do 160.
Spadek z początku bieżącego roku po części wynika z okresu świątecznego, ale eksperci wskazują również na kilka czynników, które w dłuższym okresie mogą mieć niekorzystny wpływ na motoryzację za Wielkim Murem.
Nowy Rok to czas, kiedy mieszkańcy Państwa Środka raczej koncentrują się na świętowaniu, niż na zakupach, w tym samochodów. Tegoroczne spadki są jednak znacznie większe niż w zeszłym roku, zatem styczniowe i lutowe wyniki nie napawają optymizmem.
Ubiegłoroczną wysoką sprzedaż napędzały także zapowiedzi rządu krajowego oraz władz regionalnych, o zmniejszaniu wsparcia dla pojazdów typu NEV (elektryki oraz hybrydy plug-in). Na poziomie krajowym wdrożono podatek konsumpcyjny liczony od wartości pojazdu i płacony w momencie rejestracji, który dla zero- i niskoemisyjnych pojazdów zlikwidowano ponad dekadę temu. Od początku tego roku wynosi on 5 procent, w przyszłym wzrośnie do 10 procent, bez względu na rodzaj napędu.
Chcąc uniknąć podatku, Chińczycy masowo ruszyli do salonów w grudniu ubiegłego roku. Można powiedzieć, że gorszy styczeń to efekt zakupów z ostatniego miesiąca 2025, jednak lutowy wynik nieco zaskoczył ekspertów, którzy liczyli już na odbicie.
Przewidywania na ten rok oscylują wokół stagnacji, a nawet niewielkiego spadku całego chińskiego rynku, co łączone jest z zakończeniem lokalnych programów wsparcia dla pojazdów NEV, a także znacznym nasyceniem nowymi samochodami, wykraczającym poza potencjał mieszkańców Państwa Środka.
W styczniu Chińczycy zarejestrowali 2,35 mln nowych samochodów (spadek 13% r/r), w lutym 1,8 mln pojazdów (spadek 12% r/r), a cały rynek wewnętrzny skurczył się o prawie 9 procent porównujące te same okresy bieżącego i poprzedniego roku.

Europejskie marki obniżają ceny i odzyskują część rynku
Największym przegranym początku bieżącego roku jest bez wątpienia koncern BYD, który zanotował sporą stratę. W ramach grupy modeli NEV, sprzedaż krajowa BYD była około 60 procent niższa. na pocieszenie, Chińczykom zostaje fakt, że w produkcji samochodów elektrycznych globalnie wyprzedzili Teslę, wieloletniego absolutnego lidera segmentu pojazdów zeroemisyjnych.
Korekta polityki cenowej wpłynęła na większą sprzedaż producentów europejskich i japońskich. Pierwsze miejsce w sprzedaży wciąż dzierży co prawda chiński producent (Geely), jednak kolejne pozycje zajęły Volkswagen oraz Toyota. To duża zmiana w stosunku do zeszłego roku, gdzie “tradycyjne” marki traciły udziały w rynku na rzecz chińskich koncernów, przegrywając przede wszystkim wysokimi cenami.
Czy ten trend utrzyma się w następnych miesiącach? Marki europejskie, japońskie, koreańskie i amerykańskie rozpoczynają walkę o odzyskanie straconych pozycji, co objawia się przede wszystkim w znaczącym przyspieszeniu wdrażania nowych modeli, zaprojektowanych pod gusta mieszkańców Państwa Środka.
Eksport sposobem na wewnętrzną konkurencję
Ostra konkurencja - przede wszystkim cenowa - na wewnętrznym rynku, zmusza chińskie koncerny do zwiększania eksportu, który jawi się sposobem na zagospodarowanie mocy produkcyjnych, a także zwiększania wpływów, dzięki wyższym marżom osiąganym na zagranicznych rynkach.
Azja, Ameryka Południowa, Afryka, w końcu Europa to główne kierunki, gdzie samochody chińskie z powodzeniem zdobywają coraz większe udziały. Największym odbiorcą samochodów “Made in China” był Meksyk (630 tys. egzemplarzy). Drugie miejsce należy do rosji, dużo aut produkowanych za Wielkim Murem wchłaniają także państwa Zatoki Perskiej.
Co ważne - nowe rynki Chińczycy zdobywają przede wszystkim dzięki samochodom z napędami konwencjonalnymi, również hybrydowymi. Elektryki stanowią około 30 procent eksportu chińskiej motoryzacji.
O tym jak ważny dla chińskich producentów jest eksport, najlepiej świadczy fakt, że na rodzimym rynku rząd rozpoczyna walkę z drastycznym zaniżaniem cen, zaostrzając politykę antydumpingową. W takim otoczeniu, biznes może rosnąć już chyba wyłącznie poza granicami Chin, stąd mocna ekspansja między innymi w Europie, gdzie ubiegłoroczna sprzedaż chińskich aut zbliżyła się do poziomu 650 tysięcy sztuk.
W Polsce chińskie marki sprzedały prawie 50 tysięcy samochodów, co stanowiło nieco ponad 8 procent ubiegłorocznej liczby rejestracji. I udział ten pewnie wciąż będzie rósł, za sprawą bardzo atrakcyjnych cen, na które chiński regulator już nie ma wpływu.










