Rośnie rola sąsiedztwa GPZ

Czy pozyskanie gruntów pod instalację słoneczną jest dziś dużym wyzwaniem dla inwestorów? Ekspert wyjaśnia w komentarzu dla GLOBEnergia.pl, że grunt pod przyszłą farmę fotowoltaiczną musi spełniać wiele kryteriów. Po pierwsze muszą być to grunty słabej klasy (IV,V,VI). Jak zauważa, praktyka pokazuje, że co do zasady wskazane jest, aby teren nie był objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, choć objęcie go MPZP wcale nie musi go wykluczać. W tej materii warto mieć na uwadze procedowane zmiany przepisów ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

– Jeszcze rok lub dwa lata temu bardzo istotne było, aby w bliskim sąsiedztwie nieruchomości znajdowała się linia średniego napięcia. Dziś, kiedy widzimy zmianę trendu z małych ok. 1MW instalacji na znacznie większe instalacje osiągające 20 MW, 30MW a nawet 50 MW mocy, istotne staje się bliskie sąsiedztwo tzw. GPZ-tu (głównego punktu zasilania), do którego będzie możliwość przyłączenia instalacji – wyjaśnia Chmarzyński.

Oczywiście, kryteriów, jakie musi spełniać grunt pod fotowoltaikę jest o wiele więcej, wśród nich jest korzystny kształt działki czy dobry dostęp do drogi.

Grunty pod OZE towarem deficytowy

Radca Prawny w komentarzu dla GLOBEnergia.pl zauważa, że grunty pod inwestycje OZE stanowią przedmiot bardzo agresywnej polityki części firm dewelopujących projekty fotowoltaiczne. Polega ona na podpisywaniu umów dzierżawy, których przedmiotem jest grunt, który daje choć cień szansy na rozwój instalacji fotowoltaicznej. Weryfikacja gruntu odbywa się dopiero po zawarciu umowy dzierżawy.

– Zawieranie tak duże ilości umów dzierżawy sprawia wrażenie, że niemal każdy grunt nadaje się na farmę PV, a tak nie jest – wskazuje ekspert.

Przewiduje, że tylko nieznaczny procent tych umów dzierżawy przyniesie rolnikom wydzierżawiającym te grunty realne wpływy z czynszu dzierżawnego, gdyż większość z tych inwestycji najprawdopodobniej nie zostanie zrealizowana, a umowy dzierżawy są tak skonstruowane, że przewidują płatności dopiero po pewnej fazie rozwoju projektu

Nasz rozmówca jako drugi czynnik ograniczający dostępność gruntów wskazuje kwestie przyłączeniowe i coraz częstsze odmowy wydawania warunków przyłączenia przez operatorów systemów dystrybucyjnych lub przesyłowego. – Odmowy te bywają bardzo naciągane, z czym w imieniu naszych klientów walczymy, podważając i odwołując się od takich odmów wydania warunków przyłączenia – informuje prawnik.

Rolnicy obawiają się m.in kwestii podatkowych

Chmarzyński wskazuje, że pierwsze wrażenie jest przeważnie pozytywne i większość rolników w początkowej fazie negocjacji pozytywnie zapatruje się na oddanie gruntu w dzierżawę.

– Im dalej w las, tym pojawia się więcej wątpliwości. Część z nich jest jak najbardziej uzasadniona, a część wynika głównie z niewiedzy jak taka inwestycja w farmę fotowoltaiczną przebiega, niemniej można zauważyć coraz większą świadomość wydzierżawiających. Z naszych doświadczeń i obserwacji wynika, że obawy rolników najczęściej dotyczą spraw podatkowych, zabezpieczenia płatności, gwarancji usunięcia farmy po upływie okresu dzierżawy. Choć podstawową kwestią są jednak kwestie finansowe – komentuje.

Dodaje, że porównując kwotę jaką może zarobić rolnik z uprawy 1 ha ziemi słabej klasy to wysokości czynszu dzierżawnego, wydaje się, że jest to bardzo opłacalne przedsięwzięcie dla rolnika, niemniej diabeł tkwi w szczegółach i ocenie ryzyka związanego w długoletniej dzierżawie.

Witold Chmarzyński

Partner / Radca prawny w Kancelarii CCLaw Creative Consultants