Co się bardziej opłaca w Afryce – sieć czy off-grid?

Pojawił się pomysł odejścia od renowacji bądź generalnej implementacji sieci elektroenergetycznych w najbardziej niedostępnych regionach świata. W takich miejscach łatwiejszym rozwiązaniem mogłyby się okazać instalacje typu off-grid. Bez budowy infrastruktury sieciowej prąd i tak byłby dostępny dla tamtejszej ludności. Kilka firm stworzyło już dedykowane systemy fotowoltaiczne dla takich przypadków. Perspektywy rozwoju tego sektora i nie tylko analizujemy poniżej. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Podziel się

Czy to dobre rozwiązanie?

Pochylając się nad przypadkiem najbardziej wyłączonych regionów Afryki najłatwiej zrozumieć opisywany problem. Z jednej strony rozwój sieci jest potrzebny, z drugiej strony więcej energii potrzeba już teraz. A przecież budowa odpowiedniej infrastruktury, wraz z planami i oczekiwaniem na pozwolenia zajmuje dużo czasu. Częściowym rozwiązaniem tego problemu może okazać się “łatanie dziur” w sieci za pomocą tymczasowych instalacji. Mowa tu o łatwej w podłączeniu do sieci fotowoltaice z możliwością szybkiego przeniesienia w inne miejsce.

Montaż instalacji fotowoltaicznej od Skatec. Źródło: Release by Skatec.

Takie instalacje już oczywiście funkcjonują. Dla przykładu technologia od firmy Scatec wzbogaciła Kamerun o 36 MW mocy z fotowoltaiki. Całość instalacji dopełnia magazyn energii o pojemności 20 MWh. Tą przenośną instalację podłączono do krajowej sieci na północy kraju. Jednocześnie pojawiły się pytania; na czym swoją przyszłość powinien oprzeć sektor energetyczny w Afryce? Pójść w off-grid czy postawić jednoznacznie na rozwój infrastruktury sieciowej? 

Od ekspertów można usłyszeć, że kraje w Afryce są w sytuacji do pozazdroszczenia. Dlaczego? Żyjemy w dobie transformacji energetycznej. Konwencjonalne bloki energetyczne są zastępowane energią z OZE. Na pierwszym planie pojawiają się te mniej stabilne źródła np. fotowoltaika i wiatraki. Przez brak dostatecznego rozwoju sieci, teraz można je zbudować w sposób najbardziej odpowiadający profilowi generacji z OZE. Pytanie nie brzmi więc czy te kraje to zrobią, ale jak to zrobią? 

Budowanie “od tyłu”

Eksperci podpowiadają, że rozsądnie byłoby zacząć od rozwoju mikrosieci i połączyć je, tam gdzie będzie to już oczywiste. W dużym skrócie nawet najbardziej zaawansowane systemy elektroenergetyczne np. ten z Norwegii, ma ten sam problem co energetyka w Afryce. Mianowicie profile zapotrzebowania i generacji nigdy nie pokryją się ze sobą w idealny sposób. Dlatego właśnie to rozwój mikrosieci powinien być teraz priorytetem, czyli de facto jej decentralizacja. 

Hans Olav Kvalvaag, CEO firmy Release by Scatec podkreśla, że takie rozważania są w ogóle możliwe dzięki zaawansowaniu technologii fotowoltaicznej. Wystarczy zbilansowanie takiej instalacji odpowiednim magazynem energii by zwiększyć jej elastyczność. A to czy instalacja będzie składała się z jednego modułu, czy może będzie to cała farma zależy wyłącznie od zapotrzebowania w danym miejscu. Tym samym CEO podkreślił, że konstruktorzy z Afryki powinni myśleć o swoim zadaniu jak rozwoju telekomunikacji. Po co budować sieci pod telefony stacjonarne, jeżeli od razu można wkroczyć w erę smartfonów? 

Takie przeskoczenie z tradycyjnego modelu do sieci zdecentralizowanej jest popierane przez zwolenników OZE. Jednak niektórzy dostawcy systemów fotowoltaicznych działających poza siecią, gdzie płaci się za rzeczywiste zużycie spotkali się z krytyką. W najgorszych przypadkach oskarżano ich o podpisywanie z afrykańskimi gospodarstwami domowymi nieopłacalnych umów długoterminowych. 

Z drugiej strony już wiele razy okazało się, że na typowej sieci też nie da się polegać w pełni. Zwłaszcza w aspekcie łatania dziur generacji. Niektóre spółki energetyczne toną w długach. Tym samym nie stawiają za priorytet zrównoważonego rozwoju sieci. Dlatego można się spodziewać rosnącej popularności instalacji w stylu pop-up. Moduły fotowoltaiczne wraz z niezbędną infrastrukturą docierają na miejsce i generują energię bezpośrednio tam, gdzie jest zapotrzebowanie. Zwykle pracują do momentu uzupełniania braków w wymiarze głównej sieci. Jakich proporcji off-gridu do krajowej sieci można się spodziewać końcowo? Dosyć często pojawia się szacunek w proporcji pół na pół. To ze względu rozmieszczenia ludności. Podobne proporcje ludności dzielą się na mieszkańców miast oraz ludność w trudniej dostępnych terenach. Dlatego w tym aspekcie mogłoby być 50% udziału sieci i 50% off-gridu. 

Scenariusz ten nie jest w stu procentach przekonywujący. Głównie w kontekście dotychczasowych statystyk generacji. Dla przykładu zgodnie z danymi dla generacji energii elektrycznej w Nigerii 70,5% wygenerowano z gazu, a instalacje hydro stoją za 27,3% generacji. Dlatego też rozkład pół na pół byłby dosyć zaskakujący.

Źródło: Skatec, PV Magazine

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia