W notowaniach Towarowej Giełdy Energii wyraźnie widać wzrost cen w kontraktach terminowych. Na początku 2017 roku ceny prądu były stabilne i utrzymywały się na porównywalnym poziomie ( po uśrednieniu ok. 170 zł za MWh). Pierwszy, nieznaczny wzrost nastąpił we wrześniu aby do grudnia osiągnąć koszt ok. 185 zł za 1 MWh. Po lekkim spadku w styczniu oraz lutym, ceny dynamicznie poszybowały w górę aby w maju 2018 roku przekroczyć 300 zł za MWh. Prognozy na sierpień i wrzesień są podobne i dopiero w czwartym kwartale spodziewany jest spadek do poziomu ok. 260-275 zł za MWh.

Jak ma się sytuacja u naszych sąsiadów?

Ceny energii elektrycznej w różnych krajach przyrównano do siebie przy pomocy sztucznej waluty PPS (jednostki siły nabywczej), która eliminuje generalne różnice poziomu cen między krajami. Przelicznik dla każdego kraju jest inny, nawet dla tych z taką samą walutą (euro) – dla Polski kurs ten jest wart 2,4059 zł. W odniesieniu do kosztu innych towarów i usług w danym kraju, najniższe ceny prądu zanotowano w Finlandii, Luksemburgu oraz Holandii. Najwyższe ceny zaobserwowano kolejno w Niemczech, Portugalii, Belgii, Rumunii i Polsce.

Czy ceny rosną tylko w Polsce?

Teraz, kiedy wiemy w jakich krajach prąd jest najtańszy, a w jakich najdroższy, możemy sobie zadać inne pytanie: czy ceny te rosną tak jak u nas, czy też maleją? Na podstawie statystyk eurostatu możemy zaobserwować ciekawe zjawisko: w niektórych krajach wzrastają ceny prądu zarówno dla przedsiębiorstw jak i gospodarstw domowych (Cypr, Polska, Niemcy). W innych ceny w obu przypadkach spadają (Włochy, Litwa, Luksemburg). W większości jednak państw jedna z tych cen wzrasta, a druga maleje: malejącymi kosztami za energię elektryczną mogą cieszyć się przedsiębiorstwa w Belgii, Bułgarii czy Estonii. Dla gospodarstw domowych ceny maleją w: Danii, Macedonii, Chorwacji. Krajem prezentującym jedne z najwyższych tendencji w obu dziedzinach jest Cypr. Zdecydowanie w najgorszej sytuacji są przedsiębiorcy w Serbii oraz mieszkańcy gospodarstw domowych na Ukrainie. Wiele z krajów, które cieszą się malejącymi rachunkami, posiada dobrze rozwiniętą energetykę odnawialną.

Teraz pozostaje ostatnie pytanie – skąd tak nagły skok ceny?

Zawsze znajdą się osoby snujące teorie spiskowe, także o działaniach na rynku terminowym TGE… Jednakże zwykle skutki posiadają przyczynę. Pomysł, że częściowym winowajcą jest większe zużycie prądu w miesiącach letnich, związane z coraz popularniejszymi systemami wentylacyjnymi, lub wpływ wysokiej temperatury powietrza na niski stan wód w rzekach jest coraz bardziej uzasadniony. Zjawiska te w znacznym stopniu wpływają na ograniczenia w produkcji energii w elektrowniach, które wymagają wody do chłodzenia. Najistotniejszymi czynnikami są jednak: wzrost cen za uprawnienia do emisji dwutlenku węgla oraz stale rosnące ceny węgla kamiennego.

Podrożenie uprawnień do emisji dwutlenku węgla, zostało wymuszone przez Unię Europejską. Jedna tona w zeszłym roku kosztowała 6-7 euro, w tym roku cena ta wzrosła do 14 euro! Producenci energii elektrycznej muszą też więcej zapłacić za węgiel. Powód jest zaskakujący – okazuje się, że promowanego przez obecny rząd węgla brakuje na rynku. Jak można przeczytać na portalu ENERAD, wcześniejsze niskie ceny surowca sprawiły, że wiele spółek węglowych ograniczyło zdolności produkcyjne na skutek wstrzymania inwestycji. W efekcie wzrosły koszty wydobycia węgla z wciąż bogatych złóż. Także import jest problemem – ze względu na dostępność i cenę. Uchwały antysmogowe przyjmowane przez wiele miast są też problematyczne dla wielu elektrowni i elektrociepłowni. Ograniczają one bowiem korzystanie z odpadów kopalnianych w formie mułów i flotów węglowych, tym samym zwiększając zapotrzebowanie na pełnowartościowy surowiec.

Duża część wymienionych kosztów, niestety, docelowo obciąża odbiorców końcowych… Na szczęście dla tych najmniejszych skutki podwyżek nie są tak spektakularne. Obecna cena energii dla gospodarstwa domowego wynosi około 0,55 zł za kWh. W stosunku do roku ubiegłego jest to wzrost o 1 grosz (w 2017 średnia cena wynosiła około 0,54 zł za kWh). Dla wielu może to być niepokojące, ale jesienne ochłodzenie przynosi optymistyczne prognozy spadków cen…

Redakcja GLOBEnergia