Przedstawiciel stowarzyszenia wskazał, że oczywiście najlepszym rozwiązaniem będzie odłączenie od falownika kabli prądu stałego wychodzących z modułów, dlatego w terenach zagrożonych powodziami warto mieć punkt, w którym można w sposób bezpieczny takiego rozłączenia dokonać. Taki rozłącznik może być zainstalowany na poddaszu.

– W przypadku zalania obiektu mieszkalnego w ciągu nocy sytuacja jest nieco prostsza, ponieważ napięcie wychodzące z modułów jest prawdopodobnie bliskie zeru – w takiej sytuacji można wypiąć stronę DC z falownika i ją zewrzeć. W ten sposób, kiedy rano pojawi się promieniowanie słoneczne, na obwodzie będziemy mieli do czynienia z prądem zwarcia, lecz napięcie będzie zerowe, a co za tym idzie moc również będzie zerowa. Każdy element instalacji powinien być odporny na prąd zwarciowy, czyli nasza instalacja nie ulegnie uszkodzeniu – wskazuje Szymański.

Przydatna jest podstawowa znajomość elektryki

Jak podkreśla Bogdan Szymański, powyższe rozwiązania są niebezpieczne dla osób, które nie posiadają  odpowiedniej wiedzy w zakresie elektryki. Dla większości osób właściwym zachowaniem będzie niewchodzenie do zalanego pomieszczenia, w którym znajduje się falownik.

– Nie warto też próbować odłączyć przewodów od falownika poprzez wyciągnięcie z niego złącz. Jest to działanie skrajnie niebezpieczne, ponieważ jeśli wtyczki zostaną zanurzone w wodzie to momentalnie będzie tam niebezpieczne napięcie. Złącza generalnie są połączone w sposób hermetyczny więc bezpieczniej będzie ich nie dotykać – dodaje.

Rozłączenie ma sens, jeżeli istnieje dostęp do przewodów oraz rozłącznika, znajdującego wysoko ponad poziomem wody. Często przed wejściem do budynku robi się punkt kontrolny w którym można rozłączyć obwody – w tym przypadku po odłączeniu paneli znajdujących się na dachu, możemy rozłączyć falownik.

Co zrobić z zalanym urządzeniem?

Prezes SBF POLSKA PV wyjaśnia, że falowniki fotowoltaiczne posiadają stopień ochrony IP65, więc są odporne nawet na mocny deszcz, jednak nie powinno się liczyć na to, że w przypadku ich zalania urządzenie się nie uszkodzi.

– Dlatego bardzo niebezpieczną czynnością byłoby samodzielne załączenie instalacji fotowoltaicznej po jej zalaniu – podkreśla.

Zalana fotowoltaika i magazyn energii

Na polskim rynku fotowoltaicznym pojawiają się już oferty z możliwością zainstalowania magazynów energii, które pomagają zwiększyć autokonsumpcję. Co w przypadku, gdy powódź dotknie dom z zainstalowaną fotowoltaiką i magazynem energii?

– Taka sytuacja jest szczególnie niebezpieczna, ze względu na bardzo dużą ilość zmagazynowanej energii, która w przypadku zwarcia zostanie bardzo szybko uwolniona – wtedy mogą pojawić się bardzo niebezpieczne łuki elektryczne – wskazuje Szymański.

Jak zabezpieczyć się przed konsekwencjami zalania?

Uniwersalną, łatwą do zapamiętania radą dla wszystkich jest po prostu unikanie pomieszczeń, w których leżą zalane przewody DC. Woda jest przewodnikiem prądu, jednak posiada duży opór, dlatego ryzyko przewodzenia napięcia na duże odległości jest znikome.

Szymański dodaje, że warto też na etapie budowy instalacji rozważyć montaż takich zabezpieczeń jak rozłącznik DC poza strefą zamieszkania, czy rozłącznika PPOŻ.

Bogdan Szymański

Prezes SBF Polska PV, Redaktor GLOBEnergia, Bloger