Niska emisja to problem społeczny!

Zdjęcie autora: dr inż. Michał Kaczmarczyk

dr inż. Michał Kaczmarczyk

RESponsibility Polska, Redakcja GLOBEnergia
niska emisja

Problem nie jest jednak wyimaginowany, lecz realny. Najczęściej diagnozowany jest przede wszystkim jako efekt stosowania przestarzałych technologii grzewczych, czyli kotłów stałopalnych niespełniających żadnych norm emisji oraz stosowania w nich paliwa złej jakości. Dodajmy do tego nadal powszechne w gospodarstwach domowych spalanie odpadów oraz emisję zanieczyszczeń, jakie generuje transport, a efektem, jaki uzyskamy, będzie 48 000 osób, które umierają przedwcześnie z powodu zanieczyszczonego powietrza w Polsce.

Dane ze stacji pomiarowych, mierzących poziom zanieczyszczenia powietrza, wcale nie napawają optymizmem, gdy zestawimy je z poprzednimi sezonami grzewczymi, a jeżeli jakiś pozytywny trend jest widoczny, to jest on niewielki. Jak to możliwe, skoro od kilku lat wdrażane są przez gminy Programy Ograniczania Niskiej Emisji? Mimo modernizacji instalacji grzewczych i działań na rzecz ograniczenia emisji wynikającej z sektora transportu problem pozostaje. Czy powodem jest brak norm dla kotłów stałopalnych i norm dla jakości paliwa, jakie mogą być w nich spalane? Tak. Czy problem stanowi natężenie ruchu samochodowego i struktura wieku pojazdów w Polsce? Tak. Odpowiedź na te pytania jest ważna, ale stanowi szukanie technologiczno-technicznych przyczyn zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Może warto postawić więc tezę, że niska emisja to problem społeczny. Społeczeństwo potrzebuje edukacji, a samorządy lokalne narzędzi, więc tylko odpowiedzialnie budowana gospodarka oraz energetyka, a co za tym idzie także odpowiedzialna polityka, mogą dać efekt w postaci braku ubóstwa energetycznego i likwidacji problemu niskiej emisji.

W czym tkwi sedno problemu? Skupiając się na modernizacji i wymianie źródła ciepła, pomijana jest permanentnie jedna zasadnicza kwestia, mianowicie nowobudowanych obiektów. Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego co roku wydawane jest ok. 190 tys. pozwoleń na budowę. W przypadku budynków jednorodzinnych jest to ok. 70 tys. pozwoleń. Zatrważające są dane dotyczące projektowanego systemu grzewczego w nowych budynkach jednorodzinnych budowanych po 2001 roku, które wskazują, że w ok. 65% przypadków jest to wykorzystanie paliw stałych. Wystarczy odrobina wyobraźni, aby zrozumieć skalę problemu. W części przypadków jest to efekt dostępu do infrastruktury, a więc MPEC czy sieci gazowej, przyczyn należy jednak upatrywać także w kosztach inwestycyjnych i eksploatacyjnych. Dodajmy zatem aspekt kosztów energii, ponoszonych przez poszczególne grupy społeczne w ich budżetach miesięcznych. Według danych GUS (Główny Urząd Statystyczny) we wszystkich analizowanych grupach społecznych przekroczony jest 10% próg określający ubóstwo energetyczne, a średnio dla ogółu społeczeństwa wynosi ok. 11–12%.

W przypadku transportu ok. 61% lądowego transportu pasażerskiego i ok. 84% transportu towarów to transport samochodowy, uchodzący za najwygodniejszą i najbardziej dostępną formę transportu, ale też najbardziej emisyjną. Z kolei najbardziej ekologiczny transport, a więc elektryczny (kolejowy, szynowy), odpowiada za przewóz ok. 38% pasażerów i ok. 12% towarów. Dodajmy do tego dane GUS dotyczące średniego wieku parku pojazdów w Polsce – ok. 53% aut osobowych, ok. 50% samochodów ciężarowych i ok. 64% autobusów ma ponad 15 lat. Pokazuje to skalę problemu, z jakim będzie musiał zmierzyć się ustawodawca, wprowadzając w Polsce możliwość wytyczenia tzw. low emission zone.

Patrząc na powyższe dane, wydawałoby się, że chcemy spalać węgiel w starych kotłach i jeździć starymi samochodami. Może to zbędny sarkazm, potwierdzający jednak tezę, że niska emisja jest problemem społecznym. Wymiana źródeł ciepła i zmiana sposobu korzystania z transportu są konieczne i na mniejszą czy większą skalę są realizowane przez gminy. Skoro jednak nie każdego stać na nowoczesny system grzewczy (nawet przy dofinansowaniu ze strony gminy) i auto (dofinansowania nikt z pewnością nie uzyska, chyba że od rodziny), to jako minimum należ potraktować zrozumienie istoty produkcji energii i zrozumienie, że jest to produkt, który powinien być powszechnie oszczędzany. Najtańsza energia to ta, której nie trzeba produkować.

Ograniczenie niskiej emisji powinno być priorytetem z punktu widzenia społeczeństwa. W przypadku każdych podejmowanych działań nie zapominajmy jednak, że najważniejszy jest człowiek. Tworząc nowe prawo, wprowadzając zakazy i nakazy, które są konieczne, aby jakość powietrza w Polsce była lepsza, zachowajmy wrażliwość społeczną. Sprawi ona, że podejmowane działania będą stanowić wspólną inicjatywę i nikt nie będzie czuł się z nich wykluczony z powodów ekonomicznych.

Zobacz również

Niska emisja to problem społeczny!

Zdjęcie autora: dr inż. Michał Kaczmarczyk

dr inż. Michał Kaczmarczyk

RESponsibility Polska, Redakcja GLOBEnergia
niska emisja
Problem nie jest jednak wyimaginowany, lecz realny. Najczęściej diagnozowany jest przede wszystkim jako efekt stosowania przestarzałych technologii grzewczych, czyli kotłów stałopalnych niespełniających żadnych norm emisji oraz stosowania w nich paliwa złej jakości. Dodajmy do tego nadal powszechne w gospodarstwach domowych spalanie odpadów oraz emisję zanieczyszczeń, jakie generuje transport, a efektem, jaki uzyskamy, będzie 48 000 osób, które umierają przedwcześnie z powodu zanieczyszczonego powietrza w Polsce. Dane ze stacji pomiarowych, mierzących poziom zanieczyszczenia powietrza, wcale nie napawają optymizmem, gdy zestawimy je z poprzednimi sezonami grzewczymi, a jeżeli jakiś pozytywny trend jest widoczny, to jest on niewielki. Jak to możliwe, skoro od kilku lat wdrażane są przez gminy Programy Ograniczania Niskiej Emisji? Mimo modernizacji instalacji grzewczych i działań na rzecz ograniczenia emisji wynikającej z sektora transportu problem pozostaje. Czy powodem jest brak norm dla kotłów stałopalnych i norm dla jakości paliwa, jakie mogą być w nich spalane? Tak. Czy problem stanowi natężenie ruchu samochodowego i struktura wieku pojazdów w Polsce? Tak. Odpowiedź na te pytania jest ważna, ale stanowi szukanie technologiczno-technicznych przyczyn zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Może warto postawić więc tezę, że niska emisja to problem społeczny. Społeczeństwo potrzebuje edukacji, a samorządy lokalne narzędzi, więc tylko odpowiedzialnie budowana gospodarka oraz energetyka, a co za tym idzie także odpowiedzialna polityka, mogą dać efekt w postaci braku ubóstwa energetycznego i likwidacji problemu niskiej emisji. W czym tkwi sedno problemu? Skupiając się na modernizacji i wymianie źródła ciepła, pomijana jest permanentnie jedna zasadnicza kwestia, mianowicie nowobudowanych obiektów. Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego co roku wydawane jest ok. 190 tys. pozwoleń na budowę. W przypadku budynków jednorodzinnych jest to ok. 70 tys. pozwoleń. Zatrważające są dane dotyczące projektowanego systemu grzewczego w nowych budynkach jednorodzinnych budowanych po 2001 roku, które wskazują, że w ok. 65% przypadków jest to wykorzystanie paliw stałych. Wystarczy odrobina wyobraźni, aby zrozumieć skalę problemu. W części przypadków jest to efekt dostępu do infrastruktury, a więc MPEC czy sieci gazowej, przyczyn należy jednak upatrywać także w kosztach inwestycyjnych i eksploatacyjnych. Dodajmy zatem aspekt kosztów energii, ponoszonych przez poszczególne grupy społeczne w ich budżetach miesięcznych. Według danych GUS (Główny Urząd Statystyczny) we wszystkich analizowanych grupach społecznych przekroczony jest 10% próg określający ubóstwo energetyczne, a średnio dla ogółu społeczeństwa wynosi ok. 11–12%. W przypadku transportu ok. 61% lądowego transportu pasażerskiego i ok. 84% transportu towarów to transport samochodowy, uchodzący za najwygodniejszą i najbardziej dostępną formę transportu, ale też najbardziej emisyjną. Z kolei najbardziej ekologiczny transport, a więc elektryczny (kolejowy, szynowy), odpowiada za przewóz ok. 38% pasażerów i ok. 12% towarów. Dodajmy do tego dane GUS dotyczące średniego wieku parku pojazdów w Polsce – ok. 53% aut osobowych, ok. 50% samochodów ciężarowych i ok. 64% autobusów ma ponad 15 lat. Pokazuje to skalę problemu, z jakim będzie musiał zmierzyć się ustawodawca, wprowadzając w Polsce możliwość wytyczenia tzw. low emission zone. Patrząc na powyższe dane, wydawałoby się, że chcemy spalać węgiel w starych kotłach i jeździć starymi samochodami. Może to zbędny sarkazm, potwierdzający jednak tezę, że niska emisja jest problemem społecznym. Wymiana źródeł ciepła i zmiana sposobu korzystania z transportu są konieczne i na mniejszą czy większą skalę są realizowane przez gminy. Skoro jednak nie każdego stać na nowoczesny system grzewczy (nawet przy dofinansowaniu ze strony gminy) i auto (dofinansowania nikt z pewnością nie uzyska, chyba że od rodziny), to jako minimum należ potraktować zrozumienie istoty produkcji energii i zrozumienie, że jest to produkt, który powinien być powszechnie oszczędzany. Najtańsza energia to ta, której nie trzeba produkować. Ograniczenie niskiej emisji powinno być priorytetem z punktu widzenia społeczeństwa. W przypadku każdych podejmowanych działań nie zapominajmy jednak, że najważniejszy jest człowiek. Tworząc nowe prawo, wprowadzając zakazy i nakazy, które są konieczne, aby jakość powietrza w Polsce była lepsza, zachowajmy wrażliwość społeczną. Sprawi ona, że podejmowane działania będą stanowić wspólną inicjatywę i nikt nie będzie czuł się z nich wykluczony z powodów ekonomicznych.

Zobacz również