Czarne chmury nad farmami PV? Kolejna ustawa może spowolnić rozwój OZE w Polsce

Pod koniec ubiegłego tygodnia dotarła do nas informacja z Ministerstwa Rozwoju i Technologii o przekazaniu do opiniowania ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw. Zapowiadają się więc zmiany w realizacji projektów instalacji fotowoltaicznych o mocy większej niż 1 MW. Jakie to zmiany? Najważniejsze z nich, pod kątem rozwoju instalacji odnawialnych źródeł energii analizujemy z adwokatem Jackiem Kosińskim, z Kancelarii Prawnej Jacek Kosiński Adwokaci i Radcowie Prawni. 

Zdjęcie autora: Anna Będkowska

Anna Będkowska

Redaktor prowadzący GLOBEnergia

Znaczna część proponowanych zmian dotyczy procedury planistycznej realizacji wszelkiego typu wielkoskalowych inwestycji na terenach gminnych. Zaproponowane zmiany, jak czytamy w uzasadnieniu do ustawy, mają na celu ujednolicenie rozbieżnych zapisów stosowanych w różnych miejscach w ustawie. Obowiązująca obecnie ustawa zawiera pięć różniących się szczegółami procedur i powoduje niejasności w opracowywaniu dokumentów planistycznych. 

Farma fotowoltaiczna wyłącznie na podstawie MPZP

Skupiając się za zmianach dotyczących bezpośrednio instalacji fotowoltaicznych, należy przeanalizować art. 14 ustawy, a dokładnie ust. 6a.  To właśnie tu czytamy, że farmy fotowoltaiczne o mocy powyżej 1 MW będą podlegały pod wymóg lokalizacji wyłącznie na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Brzmi korzystnie, ale problem robi się wtedy, gdy dany teren miejscowego planu nie posiada.

Projekt zmian do ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wprowadza wymóg lokalizacji farm fotowoltaicznych o mocy powyżej 1000 kW wyłącznie na podstawie miejscowego planu. Na osłodę projekt wprowadza możliwość uchwalenia planu miejscowego dla fotowoltaiki w tzw. uproszczonym postępowaniu - komentuje adwokat Jacek Kosiński. 

Postępowanie uproszczone - o co chodzi?

W uzasadnieniu możemy wyczytać również, że możliwość uchwalenia planu miejscowego dla fotowoltaiki w tzw. uproszczonym postępowaniu ma przyspieszyć proces inwestycyjny instalacji OZE, w związku z objęciem instalacji o dużych mocach obowiązkiem lokalizacji na podstawie planu miejscowego. Co oznacza postępowanie uproszczone?

Postępowanie uproszczone pomija etap zbierania wniosków do planu miejscowego, ponieważ procedura będzie dotyczyła jedynie konkretnych zmian i inwestycji, znanych już na etapie przystąpienia do sporządzenia. W związku z tym pierwszym krokiem, po podjęciu uchwały inicjującej, jest sporządzenie projektu planu - komentuje Kosiński. 

Ekspert wyjaśnia dodatkowo, że wprowadzono również dwa formalne warunki zastosowania postępowania uproszczonego: wyrażenie na nie zgody przez wojewodę oraz uzgodnienie odstąpienia od przeprowadzenia strategicznej oceny oddziaływania na środowisko przez właściwe organy. Mówi o tym ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (a konkretnie art. 57 i art. 58 tej ustawy). 

Ułatwienia - pozornie korzystne?

W ustawie znajdziemy również dwa ważne zapisy, na pierwszy rzut oka ułatwiające realizację wielkoskalowych projektów fotowoltaicznych. Jak wylicza nasz rozmówca, pierwszym z nich,wpływającym na znaczne skrócenie czasu procedowania dokumentu, jest umożliwienie jednoczesnego wystąpienia do ww. organów o opinie i uzgodnienia oraz dokonanie ogłoszenia o rozpoczęciu konsultacji społecznych. Drugim jest fakt, że dodatkowe uproszczenia obejmują również dopuszczenie ograniczenia zakresu konsultacji społecznych, a także skrócenia terminu konsultacji, uzgadniania i opiniowania. Czy ułatwienia mogą być niekorzystne?

Zmiany są oczywiście niekorzystne. Na pewno wpłyną na duże wydłużenie procesu. Aktualnie pozyskanie decyzji o warunkach zabudowy zajmuje kilka miesięcy – średnio około 4 miesiące. Uchwalenia lub zmiana planu choćby w nowym postępowaniu uproszczonym zabierze kilka lat. Trzeba wziąć pod uwagę, że zazwyczaj przed przystąpieniem do prac nad planem gmina będzie musiała zmienić studium (po nowelizacji to będzie plan ogólny gminy). Co więcej uchwalenie planu w przeciwieństwie do wydania decyzji WZ jest pozostawione w całości do decyzji gminy. - komentuje Kosiński. 

Praca nad planem wiąże się także z dużo większymi kosztami przygotowania projektów. Adwokat zaznacza, że w konsekwencji, opłacalność projektów, które przekraczają 1 MW może być wątpliwa, bo koszt prac planistycznych co prawda leży po stronie gminy, ale te nie zawsze mają na to zabezpieczony budżet. 

Dlatego od początku transformacji systemowej w Polsce sfinansowanie planu przez inwestora jest często być albo nie być dla inwestycji. Na dokładkę mamy tutaj teoretyczny zakaz finansowania planu przez inwestora. Dlatego pojawia się tutaj szara strefa darowizn na rzecz gminy lub finansowania placów zabaw, boisk czy innych lokalnych potrzeb - podsumowuje ekspert. 

Jak wynika z analizy kluczowych dla fotowoltaiki zapisów ustawy, jest ona kolejnym aktem prawnym, który z zasady miał ujednolicać procedury i uwspólniać zapisy i wymogi, a stanie się zapewne przyczyną paraliżu inwestycji w wielkoskalowe inwestycje fotowoltaiczne. 

Zdaniem adwokata Kosińskiego, jeżeli zmiana przejdzie w tym kształcie to istotnie zahamuje rozwój projektów. Pytanie, kto może stracić najwięcej?

Na pewno uderzy w mniejszych deweloperów oraz rodzime firmy. Większe firmy z dużym kapitałem będą w stanie budować pipeline’y projektów rozwijanych latami. Dlatego warto się zastanowić, czy nie przesunąć projektowanej granicy 1 MW farmy dzielącej wymóg uzyskania decyzji WZ i potrzebę uchwalenia planu miejscowego na poziom co najmniej 10 lub 20 MW - odpowiada Kosiński

Być może rzeczywiście podniesienie tej granicy 1 MW pozwoliłoby pogodzić dbałość o ład przestrzenny z potrzebami branży.

Zobacz również