Czarnek zapowiada demontaż fotowoltaiki – “OZE-sroze” i brutalizacja debaty publicznej

Wypowiedzi Przemysława Czarnka o „OZE-sroze” wywołały burzę w debacie o transformacji energetycznej. Polityk PiS ostro skrytykował odnawialne źródła energii, choć sam kilka lat temu zainstalował na swoim domu fotowoltaikę. Szczegóły i krótki komentarz, jak taka narracja szkodzi polskiej energetyce, znajdziesz w tym materiale.

- Kontrowersyjne słowa o OZE. Podczas wystąpienia w Krakowie Przemysław Czarnek określił odnawialne źródła energii mianem “OZE-sroze” i skrytykował Zielony Ład oraz politykę energetyczną UE.
- Fotowoltaika na dachu polityka. Europoseł PSL Krzysztof Hetman przypomniał, że Czarnek sam korzysta z instalacji PV zamontowanej około pięć lat temu. Polityk przyznał, że dzięki niej jego rachunki za prąd spadły niemal o połowę.
- Spór o kierunek transformacji energetycznej. Rozwój fotowoltaiki w Polsce był wspierany także przez programy uruchomione w czasie rządów PiS, takie jak Mój Prąd – co obecny rząd kontynuuje, choć z samego Mojego Prądu aktualnie zrezygnował.
Wypowiedzi Przemysława Czarnka o odnawialnych źródłach energii wywołały w ostatnich dniach spore poruszenie w debacie publicznej. Polityk PiS podczas wystąpienia w Krakowie ostro skrytykował rozwój OZE, używając określenia, które natychmiast obiegło media i internet.
“Nie mamy żadnego Zielonego Ładu, żadnych ‘OZE-sroze’ dofinansowanych z dopłat. My mamy nasz miks węglowy, mamy nasze bogactwa naturalne i wara nam od nich” – mówił Przemysław Czarnek podczas sobotniej konferencji PiS w krakowskiej hali Sokół.
Wystąpienie było częścią szerszego przemówienia, w którym polityk – wskazany przez Jarosława Kaczyńskiego jako kandydat partii na premiera – krytykował politykę energetyczną Unii Europejskiej, system ETS oraz rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce. Wychodzi na to, że również politykę swojej partii, za której rozwój fotowoltaiki mógł robić wrażenie.
Fotowoltaika na dachu polityka
Słowa Czarnka szybko spotkały się z reakcją polityków opozycji. Europoseł PSL Krzysztof Hetman przypomniał, że sam poseł PiS kilka lat temu zainstalował w swoim domu instalację fotowoltaiczną. Informacja wywołała dużą dyskusję w mediach społecznościowych.
9 marca Czarnek odniósł się do tych zarzutów w poniedziałkowej rozmowie na antenie Radia Zet. Przyznał, że instalację fotowoltaiczną zamontował około pięć lat temu w ramach programu dofinansowania realizowanego w jego gminie. Jak wyjaśnił, inwestycja kosztowała go około 8,1 tys. zł i znacząco obniżyła rachunki za energię elektryczną – z poziomu około 2–2,5 tys. zł rocznie do mniej więcej 1–1,2 tys. zł.
Jednocześnie polityk zaznaczył, że w przyszłości może zrezygnować z instalacji. Zapowiada wręcz ich demontaż na znak… sprzeciwu wobec niskich rachunków? W jego ocenie panele fotowoltaiczne nie byłyby potrzebne, gdyby polski system energetyczny opierał się przede wszystkim na krajowych surowcach i tradycyjnych źródłach energii. Wspomina również, że mikroinstalacja PV na dachu stanowi zagrożenie pożarowe. Prawda jest taka, że takie zagrożenie istnieje, lecz tego typu sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.
“OZE-sroze” i krytyka transformacji energetycznej
W tej samej rozmowie Czarnek ponownie skrytykował odnawialne źródła energii. Jego zdaniem rozwój fotowoltaiki nie rozwiązuje problemów stabilności systemu energetycznego. Polityk argumentował, że nawet w okresach wysokiej produkcji energii ze słońca elektrownie konwencjonalne muszą pozostawać w pełnej gotowości, co – jego zdaniem – generuje dodatkowe koszty dla całego systemu.
W tym kontekście ponownie użył określenia “OZE-sroze”, którym wcześniej określił odnawialne źródła energii podczas swojego wystąpienia w Krakowie.
Boom na fotowoltaikę w Polsce
Słowa Czarnka wywołały szeroką dyskusję również wśród ekspertów rynku energii. Część z nich przypomina, że dynamiczny rozwój fotowoltaiki w Polsce był w dużej mierze efektem programów wsparcia uruchomionych właśnie w czasie rządów PiS.
Kluczową rolę odegrał tu program Mój Prąd, który znacząco przyspieszył rozwój mikroinstalacji w gospodarstwach domowych. Według danych Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej do sześciu edycji programu wpłynęło ponad 715 tys. wniosków, a dzięki wsparciu powstały instalacje o łącznej mocy około 3,4 GW. Aktualnie w Polsce działa ponad 1,6 mln mikroinstalacji fotowoltaicznych.
Brutalizacja przekazu i głupoty wyssane z palca
Spór wokół słów Przemysława Czarnka pokazuje jednak coś więcej niż tylko różnicę zdań na temat kierunku transformacji energetycznej. Coraz wyraźniej widać bowiem brutalizację języka debaty publicznej. Zamiast rzeczowej rozmowy o kosztach, technologii i bezpieczeństwie energetycznym pojawiają się hasła, etykiety i celowo prowokacyjne określenia, które mają przede wszystkim wywołać emocje.
Takie sformułowania jak “OZE-sroze” nie są argumentem w dyskusji o systemie energetycznym. Są elementem politycznej retoryki, która ma uprościć skomplikowaną rzeczywistość do chwytliwego sloganu. W krótkiej perspektywie działa to skutecznie – przyciąga uwagę mediów i mobilizuje elektorat. W dłuższej jednak spłyca debatę o jednym z najważniejszych wyzwań gospodarczych najbliższych dekad.
Transformacja energetyczna nie jest ani wyłącznie ideologicznym projektem Brukseli, ani prostą alternatywą dla węgla. To proces technologiczny, ekonomiczny i infrastrukturalny, który już się w Polsce dzieje – także dzięki decyzjom podejmowanym przez kolejne rządy.
Dlatego zamiast kolejnych sloganów potrzebna jest spokojna rozmowa o faktach: o stabilności systemu, magazynowaniu energii, modernizacji sieci i roli różnych źródeł w miksie energetycznym. Ale cóż – emocjonalny język dobrze funkcjonuje w kampanii politycznej i chyba nic z tym nie zrobimy. Pozostaje nam nie wierzyć w tego typu przekaz i myśleć samodzielnie.
Źródło: Radio Zet, własne.










