Amerykański sektor fotowoltaiczny zależy obecnie od administracji Joe Bidena, która zapowiedziała wsparcie, aby umożliwić jego rozwój. Gospodarz Białego Domu chce, aby do 2035 roku sieci elektroenergetyczne były zasilane energią pozyskiwaną wyłącznie ze źródeł zeroemisyjnych. Oprócz tych zapowiedzi fotowoltaika powinna stać się również jednym z priorytetów administracji amerykańskiej, o co apelują przedstawiciele sektora, którzy domagają się nałożenia ceł, aby chronić rynek wewnętrzny przed tanimi panelami pochodzącymi z importu.

To paradoksalnie może prowadzić do powstania problemów. Wzrost cen paneli będących efektem nałożenia ceł może wpłynąć na poziom penetracji technologii fotowoltaicznych oraz możliwości zatrudnienia kadr do montażu instalacji. Z tego powodu importerzy paneli i firmy montażowe opowiadają się przeciwko pomysłowi wprowadzenia wysokich taryf.

Zdaniem prof. Kelly Sims Gallagher z Fletcher School of Tufts University, która zajmuje się analizą sektora OZE w Chinach, koszty produkcji paneli fotowoltaicznych w Stanach Zjednoczonych są niekonkurencyjne w porównaniu z Chinami. Mimo to, według niej USA ​​powinny nadal próbować konkurować z Pekinem.

Przypomniała, że panele fotowoltaiczne zostały wynalezione w laboratorium w New Jersey i zaopatrywały Japonię i Niemcy na początku stulecia podczas, gdy Chiny pełniły rolę outsidera w tym obszarze. Od tego czasu Pekin skutecznie  wspiera lokalne firmy, zapewniając tanie finansowanie i inne wsparcie, co spowodowało rozwój chińskich firm fotowoltaicznych.

Cena paneli znacząco spadła z powodu nadmiernej podaży spowodowanej produkcją tanich paneli w Państwie Środka, z którymi zagraniczni dostawcy nie byli w stanie konkurować. Do 2011 roku producenci chińscy odpowiadali za ok. 60 proc. sprzedaży paneli na świecie, co zmusiło USA do nałożenia ceł w celu ograniczenia dalszego rozwoju sektora w Chinach.

Niemniej jednak spadek cen paneli przyczynił się do wzrostu wykorzystania tej technologii. Jeszcze w 2012 roku koszt produkcji energii z instalacji PV był dwukrotnie wyższy od pozyskiwanej z gazu. Natomiast w 2020 roku były na zbliżonym poziomie.

Według dostępnych danych energia słoneczna mogłaby pokryć 4,3 proc. zapotrzebowania USA na energię elektryczną. Mimo, że zapowiadany jest dalszy rozwój sektora to jego przedstawiciele nie oczekują większego przełomu. Na łamach GLOBenergia.pl informowaliśmy, że Departament Energetyki Stanów Zjednoczonych (DOE) planuje przeznaczyć 128 mln dol. na przedsięwzięcia, które obniżą koszty projektów z obszaru energetyki słonecznej, zwiększą efektywność instalacji fotowoltaicznych oraz przyspieszą wdrażanie takich projektów. DOE postawił sobie za cel redukcję kosztów projektów w energetyce słonecznej o 60 proc. do 2030 r. W efekcie przyspieszył działania wyznaczając nowy cel redukcji z obecnego poziomu 4,6 centa / kWh do 3 centów / kWh do 2025 r. i 2 centów / kWh do 2030 r.

Cła amerykańskie doprowadziły do wzmożonej rywalizacji między USA a Chinami. Aby uniknąć ceł firmy chińskie przeniosły linie produkcyjne do Tajwanu, a następnie do Azji Południowo-Wschodniej po tym jak Amerykanie objęli cłami również Tajwan. Od 2018 roku Waszyngton zaczął nakładać cła nie tylko na panele importowane z Chin czy Tajwanu.

Polityka amerykańska nieco zachęciła inwestorów zagranicznych do inwestycji w USA. Chińskie firmy budują zakłady produkcji paneli fotowoltaicznej na Florydzie, a inwestorzy z Korei Południowej lokują środki w inwestycje w Georgii. Polityka taryfowa zachęciła do inwestycji również największego, rodzimego producenta paneli First Solar. W 2008 roku wartość spółki przewyższała General Motors. Jednak trzy lata później napływ tanich paneli z Chin zmusiła First Solar do zamknięcia zakładów w Niemczech i wstrzymania rozbudowy fabryk we Francji i Wietnamie. Ponadto, sytuacja zmusiła spółkę do porzucenia planu budowy zakładu w Arizonie.

Pomimo licznych niepowodzeń First Solar wciąż próbuje walczyć ze spółkami z Chin. Niedawno zainwestował 680 mln dolarów w nową fabrykę w Walbridge w Ohio, która ma zatrudnić 500 pracowników. First Solar planował również zakup dodatkowych gruntów pod budowę swojej trzeciej fabryki, ale zwolnienie w 2019 roku przez administrację Donalda Trumpa z ceł na import paneli słonecznych zmusiło firmę do porzucenia tych planów. Obecnie First Solar planuje ponownie powrócić to tej inwestycji licząc na pomoc ze strony administracji amerykańskiej.

Źródło: Energy Trend, własne

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom