Czy Europa jest skazana na drogi gaz ziemny? 

Europa nie wróci już łatwo do ery taniego gazu. Po odcięciu rosyjskich dostaw i przejściu na LNG unijny rynek kupił bezpieczeństwo, ale za znacznie wyższą cenę niż płacą Amerykanie. Czy jedyną realną odpowiedzią na drogą „nową normalność” jest coraz szybsze odchodzenie od gazu?

Europa nie wróci już łatwo do ery taniego gazu. Po odcięciu rosyjskich dostaw i przejściu na LNG unijny rynek kupił bezpieczeństwo, ale za znacznie wyższą cenę niż płacą Amerykanie. Czy jedyną realną odpowiedzią na drogą „nową normalność” jest coraz szybsze odchodzenie od gazu?

Zdjęcie autora: Bogdan Szymański

Bogdan Szymański

Prezes Instytutu Trendów, Redaktor GLOBENERGIA
Europa nie wróci już łatwo do ery taniego gazu. Po odcięciu rosyjskich dostaw i przejściu na LNG unijny rynek kupił bezpieczeństwo, ale za znacznie wyższą cenę niż płacą Amerykanie. Czy jedyną realną odpowiedzią na drogą „nową normalność” jest coraz szybsze odchodzenie od gazu?

Ceny gazu ziemnego w USA niemal zawsze były niższe niż w Europie ze względu na samowystarczalność Amerykanów. Jednak przez dekady Europejczycy płacili tylko kilka euro więcej za MWh energii z gazu. Po 2021 roku przepaść w cenach jest bezprecedensowa. W szczycie kryzysu energetycznego (sierpień 2022) gaz w Europie był 8 do 10-krotnie droższy niż w USA. Mimo że krajom Unii Europejskiej udało się zapewnić stabilność dostaw i zastąpić gaz rosyjski innymi kierunkami dostaw miało i ma to wysoką cenę. Gaz ziemny w Europie jest ciągle 4-5 razy droższy od tego w USA co najlepiej pokazuje porównanie cen w największym hubie europejskim holenderskim TTF i Amerykańskim Henry Hub. 

Porównanie cen gazu w USA i Unii Europejskiej przeliczone do ceny w euro/MWh z uwzględnieniem kursu EUR/USD. 

Dlaczego w gaz w UE jest dużo droższy niż w USA? 

Odpowiedź na to pytanie można zawęzić do czterech głównych przyczyn, które pokazują, jak bardzo różnią się rynki Starego Kontynentu i Ameryki. Fundamentalne zmiany na europejskim rynku gazu mogą na dekady skazać Europę na znacznie wyższe ceny niż w USA.

Rewolucja łupkowa w USA i schyłek wydobycia w UE

USA są obecnie największym producentem gazu ziemnego na świecie. Dzięki technologii szczelinowania hydraulicznego (gazu z łupków) Amerykanie z importera stali się eksporterem netto. Taka sytuacja zawsze będzie sprzyjać presji na lokalnie niższą cenę. Co więcej, surowiec wydobywany lokalnie obarczony jest minimalnymi kosztami transportu. W krajach UE wydobycie systematycznie spada przez geologię, ochronę środowiska i presję społeczną. Najlepszym przykładem jest tu Holandia, która podjęła decyzję o wyłączeniu z eksploatacji z uwagi na zagrożenie sejsmiczne złoża Groningen, mimo że pozostało w nim ok. 450 mld m3 gazu (3x polskie zasoby). Także rewolucja łupkowa znana z USA w Europie się nie udała po części z uwagi na trudniejszą geologię, ale w dużej mierze z uwagi wysoką gęstość zaludnienia i obawy o wysokie szkody środowiskowe tej technologii. Europa jest więc skazana na import, co z natury jest i będzie droższe.

Geopolityczny wstrząs i odcięcie od rurociągów

To najważniejszy czynnik ostatnich lat. Przez dekady Europa (szczególnie Niemcy) opierała swoją gospodarkę na tanim gazie przesyłanym rurociągami z Rosji. Po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku dostawy rurociągowe zostały niemal całkowicie odcięte lub drastycznie ograniczone. Koniec taniej rosyjskiej rury nie tylko spowodował gigantyczny szok cenowy, ale uświadomił Europejczykom, że poza Rosją nie ma w regionie dostępnego taniego i łatwego w transporcie gazu w wystarczającej ilości. Kraje UE zostały zmuszone do ciągłego bilansowania popytu i podaży dostawami z wielu krajów świata wystawiając się na ryzyko zawirowań geopolitycznych w każdym z istotnych kierunków dostaw gazu – aktualnie to problemy Kataru i blokada cieśniny Hormuz.

Logistyka – tani gazociąg drogie statki z LNG

Skoro nie ma gazu z rosyjskiej rury, nie ma też innego dostawcy w regionie, Europa kupuje gaz skroplony (LNG), z całego świata, przy czym głównie z USA i Kataru. LNG daje alternatywę, ale nie jest to tania alternatywa, gdyż skraplanie gazu i późniejsza regazyfikacja to proces energochłonny, ale także znacznie droższy niż transport rurociągiem. Aby zdać sobie sprawę ze skali kosztów, załóżmy, że gaz USA w Henry Hub kosztuje w przeliczeniu 9 euro/MWh wliczając cały proces skraplania, transportu i regazyfikacji ten sam gaz dostarczony do Europy będzie kosztował ok. 25-27 euro/MWh ok. 3 razy więcej. LNG daje alternatywę, ale nie jest to alternatywa tania. 

Globalna konkurencja

Rynek gazu rurociągowego jest lokalny mniej podatny na światowe zawirowania cenowe, ale rynek LNG jest globalny, i każdy kryzys energetyczny szybko się na nim odbija. Europa nie rywalizuje już tylko z sąsiadami, ale z Chinami, Japonią czy Koreą Południową. Jeśli Azja zaoferuje wyższą cenę za tankowiec, statek zamiast do Europy popłynie do azji. Aby przyciągnąć gaz do siebie, UE musi oferować tzw. premię cenową, czyli płacić więcej niż inni.

Transformacja energetyczna jako „ucieczka do przodu”

Jedynym sposobem Europy na uniknięcie dyktatu cen gazu jest zużywanie go mniej. Brzmi to może infantylnie lub wręcz naiwnie, ale takie są fakty. Tani gaz w cenie porównywalnej do tej w USA i ilości, jaką potrzebuje UE jest w stanie dostarczyć tylko Rosja, ale nikt rozsądny nie bierze pod uwagę powrotu do rosyjskiego szantażu gazowego. Są sektory gospodarki, które bez gazu ziemnego nie są w stanie funkcjonować np. produkcja nawozów, ale są też obszary, gdzie gaz ziemny można zastąpić m.in. energią elektryczną. W skali całej Unii Europejskiej na potrzeby produkcji energii elektrycznej (oraz w kogeneracji, czyli produkcji prądu i ciepła jednocześnie) zużywa się obecnie ok. 90 mld m3 gazu rocznie (ponad 20% zużycia). 

Dla porównania jeszcze w 2021 roku (przed kryzysem) było to ponad 110 mld m3. Spadek wynika z rekordowych przyrostów mocy w fotowoltaice i farmach wiatrowych oraz powrotu części elektrowni jądrowych do pełnej sprawności (szczególnie we Francji). Eliminacja gazu z podstawy produkcji energii elektrycznej to dobry kierunek i wcale nie musi oznaczać powrotu do węgla. W 2025 roku udział OZE w miksie UE przekroczył rekordowe 50% a elektrownie gazowe coraz częściej pełnią rolę tylko źródeł szczytowych. 40% gazu ziemnego w UE zużywają gospodarstwa domowe i firmy usługowe na ogrzewanie i potrzeby bytowe. Elektryfikacja ogrzewnictwa za pomocą np. pomp ciepła w połączeniu z termomodernizacją to olbrzymi potencjał do oszczędności gazu ziemnego szczególnie w krajach Europy Zachodniej.

Drogo, ale stabilnie

Europa nie jest „skazana” na ceny ekstremalne, ale jest skazana na ceny znacznie wyższe niż w USA. Sytuacja, w której gaz w UE był od 8 do 10-krotnie droższy niż w Ameryce (jak w szczycie kryzysu 2022), powoli odchodzi do przeszłości. Wchodzimy w nową fazę rynku, którą eksperci nazywają „nową normalnością”, którą w skrócie można by podsumować: jest drogo, ale stabilnie. Pytanie pozostaje otwarte czy chcemy w UE nauczyć się z wysokimi cenami gazu czy będziemy systematycznie z niego rezygnować?

Zdjęcie autora: Bogdan Szymański

Bogdan Szymański

Prezes Instytutu Trendów, Redaktor GLOBENERGIA