16 marca w porannym programie TVP prowadzonym przez redaktora Michała Rachonia, Paweł Sałek – doradca prezydenta Andrzeja Dudy przedstawił drogę walki z konsekwencjami gospodarczymi wystąpienia koronawirusa. Zasugerował, że istotnymi środkami mającymi na celu zminimalizowanie strat gospodarczych czy wsparcia sektora przedsiębiorstw mogłyby być – środki przeznaczone na zakup uprawnień emisji CO2 w ramach systemu EU ETS. Głosy za odejściem od realizowanej polityki klimatycznej na rzecz walki ze skutkami gospodarczymi koronawirusa płyną również ze strony premiera Czech Andreja Babisa. Podobnego zdania jest również Sekretarz Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Janusz Kowalski, który uważa, że system powinien zostać zlikwidowany od stycznia 2021. Miałoby to pomóc wzmocnić inwestycje w rynek elektroenergetyczny oraz obniżyć ceny prądu.

System handlu uprawnieniami do emisji – jaki ma wpływ na ceny energii i inwestycje w OZE?

Wobec załamania rynku węglowego, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie i stosunkowo niskim udziale OZE w miksie energetycznym Polski, obecny system EU ETS jest istotnie powodem dla którego ceny energii elektrycznej rosną. Nie można jednak zapominać, że jest równocześnie sposobem na wymuszenie inwestycji w źródła odnawialne i transformację modelu energetycznego wszystkich krajów członkowskich. Od lat wskazuje się na stale rosnące ceny uprawnień do emisji CO2, jednak zawieszenie czy likwidacja systemu EU ETS w perspektywie prowadzonej przez Unię Europejską polityki klimatyczno-energetycznej jest pozbawieniem jej najważniejszego instrumentu regulacji sektora energetyki i przemysłu w zakresie emisji. Odejście od EU ETS jest dlatego rozwiązaniem wysoko wątpliwym do przyjęcia przez organy Unii.

Koronawirus – jak wpłynie na system handlu emisjami

O ile bezsprzecznie należy przyznać, że sytuacja w Polsce – charakteryzującej się jednym najwyższych udziałów energii pochodzącej ze spalania węgla w miksie energetycznym – jest obecnie problematyczna i powoduje stale rosnące ceny prądu, a system handlu emisjami CO2 tylko napędza ich wzrost, ewentualne odchodzenie od systemu EU ETS lub jego następcy (przypomnijmy 3 etap systemu EU ETS wygasa 31 grudnia 2020) jest niemożliwe dla zapewnienia rozwoju OZE oraz realizacji polityki klimatycznej przedstawionej przez Komisję Europejską. Taki krok nie sprzyjałby realizacji celów wyznaczonych przez Porozumienie Paryskie oraz zobowiązań zaciągniętych przez Polskę w zakresie rozwoju OZE – sztucznie i nagle wymuszając spadek cen energii pochodzącej z elektrowni węglowych, tym samym spowalniając rozwój energetyki odnawialnej i zmniejszając jej konkurencyjność na rynku elektroenergetycznym.

O ile rozwiązanie takie tymczasowo może dałoby zastrzyk finansowy Skarbowi Państwa i przedsiębiorstwom przemysłowym, na pewno w dalszej perspektywie wytrąciłoby z rąk Unii kluczowy instrument bilansowania emisji, na którym oparta jest polityka energetyczno- klimatyczna od ponad dekady. Osiągnięte przyspieszenie inwestycyjne ( zwłaszcza wśród prosumentów, których jednym z głównych motywatorów do inwestycji w OZE są rosnące ceny energii) spadłoby, a udział OZE w miksie energetycznym zamiast stale rosnąć – znów by zmalał. Próba upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu – ratowanie sektora ochrony zdrowia i sytuacji gospodarczej aktywami przeznaczonymi na sektor energetyki będący ostatnimi laty i tak pod naciskiem olbrzymich inwestycji – może jest chwilowo scenariuszem atrakcyjnym, ale niesie za sobą również konieczność transformacji całego systemu klimatyczno-energetycznego Unii Europejskiej oraz wiele negatywnych i ciężkich do pogodzenia problemów finansowo – politycznych w przyszłości.

Od pojawienia się epidemii odnotowuje się spadek cen uprawnień do emisji…

Na co w kontekście koronawirusa oraz uprawnień do emisji CO2 należy zwrócić szczególną uwagę, to fakt, że od pojawienia się epidemii odnotowuje się spadek cen za uprawnienia do emisji – i tylko na tym oszczędności są kolosalne. Z pewnością system handlu EU ETS jest szansą na wsparcie finansowe skarbów państw w dobie gospodarczego kryzysu, jednak łatwiejszym do uzyskania i nie tak drastycznym krokiem byłaby próba wypracowania w ramach struktur Unii kompromisu na przykład przez zwiększenie puli bezpłatnych uprawnień do emisji proporcjonalnie do potrzeb poszczególnych krajów.

Ceny uprawnień do emisji CO2 od 11.02.2019 do 16.03.2020. Źródło: CIRE

 

Oczywiście scenariuszy jest wiele – tymczasowe zamrożenia cen uprawnień do emisji CO2 lub określenie ich na przyjętym dla każdego państwa dotkniętego kryzysem poziomie do momentu ustabilizowania gospodarek, z obowiązkiem późniejszego wyrównania różnic cen na rynku wg. ustalonej wartości – to przykładowe z nich. W każdym jednak przypadku poza zwiększeniem puli bezpłatnych uprawnień, system znacznie by się skomplikował i wymagałby ingerencji innych organów Unii.

Źródła: Czech PM urges EU to ditch Green Deal amid virus; euractiv.com, Gospodarka pod presją koronawirusa. „Konieczna reforma EU ETS”, energetyka24.com

Katarzyna Puchała

Prawnik, autorka publikacji o tematyce prawa energetycznego i klimatycznego