Wodór zostanie wtłoczony do gazociągów, kotły muszą być dostosowane

Ogrzewnictwo jest obecnie odpowiedzialne za około jedną trzecią emisji dwutlenku węgla (CO2), w zależności od kraju europejskiego. Przykładowo rząd brytyjski wyznaczył prawnie wiążące cele osiągnięcia zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 roku. Ponadto Wielka Brytania zobowiązała się do zmniejszenia emisji w 2035 roku o 78 proc. w porównaniu z poziomem z 1990 roku. W Wielkiej Brytanii około 85 proc. domów jest ogrzewanych gazem ziemnym, a w Irlandii około 705 tys. domów w 22 hrabstwach jest podłączonych do sieci gazowej. Spalanie gazu ziemnego nie będzie zgodne z celem na rok 2050, dlatego sposób ogrzewania budynków i podgrzewania wody musi ulec zmianie.

Producenci kotłów przekonują, że wodór stanowi wielką szansę. Nie wydala emisji w miejscu jego spalania, umożliwiając rodzinom korzystanie z ogrzewania i ciepłej wody w taki sam sposób, jak obecnie, bez większych zmian w systemach centralnego ogrzewania lub w domach. Od jakiegoś czasu producenci systemów grzewczych dbają o to, aby ich urządzenia były gotowe na spalanie wodoru. Stało się też jasne, że prędzej czy później w Europie powstaną 100-procentowe sieci wodorowe. Oczekuje się, że początkowo niewielki procent wodoru zostanie zmieszany z gazem ziemnym. Mieszanki z 10-20 proc. jego udziałem są uważane za nieszkodliwe dla rurociągów i większości konsumentów. Obecnie testowane jest “zastrzyk” wodorowy na poziomie do 30 proc.

Brytyjczycy testują w domach kotły wodorowe

Kotły wodorowe nie są już wymysłem a rzeczywistością, co udowadniają kolejni producenci. W 2019 roku firma BDR Thermea Group, zaprezentowała pierwszy na świecie wysokowydajny kocioł domowy zasilany wodorem. Z kolei Brytyjski producent Baxi Heating w 2021 roku zaprezentował kocioł w 100 procentach przeznaczony do spalania paliwa wodorowego, który został zainstalowany w pierwszym w Wielkiej Brytanii domu wodorowym. W dwóch budynkach mieszkalnych w Low Thornley, niedaleko Gateshead, testowane są urządzenia zasilane wodorem w warunkach rzeczywistych. Firma zobowiązała się, że od 2025 roku jej produkty będą kompatybilne z energią niskoemisyjną, co oznacza, że kotły gazowe będą „gotowe na wodór” i będą mogły być łatwo przystosowane do pracy z mieszankami wodorowymi. Z kolei projekt H100 ma na celu przekształcenie systemów gazowych użytkowanych w Fife w Szkocji w infrastrukturę wodorową w 2022 roku.

Sens kotłów wodorowych zależy od produkcji paliwa

Wybór kotłów wodorowych jest dziś jednak ograniczony, a ceny wysokie, co tłumaczy powolny wzrost liczby instalacji. Chociaż obecnie dostępnych jest wiele funduszy na inicjatywy zachęcające ludzi do przechodzenia na energooszczędne urządzenia grzewcze, szczególnie w przypadku zmiany przestarzałego systemu opalanego olejem, ogniwa paliwowe – podobnie jak kotły kondensacyjne – mają tę wadę, że spalają gaz ziemny, co sprawia, że są źródłem emisji dwutlenku węgla. Eksperci przekonują, że zastosowanie wodoru ma sens w przypadku gdy jest produkowany w wyniku elektrolizy, czyli metodą bezemisyjną. Produkcja wodoru jest emisyjna w procesie reformingu parowego.

Urządzenia grzewcze wykorzystujące ogniwa paliwowe nie mają realnej szansy przyczynić się do przejścia na świat bezemisyjny – przynajmniej dopóki są zasilane paliwem kopalnym, czyli gazem ziemnym. Wydaje się, że takie stanowisko zajmuje obecnie niemieckie ministerstwo gospodarki, które niedawno stwierdziło, że wodór nie będzie rozwiązaniem dla rynku grzewczego przed 2030 roku. Z drugiej strony rozwija intensywnie gospodarkę wodorową i stawia na elektrolizę. Norwedzy widzą szansę w błękitnym wodorze, który jest także produkowany w wyniku reformingu parowego, ale emisje są wychwytywane za pomocą technologii CCUS (Carbon Capture Usage and Storage). Bez względu na to, jaki rodzaj wodoru zostanie wtłoczony do sieci gazowych, producenci kotłów muszą być przygotowani do spalania nowych mieszanek gazowych bez szkód dla klimatu.

Redakcja: Patrycja Rapapcka / Źródło: BaxiHeating, H2-international 

Redakcja GLOBEnergia