Czy Niemcy zostaną bez ropy? Polska oferuje pomoc

Niepewność wokół dostaw ropy rurociągiem Przyjaźń znów wraca na europejską scenę energetyczną. Choć infrastruktura działa, polityka i geopolityka potrafią zakręcić kurkiem szybciej niż awaria techniczna. W tej układance Polska może odegrać rolę cichego stabilizatora – pod jednym, dość istotnym warunkiem.

- Rosja może od 1 maja wstrzymać dostawy ropy z Kazachstanu do Niemiec przez rurociąg Przyjaźń.
- Chodzi o ok. 43 tys. baryłek dziennie, czyli istotną część zaopatrzenia niemieckich rafinerii.
- PERN deklaruje gotowość wsparcia Niemiec poprzez dostawy ropy przez Naftoport w Gdańsku.
- Pomoc Polski obejmie tylko podmioty niezwiązane z Rosją.
Widmo zakręcenia kurka: co grozi Niemcom?
Według informacji agencji Reuters Rosja przygotowuje się do wstrzymania od 1 maja dostaw ropy z Kazachstanu do Niemiec poprzez północną nitkę rurociągu Przyjaźń. Choć Kreml oficjalnie nie potwierdza tych doniesień, sam fakt ich pojawienia się elektryzuje rynek.
Mówimy o dostawach rzędu około 43 tys. baryłek dziennie, które w 2025 roku stanowiły istotny element zaopatrzenia niemieckich rafinerii. Co więcej, wolumen ten wzrósł o 44% rok do roku, co pokazuje, że Niemcy coraz chętniej sięgały po alternatywę wobec rosyjskiej ropy, choć wciąż korzystając z tej samej infrastruktury.
Rurociąg Przyjaźń przypomina dziś bardziej pole szachowe niż stabilny kanał dostaw. Z jednej strony mamy wojnę w Ukrainie i uszkodzenia infrastruktury przesyłowej po rosyjskich atakach. Z drugiej, napięcia polityczne w Unii Europejskiej, w których energia staje się kartą przetargową.
Wstrzymanie tłoczenia na początku roku po ataku na ukraińską przepompownię wywołało ostrą reakcję Węgier i Słowacji. Kijów odpierał zarzuty o opóźnianie napraw, a Bruksela znalazła się między młotem solidarności a kowadłem interesów państw członkowskich. Choć Ukraina zapowiedziała wznowienie przesyłu, a pierwsze dostawy mają trafić m.in. do Węgier i Słowacji, to jednocześnie pojawiają się sygnały, że inna odnoga systemu – ta prowadząca do Niemiec – może zostać odcięta.
Polska jako energetyczny „plan B”
W tym momencie na scenę wchodzi PERN - operator strategicznej infrastruktury naftowej w Polsce. Spółka jasno deklaruje: jeśli dostawy rurociągiem Przyjaźń do Niemiec zostaną wstrzymane, Polska jest w stanie pomóc. Rozwiązanie? Gdański Naftoport i transport morski ropy. Dzięki tej infrastrukturze surowiec może trafiać do Polski drogą morską, a następnie być tłoczony rurociągami do odbiorców, również tych za zachodnią granicą. To wariant, który już wcześniej pokazał swoją wartość w sytuacjach kryzysowych.
Jest jednak warunek: kto może skorzystać?
Pomoc ze strony PERN nie jest bezwarunkowa. Kluczowy jest jeden zapis: odbiorcą ropy nie może być podmiot rosyjski. To oznacza, że wsparcie może objąć udziałowców niemieckich rafinerii takich jak Eni, ale wyklucza firmy powiązane z Rosją. W praktyce wpisuje się to w szerszą strategię uniezależniania się Europy od rosyjskich surowców.
Sprawdź także: Czyste Powietrze pod ostrzałem. Śledztwo, CBA i polityczna burza wokół resortu klimatu. Padają słowa o dymisji
Harmonogramy i rzeczywistość: czy jest czas na reakcję?
Problem polega na tym, że system przesyłu ropy działa według precyzyjnych harmonogramów. Jak podkreśla PERN, plan tłoczeń na dany miesiąc ustalany jest z wyprzedzeniem – w przypadku maja powinien być znany pod koniec kwietnia.
Na ten moment spółka nie otrzymała oficjalnych informacji o zmianach w dostawach. Jeśli jednak decyzje zapadną nagle, rynek może stanąć przed koniecznością szybkiej reorganizacji łańcuchów dostaw.
Źródło: Reuters









