Opłata mocowa, czyli pewnego rodzaju danina, którą płacą wszyscy odbiorcy końcowi obowiązuje od 1 stycznia 2021 roku. Jej celem jest zabezpieczenie dostaw mocy do systemu elektroenergetycznego na odpowiednim poziomie. Opłata mocowa ma także stymulować firmy do tego, aby przerzuciły konsumpcję energii na godziny poza szczytem, czego efektem ma być wypłaszczenie zapotrzebowania na moc.

Opłata mocowa zebrana od wszystkich odbiorców końcowych, ma na koniec 2021 roku przynieść dochód łącznie na poziomie około 5,6 mld zł. 80% z tej kwoty, czyli około 4,5 mld zł pokryją przedsiębiorcy.

Zużycie poza szczytem

Opłata mocowa powinna doprowadzić do tego, żeby firmy, które w godzinach szczytu zużywają duże ilości energii przeciążając tym samym sieć, zdecydowały się na przerzucenie konsumpcji energii na godziny poza szczytem (22:00 – 7:00), kiedy opłata nie jest naliczana. Celem takiego działania jest wypłaszczenie zapotrzebowania na moc. W związku z tym, że dla wielu firm koszty opłaty mocowej oznaczają bardzo duży wzrost kosztów dystrybucji wiele z nich, o ile mają taką możliwość, spróbuje przenieść procesy technologiczne na godziny pozaszczytowe i w ten sposób w miarę możliwości będzie starać się zmniejszać zużycie energii w szczycie.

Niestety takie działanie może spowodować nieprzyjemną w skutkach spiralę. Dlaczego? Pytamy Bogdana Szymańskiego – Prezesa Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej POLSKA PV.

Wartość końcowa opłaty pochodząca od przedsiębiorców jest wynikiem bardzo prostego działania mnożenia: ilości pobieranej energii w określonych godzinach szczytu [MWh] pomnożona przez stawkę określoną przez URE [zł/MWh], która powinna równać się kwocie 4,5 mld zł. Jeżeli coraz więcej firm będzie uciekać od opłaty mocowej poprzez zmianę konsumpcji albo montaż fotowoltaiki lub innych źródeł wytwórczych, aby nie płacić za energię pobraną w godzinach szczytowych, to może się okazać, że w kolejnych latach opłata mocowa będzie musiała zostać podniesiona, żeby tę brakującą kwotę zebrać. – komentuje Bogdan Szymański

Warto wspomnieć, że opłata mocowa będzie obowiązywać co najmniej do 2037 roku, ze względu na najdłuższe kontrakty dla jednostek nowo budowanych o najniższej emisyjności (poniżej 450 [gCO2/kWh]), które mogą trwać nawet 17 lat.

Zagrożenie wzrostu opłaty mocowej

W przypadku firm opłata mocowa wynosi 76,20 zł/MWh i pobierana jest tylko w godzinach szczytowych. Jako godziny szczytowe prezes URE przyjął 15 kolejnych godzin, z których pierwsza rozpoczyna się o 7:00, a ostatnia o 21:00 w dni powszednie od poniedziałku do piątku z wyłączeniem świąt i dni wolnych od pracy.

Pewne analizy wskazują, że aktualnie wyznaczona kwota 76,20 [zł/MWh], jest dość optymistycznym podejściem zastosowanym na początek. Część szacunków wskazuje, że w kolejnych latach opłata mocowa dla przedsiębiorców może przekroczyć 100 [zł/MWh]. Pojawiają się nawet pomysły, by opłatę mocową rozłożyć na większą liczbę godzin. Wszystko po to, by wymaganą kwotę szybciej i skuteczniej pobrać.

Sens opłaty mocowej

Rozszerzenie godzin szczytu, czy też zwiększenie kwoty opłaty mocowej pobieranej przez przedsiębiorców na pewno spowodowałoby, że kwota wymagana do utrzymania rynku mocy zostałaby zebrana. Pytanie, czy w takim wypadku zostałby zachowany sens opłaty mocowej.

Po wprowadzeniu wyżej wymienionych działań, opłata mocowa stałaby się tylko dodatkową opłatą za dystrybucję. Bez elementu stymulującego wypłaszczenie zapotrzebowanie na moc

Właśnie dlatego jednym błędów istniejącej konstrukcji rynku mocy jest to, że nawet jeżeli uda się całkowicie wypłaszczyć zapotrzebowanie na moc to i tak koszty związane z opłatą mocową będą musiały zostać poniesione, bo przedsiębiorstwa energetyczne, które wygrały aukcje będą miały prawo do otrzymania zakontraktowanych kwot, niezależnie od tego czy OSP będzie potrzebował mocy czy nie. – komentuje Bogdan Szymański

Beneficjenci rynku mocy

Po pierwszych aukcjach mocy, głównym beneficjentem rynku są w zdecydowanej większości jednostki węglowe, czyli jednostki podstawowe. Z kolei te jednostki, które najczęściej są kojarzone ze stabilizacją: jednostki szczytowe, podszczytowe i usługi DSR – stanowią zdecydowaną mniejszość.

Wśród beneficjentów rynku mocy znajdują się duże spółki energetyczne, które mają wspólny mianownik: ich głównym udziałowcem jest skarb państwa. To podmioty, do których w większości należą jednostki pracujące w oparciu o węgiel kamienny czy brunatny. To pokazuje, że w pierwszych aukcjach mocy opłata mocowa stała się niejako transferem środków z całego rynku energii na “dofinansowanie“ polskiej energetyki węglowej. W tym miejscu pojawia się pytanie, czy faktycznie dofinansowanie do dużej części podmiotów działających na rynku energii jest zasadne i celowe.

Promyk nadziei

Promykiem nadziei na rynku mocy są nowe wytyczne Komisji Europejskiej, do których polska ustawa mocowa będzie musiała zostać dostosowana. Wytyczne mówią o tym, że aby uczestniczyć w rynku mocy po 2025 roku, nie będzie można przekroczyć limitu emisyjności na poziomie 550 [g CO2/kWh]. To spowoduje, że praktyka, w której większość opłaty mocowej trafia do jednostek węglowych nie będzie mogła być kontynuowana.


Materiał powstał w ramach kampanii „Własny prąd ze słońca – Fotowoltaika dla firm”

 

 

Redakcja GLOBEnergia