Czy paliwo w Polsce podrożeje przez konflikt na Bliskim Wschodzie? Pytamy ORLEN!

Ropa drożeje po napięciach wokół Iranu, a inwestorzy znów patrzą w stronę cieśniny Ormuz. Skoro notowania surowca skoczyły o kilkanaście procent, czy kierowcy w Polsce powinni szykować się na podwyżki cen paliw? O prognozę pytamy Grupę ORLEN!

- Przez cieśninę Ormuz przepływa ok. 20% światowego transportu ropy, dlatego każde ryzyko militarne natychmiast podbija tzw. premię za ryzyko w cenach surowca. Nawet bez formalnej blokady sam wzrost kosztów ubezpieczeń i niepewność logistyczna wpływają na globalne notowania.
- ORLEN podkreśla, że krótkoterminowe wahania ropy nie przekładają się automatycznie na ceny na stacjach. O ich poziomie decydują także kurs dolara, notowania gotowych paliw, marże, koszty logistyki oraz podatki.
- Koncern nie sprowadza ropy przez Ormuz, ale globalny rynek działa jak system naczyń połączonych. Jeśli napięcia się przedłużą, presja cenowa może z opóźnieniem dotrzeć również do polskich kierowców.
Napięcia wokół Iranu i ryzyko zakłóceń transportu ropy przez cieśninę Ormuz wywołały gwałtowną reakcję rynków. Notowania surowca w pierwszych godzinach po eskalacji konfliktu skoczyły o kilkanaście procent, osiągając najwyższe poziomy od wielu miesięcy. W takiej sytuacji naturalne pytanie brzmi – czy kierowcy w Polsce zapłacą więcej za paliwo?
Dlaczego cieśnina Ormuz jest kluczowa?
Bliski Wschód pozostaje jednym z najważniejszych regionów dla światowego rynku ropy. Przez cieśninę Ormuz przepływa około 20% globalnego transportu ropy naftowej – to nawet 20 mln baryłek dziennie. Każde napięcie militarne w tym rejonie natychmiast podnosi tzw. premię za ryzyko w cenach surowca. Nawet bez formalnej blokady wystarczy wzrost stawek ubezpieczeniowych dla tankowców czy czasowe wstrzymanie rejsów, aby notowania ropy zaczęły rosnąć. Rynek reaguje bowiem na samą możliwość ograniczenia podaży.
- Przeczytaj więcej o początkach kryzysu na rynku ropy naftowej: Gwałtowny skok ceny ropy! Cieśnina Ormuz pod presją
Co na to ORLEN?
Wzrost notowań ropy nie oznacza jednak automatycznej podwyżki cen na stacjach. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy ORLEN.
“Ewentualne zmiany cen ropy naftowej na rynkach światowych nie przekładają się automatycznie ani natychmiast na ceny paliw na stacjach. Na ich poziom wpływa jednocześnie wiele czynników, w tym notowania gotowych produktów paliwowych, kursy walut, koszty produkcji i logistyki, obciążenia fiskalne oraz sytuacja konkurencyjna na rynku krajowym. Z tego względu krótkotrwałe wahania cen surowca nie muszą mieć bezpośredniego odzwierciedlenia w cenach detalicznych” – przekazał naszej redakcji ORLEN.
To istotne zastrzeżenie. Detaliczne ceny paliw są wypadkową wielu elementów – od marż rafineryjnych, przez kurs dolara, po poziom podatków i opłat. W Polsce znaczącą część ceny litra paliwa stanowią daniny publiczne, które nie zmieniają się wraz z każdą wahaniem rynku.
Co dalej z cenami paliw?
Na razie sytuacja na krajowym rynku detalicznym pozostaje stabilna. Jak widać na wykresie, ceny benzyny 95 i oleju napędowego w Polsce w ostatnich tygodniach poruszały się w stosunkowo wąskim przedziale – odpowiednio w okolicach 5,5–5,8 zł/l oraz 5,8–6,1 zł/l. Również LPG utrzymuje umiarkowany poziom, z lekką tendencją wzrostową pod koniec analizowanego okresu. Upłynęło jednak stanowczo za mało czasu, aby wyciągać wnioski.

Kluczowe będzie to, czy obecne napięcia okażą się krótkotrwałe, czy przerodzą się w dłuższy kryzys logistyczny. Jeśli transport ropy przez Zatokę Perską zostałby realnie ograniczony na tygodnie, presja cenowa mogłaby się utrwalić. W takim scenariuszu hurtowe ceny paliw w Europie prawdopodobnie zaczęłyby rosnąć wyraźniej, co z opóźnieniem przełożyłoby się na ceny przy dystrybutorach.
Ropa dla Grupy ORLEN omija cieśninę Ormuz
Czy ta kwestia wpłynie na paliwo na stacjach ORLEN? Tak – ale nie bezpośrednio.
“Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw ani dla funkcjonowania infrastruktury produkcyjnej i logistycznej Grupy ORLEN, ponieważ ORLEN nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz” – wyjaśnia koncern.
Brak bezpośrednich dostaw przez ten szlak nie oznacza jednak całkowitej odporności na globalne zawirowania. Rynek ropy działa jak system naczyń połączonych – ograniczenie podaży w jednym regionie podbija ceny surowca na całym świecie. To z kolei wpływa na notowania produktów paliwowych w Europie, kurs dolara oraz marże rafineryjne.
W dłuższej perspektywie poważne zakłócenia mogłyby więc rozregulować globalny rynek, a to oddziaływałoby także na polskich producentów i dystrybutorów paliw – nawet jeśli fizycznie ropa nie płynie przez Ormuz do polskich rafinerii.
Na razie rynek reaguje nerwowo, ale nie ma mowy o trwałej blokadzie dostaw. Dla kierowców oznacza to jedno – krótkotrwały skok notowań ropy nie musi od razu oznaczać droższego tankowania. Wszystko zależy od tego, czy konflikt na Bliskim Wschodzie wygaśnie, czy wejdzie w kolejną fazę eskalacji.
Źródło: własne, ORLEN.










