Czy paliwo w Polsce podrożeje przez konflikt na Bliskim Wschodzie? Pytamy ORLEN!

Tylko u nas
Ropa drożeje po napięciach wokół Iranu, a inwestorzy znów patrzą w stronę cieśniny Ormuz. Skoro notowania surowca skoczyły o kilkanaście procent, czy kierowcy w Polsce powinni szykować się na podwyżki cen paliw? O prognozę pytamy Grupę ORLEN!

Ropa drożeje po napięciach wokół Iranu, a inwestorzy znów patrzą w stronę cieśniny Ormuz. Skoro notowania surowca skoczyły o kilkanaście procent, czy kierowcy w Polsce powinni szykować się na podwyżki cen paliw? O prognozę pytamy Grupę ORLEN!

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Tylko u nas
Ropa drożeje po napięciach wokół Iranu, a inwestorzy znów patrzą w stronę cieśniny Ormuz. Skoro notowania surowca skoczyły o kilkanaście procent, czy kierowcy w Polsce powinni szykować się na podwyżki cen paliw? O prognozę pytamy Grupę ORLEN!
  • Przez cieśninę Ormuz przepływa ok. 20% światowego transportu ropy, dlatego każde ryzyko militarne natychmiast podbija tzw. premię za ryzyko w cenach surowca. Nawet bez formalnej blokady sam wzrost kosztów ubezpieczeń i niepewność logistyczna wpływają na globalne notowania.
  • ORLEN podkreśla, że krótkoterminowe wahania ropy nie przekładają się automatycznie na ceny na stacjach. O ich poziomie decydują także kurs dolara, notowania gotowych paliw, marże, koszty logistyki oraz podatki.
  • Koncern nie sprowadza ropy przez Ormuz, ale globalny rynek działa jak system naczyń połączonych. Jeśli napięcia się przedłużą, presja cenowa może z opóźnieniem dotrzeć również do polskich kierowców.

Napięcia wokół Iranu i ryzyko zakłóceń transportu ropy przez cieśninę Ormuz wywołały gwałtowną reakcję rynków. Notowania surowca w pierwszych godzinach po eskalacji konfliktu skoczyły o kilkanaście procent, osiągając najwyższe poziomy od wielu miesięcy. W takiej sytuacji naturalne pytanie brzmi – czy kierowcy w Polsce zapłacą więcej za paliwo?

Dlaczego cieśnina Ormuz jest kluczowa?

Bliski Wschód pozostaje jednym z najważniejszych regionów dla światowego rynku ropy. Przez cieśninę Ormuz przepływa około 20% globalnego transportu ropy naftowej – to nawet 20 mln baryłek dziennie. Każde napięcie militarne w tym rejonie natychmiast podnosi tzw. premię za ryzyko w cenach surowca. Nawet bez formalnej blokady wystarczy wzrost stawek ubezpieczeniowych dla tankowców czy czasowe wstrzymanie rejsów, aby notowania ropy zaczęły rosnąć. Rynek reaguje bowiem na samą możliwość ograniczenia podaży.

Co na to ORLEN?

Wzrost notowań ropy nie oznacza jednak automatycznej podwyżki cen na stacjach. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy ORLEN.

“Ewentualne zmiany cen ropy naftowej na rynkach światowych nie przekładają się automatycznie ani natychmiast na ceny paliw na stacjach. Na ich poziom wpływa jednocześnie wiele czynników, w tym notowania gotowych produktów paliwowych, kursy walut, koszty produkcji i logistyki, obciążenia fiskalne oraz sytuacja konkurencyjna na rynku krajowym. Z tego względu krótkotrwałe wahania cen surowca nie muszą mieć bezpośredniego odzwierciedlenia w cenach detalicznych” – przekazał naszej redakcji ORLEN.

To istotne zastrzeżenie. Detaliczne ceny paliw są wypadkową wielu elementów – od marż rafineryjnych, przez kurs dolara, po poziom podatków i opłat. W Polsce znaczącą część ceny litra paliwa stanowią daniny publiczne, które nie zmieniają się wraz z każdą wahaniem rynku.

Co dalej z cenami paliw?

Na razie sytuacja na krajowym rynku detalicznym pozostaje stabilna. Jak widać na wykresie, ceny benzyny 95 i oleju napędowego w Polsce w ostatnich tygodniach poruszały się w stosunkowo wąskim przedziale – odpowiednio w okolicach 5,5–5,8 zł/l oraz 5,8–6,1 zł/l. Również LPG utrzymuje umiarkowany poziom, z lekką tendencją wzrostową pod koniec analizowanego okresu. Upłynęło jednak stanowczo za mało czasu, aby wyciągać wnioski.

Kluczowe będzie to, czy obecne napięcia okażą się krótkotrwałe, czy przerodzą się w dłuższy kryzys logistyczny. Jeśli transport ropy przez Zatokę Perską zostałby realnie ograniczony na tygodnie, presja cenowa mogłaby się utrwalić. W takim scenariuszu hurtowe ceny paliw w Europie prawdopodobnie zaczęłyby rosnąć wyraźniej, co z opóźnieniem przełożyłoby się na ceny przy dystrybutorach.

Ropa dla Grupy ORLEN omija cieśninę Ormuz

Czy ta kwestia wpłynie na paliwo na stacjach ORLEN? Tak – ale nie bezpośrednio.

“Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw ani dla funkcjonowania infrastruktury produkcyjnej i logistycznej Grupy ORLEN, ponieważ ORLEN nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz” – wyjaśnia koncern.

Brak bezpośrednich dostaw przez ten szlak nie oznacza jednak całkowitej odporności na globalne zawirowania. Rynek ropy działa jak system naczyń połączonych – ograniczenie podaży w jednym regionie podbija ceny surowca na całym świecie. To z kolei wpływa na notowania produktów paliwowych w Europie, kurs dolara oraz marże rafineryjne.

W dłuższej perspektywie poważne zakłócenia mogłyby więc rozregulować globalny rynek, a to oddziaływałoby także na polskich producentów i dystrybutorów paliw – nawet jeśli fizycznie ropa nie płynie przez Ormuz do polskich rafinerii.

Na razie rynek reaguje nerwowo, ale nie ma mowy o trwałej blokadzie dostaw. Dla kierowców oznacza to jedno – krótkotrwały skok notowań ropy nie musi od razu oznaczać droższego tankowania. Wszystko zależy od tego, czy konflikt na Bliskim Wschodzie wygaśnie, czy wejdzie w kolejną fazę eskalacji.

Źródło: własne, ORLEN.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA