O co chodzi?

Od 27 kwietnia 2021 r. deklaracja zgodności producenta, która była dotychczas stosowana przy zgłoszeniu instalacji wytwórczej, będzie musiała zostać zastąpiona tzw. certyfikatem sprzętu wydanym przez uprawniony podmiot certyfikujący. Zmiana ta była oczekiwana od wielu lat, ale historia aktualnego zamieszania sięga 14 kwietnia 2016 r. W tym dniu pojawiło się rozporządzenie Komisji Europejskiej (UE) 2016/631 ustanawiające kodeks sieci i wymogi ogólnego stosowania, czyli zbiór wymogów, które muszą spełnić wszystkie jednostki wytwórcze, w tym mikroinstalacje fotowoltaiczne, przyłączane do sieci w całej UE. Ten zbiór wymogów nazywany jest w skrócie NC RfG (ang. Network Codes Requirements for Generators). Od kilku lat nowe wymogi są implementowane na poziomie międzynarodowym i krajowym. W Polsce za wdrożenie odpowiada operator krajowego systemu elektroenergetycznego Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), a opracowania merytoryczne przygotowuje Polskie Towarzystwo Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (PTPiREE).

Pierwszym krokiem milowym dla kodeksów sieciowych w Polsce był dzień 27 kwietnia 2019 r., w którym wspomniane kodeksy powinny już obowiązywać w naszym kraju, ale jak się okazało, nikt w Polsce nie był na to przygotowany, zarówno operatorzy sieci, jak i producenci urządzeń. Skorzystano wtedy z furtki w postaci okresu przejściowego, w którym zamiast certyfikatu wydanego przez akredytowaną jednostkę certyfikującą można było posługiwać się deklaracją wydaną przez producenta, a nawet importera, który prostym oświadczeniem deklarował, iż dane urządzenie spełnia wymogi NC RfG. Każdy okres przejściowy musi mieć swój koniec. Branża stoi w obliczu nieuchronnie zbliżającego się 27 kwietnia 2021 r., kiedy proste deklaracje muszą zostać zastąpione certyfikatem. Jak się okazuje, PTPIREE nie przewiduje przedłużenia okresu przejściowego. Tu pojawia się kilka problemów.

Producenci nie posiadają certyfikatów. Z czego wynikają opóźnienia?

Stosowanie certyfikatów na zgodność modułu wytwarzania energii z wymaganiami NC RfG dotyczy całej UE, jednakże sam proces może się różnić w zależności od kraju. Zgodnie z ustaleniami GLOBEnergia.pl i doniesieniami producentów falowników fotowoltaicznych działających na polskim rynku, na kilka tygodni przed zakończeniem okresu przejściowego żaden z producentów falowników nie posiadał certyfikatu, który byłby w pełni zgodny z wymogami, które stawia komisja certyfikująca przy PSE. W przypadku części producentów proces certyfikacji trwa. Są jednak też producenci, którzy posiadają certyfikaty, ale jak się okazuje – nie spełniają polskich wymagań.

Dlaczego występują opóźnienia w procesie certyfikacji? Do wdrożenia w życie rozporządzenia KE wymagane było przygotowanie dokumentów, które wskazują w jaki sposób certyfikaty mogą być wykorzystane, oraz zawierają wyjaśnienie, kto będzie posiadał akredytację uprawniającą do wydania takiego certyfikatu. Dopiero po wskazaniu, które jednostki są w stanie wydać certyfikat na polski wariant implementacji kodeksu RfG, możliwe było rozpoczęcie procesu certyfikacji. Polskie Centrum Akredytacji nie wydało akredytacji żadnemu polskiemu podmiotowi. Producenci falowników musieli więc bazować na podmiotach, które otrzymały akredytację ze strony innego podmiotu stowarzyszonego w ramach Europejskich Podmiotów Akredytujących (ang. European co-operation for Accreditation, EA). Co to oznaczało w praktyce? Producenci byli zmuszeni prowadzić proces polskiej certyfikacji na podstawie akredytacji wydanej przez zagraniczną jednostkę w oparciu o polskie wymogi. To wszystko wpłynęło na pojawienie się opóźnień w procesach certyfikacji m.in. ze względu na różnice pomiędzy protokołami z istniejących testów, a wymaganiami zawartymi w krajowych dokumentach.

Branża pyta o stanowisko operatorów w celu rozwiania wątpliwości

Obowiązek przedłożenia certyfikatu do właściwego operatora będzie wymagany już od najbliższego wtorku, czyli 27 kwietnia. Certyfikaty muszą dostarczyć właściciele zakładu wytwarzania energii elektrycznej, w tym mikroinstalacji fotowoltaicznych. Zgłoszony certyfikat jest rejestrowany przez operatora sieci, później trafia do bazy danych certyfikatów, która jest prowadzona przez PTPIREE. Jeżeli po 27 kwietnia falownik wchodzący w skład instalacji fotowoltaicznej nie będzie posiadał certyfikatu na zgodność modułu wytwarzania energii z wymaganiami NC RfG, nie będzie mógł być wykorzystany w instalacji. Rodzi to wiele pytań ze strony branży o proces instalacji urządzeń fotowoltaicznych po 27 kwietnia.

Jak się okazuje, branża zwróciła się już w tej sprawie z pytaniami do operatorów sieci dystrybucyjnych w Polsce. Stowarzyszenie Branży Fotowoltaicznej POLSKA PV (SBF POLSKA PV), które zrzesza producentów urządzeń fotowoltaicznych, pyta OSD o stanowisko w tej sprawie. Producenci pytają się, czy po 27 kwietnia poszczególni operatorzy będą nadal dopuszczać przyłączenie mikroinstalacji fotowoltaicznych, dla których falownik nie będzie posiadał certyfikatu, a jedynie deklarację. Dla branży jest niejasna także kwestia dotycząca danych, które powinny znaleźć się na certyfikacie. Jak udało nam się ustalić, do tej pory odpowiedzi udzieliła jedynie PGE Dystrybucja S.A. Operator na tydzień przed terminem zakończenia okresu przejściowego poinformował jedynie, że stanowisko w tej sprawie zostanie ustalone przez operatorów na poziomie krajowym.

Jakie będą konsekwencje braku certyfikatu po 27 kwietnia? Sytuacja jest trudna

Przypomnijmy, że w Polsce według danych Agencji Rynku Energii na koniec lutego br. w Polsce funkcjonowało 484 223 prosumentów produkujących energię w mikroinstalacjach fotowoltaicznych. Eksperci przewidują dalszy, dynamiczny rozwój tego sektora w Polsce. Na kilka dni przed wejściem w życie zmian producenci falowników oraz branża nie wiedzą, jak zastosować się do zmian obowiązujących od 27 kwietnia. Czy rozwój urządzeń fotowoltaicznych zostanie zablokowany? Jakie konsekwencje rodzą nowe zmiany? Pytamy Bogdana Szymańskiego, Prezesa Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej POLSKA PV.

–  Do zmian nie są w pełni przygotowani zarówno operatorzy systemów dystrybucyjnych, jak i producenci urządzeń. Jeżeli PTPIREE nie zdecyduje się w ostatniej chwili na dopuszczenie do przyłączenia np. urządzeń, które nie posiadają jeszcze certyfikatu, ale są w procesie certyfikacji lub dostosowania do wymogów krajowych zagranicznych dokumentów, końcem kwietnia i w maju możemy mieć bardzo duży chaos – komentuje przedstawiciel SBF POLSKA PV.

Jak podkreśla ekspert, z danych organizacji branżowej wynika, że wielu producentów ma rozpoczęty lub bardzo zaawansowany proces certyfikacji, stąd potencjalne zawirowania i blokada procesu przyłączenia wielu instalacji powinna minąć po kilku kilkunastu tygodniach. Dodaje, że skutkiem sposobu wdrożenia NC RfG w Polsce z pewnością może być wycofanie się z rynku mniejszych graczy dla których koszt certyfikacji może okazać się biznesowo nieopłacalny.

 

Redakcja GLOBEnergia