Czy Polskę zaleją zachodnie Diesle?

Jakiś czas temu miasto Stuttgart zakazało wjazdu pojazdom z silnikiem Diesla. To posunięcie wpisuje się w politykę Niemiec, które już od dłuższego czasu starają się ograniczać ilość samochodów spalinowych, poruszających się tamtejszych drogach. Jednym z efektów takich działań jest m.in. wysoki podatek nakładany na właścicieli diesli, który potrafi sięgnąć nawet paręset euro rocznie. Miasta takie jak Monachium, Stuttgart, Hamburg, Bonn i Düsseldorf już od dłuższego czasu zmagają się z fatalnym stanem powietrza. Wśród zaproponowanych rozwiązań coraz częściej pojawiają się pomysły na kolejne obostrzenia dla samochodów spalinowych.

Przez te działania w Niemczech znacznie spadł popyt na diesle. Według danych udostępnionych przez Bloomberg, niemieccy sprzedawcy mają problem z pozbyciem się niemal 300 000 takich pojazdów. Według Thomas Peckruhna, tamtejsi konsumenci boją się, że za jakiś czas wejdą w życie przepisy, które całkowicie uniemożliwią opłacalne korzystanie z ich samochodów. To powoduje, że coraz więcej Niemców zamierza pozbyć się swoich diesli. Znakomita większość z nich trafi na eksport.

Image result for diesel

Jak podaje Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, w 2017 r. do Polski sprowadzono 935 100 sztuk używanych samochodów. Najwięcej z nich pochodzi z Niemiec – ponad 40%. W 2017 roku ponad 44% importowanych pojazdów było wyposażone w silnik Diesla. Tymczasem jeżeli popyt na samochody tego typu spadnie w Niemczech, to staną się one wyraźnie tańsze. Używane Diesle trafią na polskie drogi, a spaliny produkowane przez rzeszę nowych aut jedynie podkręcą problem smogu, który coraz częściej nawiedza nasze miasta.

Pozytywne jest to, że od jakiegoś czasu zainteresowanie dieslem w Polsce spada. Kiedyś były one brane za pojazdy długowieczne i bezawaryjne. Obecnie turbodiesle kojarzą się coraz częściej ze skomplikowaną budową i wysokimi kosztami napraw.

Teoretycznie polskie władze mogłyby wprowadzić obostrzenia podobne do tych, które ustanawiają Niemcy. Wtedy pojazdy te trafiłyby dalej na wschód – do Rosji albo na Ukrainę. Z drugiej strony, trudno winić kierowców, którzy zdecydują się na zakup tanich i ekonomicznie opłacalnych samochodów.

Źródło: businessinsider

Maciej Janiszkiewicz

Redaktor GLOBEnergia