Czy przez elektryki zabraknie prądu? Mamy ich już ponad sto tysięcy

elektryk, samochód elektryczny, dotacja, naszeauto, BEV

Powszechna elektryfikacja, w tym też rozwój elektromobilności, prowadzi do wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną. Zatem, czy gwałtowny wzrost liczby samochodów elektrycznych może doprowadzić do problemów ze stabilnością sieci elektroenergetycznej? O ile wzrośnie zapotrzebowanie na prąd przez rosnącą flotę elektryków? Sprawdziliśmy to. 

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

elektryk, samochód elektryczny, dotacja, naszeauto, BEV
  • Rozwój elektromobilności zwiększa zużycie energii, ale nie zagraża stabilności sieci elektroenergetycznej.
  • Nawet przy 2 mln samochodów elektrycznych w 2035 r. zapotrzebowanie na prąd wzrośnie tylko o 2,55%.
  • Dopiero w 2028 r. udział BEV w sprzedaży (na polskim rynku) może osiągnąć ok. 15,6%, czyli obecny poziom UE.

Więcej elektryków, oznacza większe zużycie

Coraz więcej samochodów elektrycznych pojawia się na polskich drogach i coraz częściej pojawia się pytanie, czy sieć elektroenergetyczna jest na to gotowa. Czy ładowanie milionów elektryków może zagrozić stabilności krajowego systemu energetycznego? Eksperci uspokajają: Polsce prądu nie zabraknie. A rozwój elektromobilności może wręcz przyspieszyć modernizację infrastruktury.

Wbrew obiegowym opiniom, rozwój elektromobilności nie doprowadzi do przeciążenia krajowego systemu energetycznego. Według prognoz zawartych w Polish EV Outlook 2025, nawet przy flocie ponad 2 milionów BEV w 2035 roku, zużycie energii wzrośnie jedynie o 2,55% w stosunku do zapotrzebowania z 2024 roku (169 TWh). W 2040 roku wzrost ten ma sięgnąć 5,9%, co wciąż pozostaje poziomem w pełni możliwym do obsłużenia przez krajową sieć.

Tak niewielki przyrost wynika z faktu, że ładowanie pojazdów odbywa się rozproszenie, w różnych porach dnia i nocy, często przy niskim obciążeniu systemu. Co więcej, rośnie liczba domowych i firmowych magazynów energii oraz ładowarek z inteligentnym sterowaniem, które automatycznie dopasowują moment ładowania do niższego zapotrzebowania w sieci.

Może Cię też zainteresować: Chcesz dotacje na elektryka? No to stań w długiej kolejce

Polska dopiero dogania elektromobilną Europę

Jeszcze kilka lat temu Polska była daleko za unijną średnią pod względem udziału aut elektrycznych w sprzedaży. Dziś nadrabia dystans, ale do wyrównania średniej brakuje jeszcze kilku lat. Według Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności, już w 2028 roku możemy osiągnąć poziom udziału rynkowego BEV porównywalny z obecną średnią unijną wynoszącą około 15,6%.

Dla porównania, Dania, Szwecja i Niderlandy przekroczyły już próg 30%. Prognozy wskazują, że dopiero do 2035 roku nasz rynek osiągnie poziom zbliżony do obecnego poziomu Danii. Przyspieszenie trendu może być oczywiście możliwe z udziałem dotacji. Jednak dużo wskazuje, że czeka nas lekki zastój w tym temacie. 

Co dalej z dopłatami?

Obecnie wzrost rynku wciąż napędzają dopłaty z programu NaszEauto, który zakończy się w połowie 2026 roku. Eksperci PSNM przewidują jednak, że po spowolnieniu, rynek ponownie przyspieszy w 2027 roku – dzięki unijnym regulacjom dotyczącym redukcji emisji oraz rozbudowie infrastruktury ładowania.

rejestracje nowych elektryków a wnioski w programie MojEauto

Warto też zauważyć, że różnice cen między samochodami spalinowymi a elektrycznymi maleją. To kolejny czynnik zachęcający do kupna elektryka. W 2025 roku średnia cena elektryka była już tylko o 20% wyższa niż cena auta spalinowego, podczas gdy rok wcześniej różnica wynosiła niemal 40%. Zmiana ta wynika z rosnącej popularności mniejszych modeli i spadających kosztów produkcji baterii do akumulatorów. 

Źródło: Polish EV Outlook 2025

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia