Czy SCT w Krakowie będzie skuteczna? Spytaliśmy eksperta

W minioną środę krakowscy radni przegłosowali wprowadzenie w stolicy Małopolski strefy czystego transportu. Procedowany od lat projekt budził liczne kontrowersję, jednak ostatecznie wejdzie on w życie już od 1 stycznia 2026 roku. Co to oznacza dla mieszkańców Krakowa i okolic?

- Krakowska SCT zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2026 r. w granicach IV obwodnicy; uchwała została zmieniona zgodnie z uwagami WSA, ale faworyzuje mieszkańców Krakowa, co budzi kontrowersje prawne i społeczne.
- Mieszkańcy spoza miasta zapłacą za wjazd niespełniającym norm pojazdem nawet 500 zł miesięcznie, podczas gdy krakowianie z takimi autami zyskają bezterminowe zwolnienie – ekspert ocenia to jako rozwiązanie dyskryminujące.
- SCT obejmie tylko część miasta, co budzi niezadowolenie mieszkańców z rejonów poza IV obwodnicą; zdaniem eksperta należy monitorować jakość powietrza i ewentualnie rozszerzyć strefę w przyszłości.
Kontrowersje wokół SCT w Krakowie – skomplikowana historia uchwały
Uchwała o SCT w Krakowie została przyjęta w czwartek 12 czerwca parę minut po północy. Projekt był procedowany od lat i według pierwotnych założeń strefa miała zacząć obowiązywać jeszcze w 2024 roku. Według poprzedniej wersji przepisów strefa miała obejmować cały teren miasta i to ten aspekt był główną przyczyną porażki projektu – uchwała została bowiem uznana za nielegalną przez Wojewódzki Sąd Administracyjny głównie ze względu na niewystarczająco precyzyjne określenie granic strefy.
W międzyczasie Kraków zyskał nowego prezydenta – stanowisko zajmowane od 22 lat przez Jacka Majchrowskiego zajął Aleksander Miszalski, który podjął działania w kierunku ponownych konsultacji i zmian w SCT. Ostatecznie wprowadzenie strefy zostało odroczono do lipca 2025 roku, jednak uchwała z ubiegłego tygodnia znosi poprzednią SCT i wprowadza nową, która zacznie obowiązywać od początku przyszłego roku. Czy nowy kształt strefy ma szansę być odporny na ponowne uznanie go za nielegalny przez WSA?
– Projekt uwzględnia wyrok WSA w Krakowie ze stycznia ubiegłego roku wydany w sprawie ze skargi wojewody małopolskiego na poprzednią uchwałę w sprawie SCT. Zmodyfikowano te elementy uchwały, których legalność skutecznie podważył wojewoda małopolski. SCT w nowym wydaniu nie obejmuje już całego obszaru miasta, jej granice zostały ograniczone do obszaru wewnątrz IV obwodnicy. Ponadto, doprecyzowano i rozbudowano regulacje w zakresie sposobu organizacji ruchu – mówi nam Miłosz Jakubowski, radca prawny z Fundacji Frank Bold.
SCT w Krakowie faworyzuje mieszkańców miasta? “Zanieczyszczenia są tak samo szkodliwe”
Czy nowa krakowska SCT jest pozbawiona wad? Bynajmniej. Jednym z najszerzej dyskutowanych aspektów uchwały jest fakt, że mieszkańcy Krakowa będą mogli legalnie wjechać do strefy, nawet jeśli ich samochód nie spełnia norm emisji. Z ulgi tej nie będą mogły skorzystać osoby nie mieszkające w Krakowie, w tym np. mieszkańcy gmin ościennych. Jak ten ruch ocenia Miłosz Jakubowski?
- Z punktu widzenia celów SCT nie ma znaczenia to, czy samochodem porusza się mieszkaniec miasta, czy przyjezdny. Zanieczyszczenia z obu pojazdów są tak samo szkodliwe. Takie różnicowanie sytuacji mieszkańców Krakowa i osób dojeżdżających spoza miasta może być uznane za dyskryminujące. W mojej opinii lepszym rozwiązaniem, zarówno pod względem prawnym, jak i z punktu widzenia efektu ekologicznego, byłoby objęcie mieszkańców strefą czystego transportu, z ewentualnym zwolnieniem ich z opłaty za wjazd do strefy w okresie jej pobierania (czyli przez pierwsze trzy lata funkcjonowania strefy).
Opłata za wjazd do SCT w Krakowie – słuszny gniew mieszkańców gmin ościennych?
Zgodnie z przepisami o SCT w Krakowie samochody osób spoza Krakowa do końca 2028 roku będą mogły wjechać na teren strefy, jednak jeśli nie spełniają wymagań emisyjnych, będzie je obowiązywała opłata. Na początku wynosić będzie ona 2,50 zł za godzinę, 5 zł za cały dzień oraz 100 zł za miesiąc. W 2028 roku kwoty te mają wzrosnąć do 15 zł za dobę i 500 zł za miesiąc.
Powyższa zasad wzbudziła protesty szczególnie osób z gmin ościennych Krakowa, którzy w przeciwieństwie do mieszkańców miasta będą musieli ponieść koszty wjazdu do SCT jeśli ich pojazdy nie spełniają norm. Jak podkreśla Jakubowski, mechanizm wprowadzenia opłat za wjazd do strefy został przewidziany przez prawodawstwo krajowe, w ustawie o elektromobilności i paliwach alternatywnych. – Osobiście nie jestem przekonany do tego rozwiązania, ponieważ dyskryminuje ono osoby w gorszej sytuacji materialnej, stwarzając wrażenie, że bogatszym wolno więcej – mówi nam radca prawny. – Niemniej jednak ustawodawca taką możliwość wprowadził do ustawy i trudno się dziwić, że miasto postanowiło z niej skorzystać.
Czy jednak gniew mieszkańców gmin ościennych jest słuszny? Zdaniem Jakubowskiego tak:
– Uważam, że zwolnienie mieszkańców Krakowa z opłaty byłoby uzasadnione, ponieważ rozliczają oni podatek dochodowy (lub podatek rolny) w Krakowie, z czego miasto już czerpie korzyści. Na tej samej zasadzie mieszkańcy Krakowa mogą już teraz korzystać z różnych korzyści wynikających z posiadania Karty Krakowskiej, np. niższych cen biletów miesięcznych na komunikację miejską. Problem w tym, że projekt nowej uchwały w sprawie SCT nie przyznaje mieszkańcom zwolnienia z ponoszenia opłaty, ale bezterminowe zwolnienie od zakazu wjazdu do strefy (dla samochodów nabytych przed wejściem w życie uchwały). To rozwiązanie faktycznie można uznać za dyskryminujące mieszkańców gmin ościennych, bo przecież spaliny z ich samochodów nie są bardziej toksyczne, niż emitowane z pojazdów krakowian.
Jak będzie działać SCT w Krakowie?
Kolejna kontrowersja związana z krakowską SCT znowu dotyczy jej granic. Wcześniejszy projekt zakładał, że strefa obejmie całe miasto. Nowa wersja ogranicza obszar do tego we wnętrzu czwartej obwodnicy. Poza SCT pozostaną spore tereny na wschodzie Krakowa, głównie duża część Nowej Huty, w tym takie dzielnice jak Wzgórza Krzesławickie. Mieszkańcy tych obszarów uważają za nieuczciwy fakt, że z racji mieszkania poza obszarem czwartej obwodnicy będą musieli oddychać zanieczyszczanym spalinami powietrzem.
– Nie dziwię się takim głosom – mówi nam Miłosz Jakubowski. – Sam jestem mieszkańcem dzielnicy, która według jednej z koncepcji miała się znaleźć poza granicami strefy i bardzo mnie to irytowało. Ostatecznie stało się inaczej, ale gdybym mieszkał w Krakowie poza IV obwodnicą, to jako zwolennik SCT byłbym bardzo niezadowolony. Niemniej jednak trzeba mieć na uwadze to, że WSA w Krakowie zakwestionował możliwość ustanowienia SCT na obszarze całego miasta. Ja się z tym stanowiskiem sądu fundamentalnie nie zgadzam i liczę na to, że Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrując skargę kasacyjną uzna je za nieprawidłowe. Ale trudno się dziwić władzom miasta, że w tej sytuacji postanowiły zastosować bezpieczne rozwiązanie i dostosowały się do wyroku sądu. Na pewno należy prowadzić pomiary stężeń zanieczyszczeń na obszarze położonym wewnątrz strefy i poza nią i na tej podstawie ocenić konieczność poszerzenia jej granic w kolejnych latach.
Jak wynika z nowych przepisów, od początku 2026 roku do SCT będą mogły wjechać tylko samochody benzynowe produkowane od 2005 roku (minimalna norma Euro 4) i diesle o normie Euro 6 (a więc produkowane od 2014 roku. Jak podkreśla Miłosz Jakubowski, w przyjętej w ubiegłym tygodniu SCT cieszy przede wszystkim jej duży obszar i ambitne wymagania w zakresie emisji z pojazdów. Bezterminowe zwolnienie przewidziane dla mieszkańców Krakowa ocenia on negatywnie i nazywa decyzją czysto polityczną. – Pozostaje mieć nadzieję, że miasto stworzy dla mieszkańców system zachęt do wymiany starszych pojazdów. Teraz największym wyzwaniem dla urzędników będzie opracowanie efektywnego systemu kontroli samochodów wjeżdżających do strefy.










