Czy SMR wyprą reaktory wielkoskalowe w Polsce? Z których reaktorów energia popłynie szybciej?

Jednym z projektów strategicznych Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. jest wdrożenie energetyki jądrowej. Według PEP 2040 atom i energetyka wiatrowa na morzu mają przyczynić się do zmniejszenia emisyjności sektora energetycznego. Zgodnie z zapowiedziami w 2033 r. ma zostać uruchomiony pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy między 1 GW, a 1,6 GW. Kolejne bloki wielkoskalowe mają być wdrażane co 2-3 lata, a cały program zakłada budowę 6 bloków. Jednocześnie obserwujemy coraz większe zainteresowanie technologią SMR w gronie energochłonnych koncernów, które deklarują budowę własnych małych reaktorów modularnych. Według komunikatów pierwsze z nich powinny powstać w 2029. Czy mają szansę powstać wcześniej niż reaktory wielkoskalowe?

Zdjęcie autora: Jakub Król

Jakub Król

Redaktor GLOBENERGIA

Pośpiech w budowie reaktorów SMR - czy warto ryzykować?

Na ten moment na świecie pracują jedynie dwie elektrownie jądrowe złożone z małych reaktorów modularnych. Elektrownia złożona z dwóch reaktorów SMR została niedawno oddana do użytku w Chinach, co ciekawe w oparciu o reaktory wysokotemperaturowe HTR-PM. Drugim przykładem jest rosyjska pływająca elektrownia Akademik Łomonosow oddana do użytku dwa lata temu na rosyjskiej dalekiej północy. Świadczy to o tym, że na komercjalizację i upowszechnienie technologii małych reaktorów musimy jeszcze poczekać. Polskie spółki, które stawiają na budowę SMR wybrały projekty, które nie są jeszcze nigdzie budowane i są w fazie projektowania. Należy mieć na uwadze, że w przypadku inwestycji w reaktory modularne, czy to z inicjatywy KGHM lub Orlenu i Synthosa pośpiech będzie wiązał się z tym, że budowy tych jednostek rozpoczną się zanim gdziekolwiek powstaną jednostki tego samego dostawcy (odpowiednio Nuscale i GE Hitachi). 

“Wiąże się to z pewnym ryzykiem, z którym zawsze się trzeba mierzyć w przypadku pierwszej budowy jakiegoś rozwiązania. Może się to zakończyć przekroczeniem terminarzy, kosztów itd.” - komentuje dr inż. Paweł Gajda.

Jak dodaje ekspert, jest to jednak szansa na pewne benefity. Dostawcom technologii może zależeć na zademonstrowaniu swoich rozwiązań, więc mogą przystać na korzystne dla inwestorów, czyli np. KGHM lub nowo powołanej spółki ORLEN Synthos Green Energy, zapisy w umowach na budowę takich obiektów. Ponadto taki inwestor może współuczestniczyć we wdrożeniu nowej technologii i potencjalnie czerpać zyski z inwestycji w kolejnych miejscach. Oczywiście zależy to od rodzaju ostatecznej współpracy, tego czy będzie ona obejmować transfer technologii itd.

Po co nam energetyka jądrowa?

Za każdym razem, kiedy pojawiają się kolejne informacje o postępach rozwoju projektów jądrowych w Polsce jak bumerang wraca pytanie dotyczące zasadności budowy elektrowni jądrowych w Polsce. W tej kwestii na przestrzeni ostatnich lat, kiedy przewija się to pytanie niewiele się zmieniło. W perspektywie 2040 roku i kolejnych lat Polska potrzebuje znacznej części energetyki jądrowej w miksie energetycznym. W polskim systemie elektroenergetyczny potrzebujemy atomu, który jest jedynym w pełni sterowalnym źródłem bezemisyjnym, co w przypadku naszego kraju jest bardzo istotne.

Rola reaktorów SMR

Kiedy dojdzie do komercjalizacji reaktorów SMR, są one nieraz przedstawiane jako alternatywa dla tradycyjnych wielkoskalowych jednostek. W przypadku tych drugich wysokie koszty i czas trwania ich budowy, nieraz znacznie przekraczający terminarze, utrudnia dynamiczne powstawanie nowych mocy. Odpowiedzią na te problemy mają być właśnie SMR. Dlaczego więc decydujemy się na budowę jednostek tradycyjnych mimo, że SMR potencjalnie mogą okazać się lepszą alternatywą?

Otóż okazuje się, że reaktory SMR mogą być ciekawym uzupełnieniem dla dużych bloków, zwłaszcza ze względu na to, że zainteresowanie tą technologią wpuszcza nowych inwestorów. Z drugiej strony realizacja celu jakim jest uzyskanie sporej części miksu energetycznego opartego na bezemisyjnym atomie, przy pomocy tylko i wyłącznie małych reaktorów byłaby bardzo trudna. A w perspektywie czasowej jaką mamy aby zapobiec katastrofalnym zmianom klimatu w zasadzie niemożliwa.

“SMR’y są również szansą na włączenie w transformację energetyczną dodatkowych inwestorów. Spółka taka jak KGHM, która chce zaspokoić swoje zapotrzebowanie na energię elektryczną nie byłaby w stanie udźwignąć inwestycji w kilka tradycyjnych, dużych bloków jądrowych (o mocy od 1 do 1,6 GW). Zbudowanie kilku mniejszych bloków (SMR’ów) jest już osiągalnym wyzwaniem dla takiego podmiotu. Analogiczną sytuację mamy z Orlenem i Synthosem.” - dodaje dr inż. Paweł Gajda.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby projekty wielkoskalowe i SMR’y były prowadzone równolegle. Warto podkreślić, że te rozwiązania w żaden sposób się nie wykluczają i nie są ze sobą sprzeczne. Będą mogły pracować razem w systemie elektroenergetycznym. Koniec końców w Polsce konieczne jest wybudowanie od kilku do kilkunastu GW mocy zainstalowanej w atomie w perspektywie najbliższych 30 lat, aby możliwa była dekarbonizacja polskiej energetyki.

Która ścieżka rozwoju energetyki jądrowej powinna być dominująca?

Powinniśmy zatem korzystać z możliwości rozwoju energetyki dwoma ścieżkami. W miarę komercjalizacji reaktorów SMR będziemy mogli ocenić na ile staną się one konkurencyjne do klasycznych, dużych bloków i czas pokaże jaki może być ich docelowy udział w miksie energetycznym. Na obecnym etapie rozwoju tej technologii nie jest to jeszcze możliwe. Na ten moment nawet w przypadku dużych bloków nie wiemy do końca ile będzie kosztować nas ich budowa. Jeśli przyglądniemy się projektom realizowanym w ostatnich latach to rozrzut cenowy na całym świecie jest bardzo duży. W przypadku SMRów o rzeczywistym czasie budowy i kosztach wiemy jeszcze mniej. W miarę postępu w ich komercjalizacji te kwestie będą stawać się bardziej klarowne i warto będzie na bieżąco korygować strategię rozwoju atomu w Polsce.

“Warto trzymać obie ścieżki otwarte ze względu na to, że jeśli w jednej z tych opcji wystąpiłyby jakieś komplikacje, to mielibyśmy alternatywę. Zawsze lepiej mieć plan B niż go nie mieć. Natomiast nie możemy z wdrożeniem atomu czekać.” - komentuje dr inż. Paweł Gajda.

Jak widzimy dywersyfikacja technologiczna w obrębie samej energetyki jądrowej jest nie tylko interesująca pod kątem wdrażania nowych technologii, ale jest szansą na zmianę strategii rozwoju energetyki jądrowej w Polsce w przypadku problemów z realizacją któregoś z programów.

Z których reaktorów energia popłynie szybciej?

To, które z reaktorów powstaną wcześniej zależy przede wszystkim od tego, jaka będzie determinacja po stronie budujących jednego i drugiego rozwiązania. Zdaniem dr inż. Pawła Gajdy należy mieć też na uwadze, że sama data oddania pierwszego bloku nie jest tak istotna jak możliwość budowy znaczących mocy w przewidywalnej perspektywie.

Zobacz również