Czy to koniec systemu ETS? Drastyczny spadek cen uprawnień

Rynek uprawnień do emisji (EU ETS) zareagował nerwowo na polityczne sygnały płynące z Berlina i Paryża. Po wypowiedziach kanclerza Niemiec Friedricha Merza oraz prezydenta Francji Emmanuela Macrona ceny uprawnień do emisji CO₂ drastycznie spadły. Inwestorzy zaczęli kalkulować scenariusz zmian, a nawet możliwego zawieszenia systemu ETS 1.

- Ceny uprawnień do emisji CO₂ spadły poniżej 70 euro za tonę, notując stromy zjazd w skali miesiąca po politycznych sygnałach o możliwej rewizji systemu EU ETS.
- Niemcy nie wykluczają zawieszenia lub odroczenia ETS, jeśli system będzie zagrażał konkurencyjności europejskiego przemysłu.
- Czechy i Francja otwarcie krytykują wysokie koszty emisji CO₂, wskazując, że obecny kształt ETS może przyspieszać deindustrializację zamiast wspierać dekarbonizację.
Rynek wyczuł polityczną zmianę kursu
W ostatnich dniach notowania EU Carbon Permits znalazły się pod silną presją. Według danych rynkowych cena uprawnienia do emisji CO₂ spadła do poziomu ok. 70 euro za tonę, a w ujęciu miesięcznym oznacza to zjazd aż o ponad 21%. Spadek jest wyraźny i nie wygląda na chwilową korektę. Inwestorzy wyraźnie dyskontują scenariusz, w którym Bruksela będzie zmuszona do korekty systemu ETS, aby ograniczyć koszty ponoszone przez europejskie firmy, a tym samym zwiększenie konkurencyjności europejskiego przemysłu.
Poniżej wykres z cenami uprawnień do emisji CO2 w ujęciu rocznym. Na dzień 17 lutego cena emisji tony CO2 spadła poniżej 70 euro za tonę. Jeszcze 15-go stycznia było to ponad 90 euro/tona CO2.

Niemcy nie wykluczają zawieszenia ETS
To właśnie wypowiedź kanclerza Niemiec Friedricha Merza stała się politycznym zapalnikiem. Merz zasugerował, że unijny system handlu emisjami powinien zostać zrewidowany lub odroczony, jeśli okaże się zagrożeniem dla konkurencyjności przemysłu. Podczas Europejskiego Szczytu Przemysłowego w Antwerpii podkreślił, że EU ETS nie powinien być mechanizmem generowania nowych przychodów, lecz narzędziem, które ma realnie wspierać redukcję emisji i umożliwiać firmom przejście na produkcję niskoemisyjną. Jeśli jednak system nie spełnia tej funkcji, Berlin chce być otwarty na zmiany, a nawet na czasowe zamrożenie ETS, analogicznie do tego, co wcześniej wydarzyło się w przypadku ETS2.
W ciągu miesiąca ceny spadły o ponad 20 euro za tonę, co rynek odebrał jako silny sygnał, że polityczna presja na reformę ETS staje się realnym czynnikiem. Tak gwałtownych spadków, jak w ostatnich dniach, nie obserwowano od maja 2022 roku.
Czesi chcą rewizji systemu
Najostrzejsze słowa padły jednak ze strony Czech. Premier Andrej Babiš stwierdził, że unijne uprawnienia do emisji niszczą unijny przemysł i wezwał do rewizji systemu. Według Babiša Bruksela jeszcze w 2020 r. prognozowała, że w 2026 r. tona CO₂ będzie kosztować około 26,50 euro. Tymczasem rynek poszybował w zupełnie innym kierunku, a ceny sięgały nawet 90 euro, co jego zdaniem pokazuje, że mechanizm ETS wymknął się spod kontroli. Czeski premier przekonuje, że europejski przemysł płaci dziś nie tylko za emisje, ale także za finansową grę wokół uprawnień, w której znaczącą rolę mają odgrywać instytucje i podmioty dopuszczone do handlu na rynku.
Macron: wysokie ceny energii i CO₂ prowadzą do deindustrializacji, nie dekarbonizacji
Do dyskusji włączył się również prezydent Francji Emmanuel Macron. W jego wypowiedziach pobrzmiewało ostrzeżenie: jeśli Europa nie zmieni podejścia, może stracić przemysłową zdolność produkcji energii, a to uderzy w całą gospodarkę. Macron stwierdził wprost, że wysokie ceny energii i koszty emisji CO₂ przyspieszają deindustrializację, a nie dekarbonizację. Według niego Europa musi stworzyć realną unię energetyczną, bo energia jest kręgosłupem europejskiego przemysłu. Wskazał również na konieczność tzw. neutralności technologicznej, czyli podejścia, które pozwoli dostarczać energię niskoemisyjną bez ideologicznego faworyzowania tylko wybranych rozwiązań.
Zawieszenie ETS możliwe, ale bardziej realna jest reforma
Czy EU ETS zostanie zawieszony? Na razie to scenariusz politycznie ryzykowny, ale sam fakt, że Berlin go nie wyklucza, oznacza zmianę klimatu debaty. Najbardziej prawdopodobne jest, że ETS zostanie utrzymany, lecz przejdzie poważną korektę: większa przewidywalność cen, mniejsze ryzyko szoków rynkowych i silniejsze wsparcie dla przemysłu. Ostatni spadek cen emisji CO₂ sugeruje, że rynek już uwierzył, że Bruksela będzie musiała ustąpić.
Źródła: własne, PAP, trading ecnomics









