Czy to właściwy czas, by zmienić ogrzewanie z gazowego na pompę ciepła?

Problematyka dostępności gazu to obecnie bardzo gorący temat. Sytuacje takie jak wstrzymanie dostaw gazu do Polski przez Gazprom, czy fizyczne przerwy dostaw gazu w kilku gminach, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach, zrodziło wiele obaw wśród osób korzystających z błękitnego paliwa. Konsumenci wykorzystujący to paliwo na potrzeby ogrzewania domów, podgrzewania ciepłej wody użytkowej, czy przygotowywania posiłków zaczęli zastanawiać się nad alternatywami dla gazu ziemnego. Czy jest to właściwy moment na odcięcie się od gazu i zmianę źródła ciepła? Redakcja GLOBENERGIA wyjaśnia, z czego wynika obecne zamieszanie wokół dostaw gazu.

Zdjęcie autora: Jakub Król

Jakub Król

Redaktor GLOBENERGIA

Dostawy gazu głównym tematem w mediach

Patrząc na doniesienia medialne nie ma się co dziwić, że odbiorcy indywidualni gazu ziemnego czują obawy. W ostatnim czasie Rosja “zakręciła Polsce kurek z gazem” poprzez wstrzymanie przesyłu w ramach kontraktu jamalskiego. Choć oficjalnym powodem przerwania dostaw było niedostosowanie PGNiG do wymogu płatności za dostawy gazu w rublach, to działanie to ma raczej charakter polityczny i jest odwetem za wsparcie Ukrainy w wojnie z Rosją. Jednocześnie w mediach pojawiły się informacje, że w poszczególnych gminach doszło do fizycznych przerw w dostawie błękitnego paliwa. Wydarzenia te sprawiły, że osoby, które nie śledzą tych tematów na bieżąco mogą odnieść błędne wrażenie, że przerwy w dostawach gazu mogą dotknąć również miejsce ich zamieszkania.

Pompa ciepła zamiast ogrzewania gazowego

Zatem czy w chwili obecnej zmiana ogrzewania gazowego na pompę ciepła to dobra decyzja? Do tej sytuacji odniósł się Bogdan Szymański w ostatnim Przeglądzie Redakcyjnym GLOBENERGIA.

W ocenie Bogdana Szymańskiego przejście na ogrzewanie pompą ciepła motywowane obawami o masowe odcięcia od dostaw gazu nie jest właściwą decyzją. Jego zdaniem takie ryzyko nie występuje.

“Zgodnie z przepisami krajowymi i przepisami unijnymi, w przypadku kryzysu gazowego w pierwszej kolejności ograniczenia w dostawach gazu będą dotyczyły przemysłu. Na samym końcu będą odbiorcy indywidualni, czyli właściciele domów. Takie ryzyko w przypadku właścicieli domów jednorodzinnych praktycznie nie istnieje.” - tłumaczy Bogdan Szymański.

Szymański zaznaczył, że idea montażu pompy ciepła jest jak najbardziej zasadna, ale nie powinna wynikać ze strachu o ograniczenia w dostawach gazu. Instalacji pompy ciepła powinna towarzyszyć decyzja podjęta w rozsądny sposób.

W Polskich gminach brakuje gazu

Z jednej strony PGNiG i przedstawiciele rządu zapewniają o przesyle paliwa do odbiorców realizowanym zgodnie z bieżącym zapotrzebowaniem, zaś z drugiej strony słyszymy o gminach, w których dostawy gazu zostały przerwane. Z czego wynikają te przerwy? W gminach, w których doszło do przerw w dostawach gazu (chodzi np. o gminy Polanów i Łeba) dostawcą gazu nie była polska spółka, czyli PGNiG Obrót Detaliczny, a spółka prywatna powiązana z kapitałem rosyjskim. W konsekwencji sankcji nałożonych na tę spółkę przestała ona dostarczać gaz ziemny. Mowa tutaj o objętą sankcjami spółkę Novatek Green Energy. Jak zaznaczył Bogdan Szymański, sytuacja ta miała charakter przejściowy.

“Jeżeli ktoś czuje się zagrożony, to warto sprawdzić, kto jest dostawcą gazu. Jeżeli jest to spółka powiązana z rosyjskim kapitałem to może to oznaczać problemy, ale będą to i tak problemy przejściowe.” - dodaje Bogdan Szymański.

29 kwietnia 2022 roku PGNiG poinformowało, że dostarcza już gaz do gmin, w których funkcjonowanie zakończyła firma Novatek Green Energy. Jak czytamy w komunikacje PGNiG, rozwiązania umożliwiające sprawne przywrócenie dostaw gazu przygotowane zostały w ścisłej współpracy spółek Grupy Kapitałowej PGNIG z administracją rządową. Polska Spółka Gazownictwa została zobowiązana do świadczenia usług na infrastrukturze gazowej, na terenie 10 gmin: Cegłów, Kałuszyn, Lubień Kujawski, Lubowidz, Łeba, Mieścisko, Mrozy, Polanów, Zagórów, Żuromin.

Straszak gazowy przestaje działać

To co stało się z ceną gazu po wstrzymaniu przez Gazprom dostaw w ramach kontraktu jamalskiego jest odmienne niż zakładano. W takiej sytuacji można było spodziewać się, że cena gazu na Towarowej Giełdzie Energii wzrośnie. Co prawda po decyzji Gazpromu cena gazu na giełdzie wzrosła, ale tylko nieznacznie, po czym kolejnego dnia spadła niemal do tego samego poziomu. Patrząc na te zmiany w skali całego miesiąca to w wyniku tych działań Gazpromu cena gazu praktycznie się nie zmieniła. Z brakiem reakcji na ten ruch mamy również do czynienia w przypadku rynku europejskiego. Jakie płyną z tego wnioski? Odnosząc to do momentu rozpoczęcia wojny w Ukrainie, kiedy gaz drożał, dochodząc z początkiem marca do prawie 1 400 zł/MWh (obecnie jest to prawie 500 zł/MWh) możemy odnieść wrażenie, że straszak gazowy przestał działać.

Źródło: Przegląd Redakcyjny GLOBENERGIA, PGNiG.

Zobacz również