Czy w Europie zabraknie gazu? Ceny rosną, a zapasy się kurczą

Europejski rynek gazu znów znalazł się pod presją. Wystarczyło kilka dni mroźnej pogody, aby ceny surowca wyraźnie odbiły, a inwestorzy zaczęli uważniej przyglądać się prognozom i poziomom zapasów. Gaz jest dziś droższy niż miesiąc temu, a sygnały płynące z rynku pokazują, jak szybko równowaga może zostać zachwiana.

Europejski rynek gazu znów znalazł się pod presją. Wystarczyło kilka dni mroźnej pogody, aby ceny surowca wyraźnie odbiły, a inwestorzy zaczęli uważniej przyglądać się prognozom i poziomom zapasów. Gaz jest dziś droższy niż miesiąc temu, a sygnały płynące z rynku pokazują, jak szybko równowaga może zostać zachwiana.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Europejski rynek gazu znów znalazł się pod presją. Wystarczyło kilka dni mroźnej pogody, aby ceny surowca wyraźnie odbiły, a inwestorzy zaczęli uważniej przyglądać się prognozom i poziomom zapasów. Gaz jest dziś droższy niż miesiąc temu, a sygnały płynące z rynku pokazują, jak szybko równowaga może zostać zachwiana.
  • Ceny gazu w hubie TTF wzrosły do ok. 28,6 euro za MWh wraz z nadejściem chłodniejszej pogody. Rynek reaguje głównie na rosnące zużycie w północno-zachodniej Europie i niepewne prognozy temperatur.
  • Poziom zapasów gazu w UE spadł do ok. 66%, wyraźnie poniżej średniej z ostatnich pięciu lat. W największych krajach, takich jak Niemcy czy Holandia, magazyny są wypełnione znacznie słabiej niż rok temu.
  • Polska pozostaje w relatywnie dobrej sytuacji, z magazynami zapełnionymi w niemal 86%. Choć fizycznego braku gazu w Europie raczej nie będzie, presja cenowa może utrzymać się przez kolejne tygodnie zimy.

Benchmarkowe kontrakty TTF w Amsterdamie wzrosły do około 28,6 euro za MWh. To efekt rosnącego zapotrzebowania na ogrzewanie, szczególnie w północno-zachodniej Europie, gdzie koncentrują się najwięksi odbiorcy gazu. Prognozy pogody nie dają dużego pola do optymizmu – niższe niż zwykle temperatury mogą utrzymać się tam przynajmniej do połowy stycznia. Choć część długoterminowych prognoz została ostatnio nieco złagodzona, to na razie rynek reaguje na realną sytuację za europejskimi oknami.

Sytuację dodatkowo komplikuje niepewność geopolityczna. Traderzy z uwagą śledzą rozmowy dotyczące zakończenia wojny w Ukrainie, bo każdy sygnał z tego kierunku może przełożyć się na notowania surowca. Prezydent USA Donald Trump mówi o postępach w negocjacjach z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, jednak konkretów wciąż brakuje. A brak przełomu oznacza jedno – niepewność pozostaje, a rynek tego nie lubi.

Wzrostowe nastroje widać także na rynku krajowym. Notowania gazu na Towarowej Giełdzie Energii podążają za trendem europejskim, potwierdzając, że presja cenowa nie ogranicza się wyłącznie do hubów zagranicznych.

Źródło: TGE.

Nowe taryfy dla gazu zatwierdzone przez URE

Nowa taryfa PSG na 2026 roku, zatwierdzona przez Prezes URE, to średni spadek opłat za dystrybucję gazu o ok. 1,7%, co od stycznia przełoży się na nieznacznie niższe rachunki dla ponad 7 mln odbiorców. W praktyce różnice będą symboliczne, bo w pierwszej połowie roku bez zmian pozostaje taryfa sprzedażowa PGNiG Obrót Detaliczny, a największe gospodarstwa domowe zyskają maksymalnie niespełna 3 zł miesięcznie; obniżka to efekt większej efektywności i rozbudowy sieci gazowej, a pełne wyliczenia i kontekst zmian, także na tle drożejącej energii elektrycznej, opisujemy w artykule.

Kurczą się zapasy gazu

Na tym tle coraz wyraźniej widać, jak dużą rolę odgrywają dziś zapasy gazu. W unijnych magazynach znajduje się obecnie około 66% pojemności, podczas gdy pięcioletnia średnia dla tej pory roku sięga ponad 75%. To różnica, której rynek nie ignoruje. W liczbach bezwzględnych oznacza to około 755 TWh zgromadzonego gazu – poziom wciąż wysoki, ale wyraźnie niższy niż ten, do którego Europa zdążyła się przyzwyczaić w ostatnich sezonach.

Sytuacja w poszczególnych krajach jest przy tym mocno zróżnicowana. Włochy utrzymują relatywnie komfortowy poziom zapasów, przekraczający 76%, podczas gdy Hiszpania i Austria balansują w okolicach 70% i 68%. Zupełnie inaczej wygląda to w Holandii, gdzie magazyny są wypełnione w nieco ponad 53%, co już teraz budzi pytania o tempo zużycia w kolejnych tygodniach zimy.

W Europie Środkowej obraz jest bardziej mieszany. Czechy dysponują zapasami przekraczającymi 73%, natomiast Węgry zeszły w okolice 61%. Niemcy, największy rynek gazu w UE, mają magazyny zapełnione w nieco ponad 60%, a Francja – w niespełna 69%.

Na tym tle Polska wypada relatywnie stabilnie. Krajowe magazyny zawierają ponad 31 TWh gazu, co przekłada się na poziom wypełnienia sięgający niemal 86%. To wprawdzie mniej niż sezonowa średnia pięcioletnia, ale nadal wynik, który daje bufor bezpieczeństwa na dalszą część sezonu grzewczego. Nie zmienia to jednak faktu, że przy utrzymującym się chłodzie i rosnącym zużyciu również te zapasy będą stopniowo topnieć – a rynek uważnie obserwuje każdy taki sygnał.

Czy Europie zabraknie gazu?

Sytuacja na rynku pozostaje napięta. Po doświadczeniach z 2022 roku Unia Europejska wprowadziła obowiązek utrzymywania wysokiego poziomu zapasów przed sezonem grzewczym, jednak mechanizm ten nie eliminuje wpływu warunków pogodowych ani czynników politycznych na ceny gazu. W takich warunkach trudno mówić o trwałej stabilizacji. Utrzymujące się niskie temperatury oraz brak przełomu w rozmowach dotyczących wojny w Ukrainie sprawiają, że notowania gazu pozostają podatne na bieżące impulsy. Choć Europa jest lepiej przygotowana na zimę niż w poprzednich latach, rynek nadal reaguje wrażliwie na zmiany otoczenia.

Wśród uczestników rynku pojawiają się także pytania o ryzyko niedoborów gazu w Europie w dalszej części sezonu grzewczego. Na obecnym etapie taki scenariusz jest jednak oceniany jako mało prawdopodobny. Poziom zapasów, choć niższy od średniej wieloletniej, pozostaje wystarczający, a system dostaw jest bardziej zdywersyfikowany niż kilka lat temu. Oznacza to, że nawet przy podwyższonym zużyciu Europa nie powinna stanąć przed fizycznym brakiem gazu, choć presja cenowa może się utrzymywać.

Źródło: PAP Biznes

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia