Debatę poprowadziła Dominika Wantuch, dziennikarka Gazety Wyborczej. Prelegenci zastanawiali się, dlaczego smog nie wzbudza tyle emocji, co inne tematy jak COVID – 19 czy inne czynniki, wpływające negatywnie na zdrowie człowieka. Pomimo funkcjonowaniu wielu programów i inicjatyw rządowych i wielu mediów, nie wszyscy Polacy są wystarczająco świadomi tematu zasadności i potrzeby walki z zanieczyszczeniami powietrza. Z czego to wynika? Prelegenci zgodnie stwierdzili, że problem leży w komunikacji z odbiorcami, a raczej jej brakiem.

Trzeba stawiać na promowanie użyteczności rozwiązań

Czy żyjemy w bańce informacyjnej, poza którą temat problemu smogu nie istnieje? Grzegorz Burek, redaktor naczelny Globenergia wskazał, że dużym pozytywem jest to, że jako Polska przeszliśmy pierwszy etap edukacyjny.

– Może kogoś zdenerwowaliśmy lub zawiedliśmy, ale te postawy się zmieniają. Trzeba zadać pytanie, czy potrafimy wyczuć osoby, które chcą zmienić określone postawy. Odwołujemy się dalej się do wartości zdrowia i środowiska, ale limit w tym zakresie się wyczerpał. Powinniśmy się skupić na alternatywnych źródłach ciepła i edukacji użytecznej tj. tłumaczeniu, że jeśli wymieni się źródło ciepła to przekłada się na wygodę odbiorcy. Ludzi interesuje aspekt praktyczny walki ze smogiem. Musimy przejść do konkretów – tłumaczył Burek.

Dużą rolę w walce z powietrzem odgrywają samorządy. Ekspert dodał, że do JST powinno się dotrzeć przede wszystkim językiem konsumenta końcowego.

– Najłatwiej przekazuje się pewną wiedzę, używając języka stosowanego przez zwykłego odbiorcę. Na tym powinniśmy się skupić. Bez samorządów nie damy rady. Przy komunikacji skierowanej do decydentów powinniśmy użyć społecznych dowodów zaufania jak komunikaty instytucji (np. NIK), albo studia przypadku i case’y. Trzeba pokazać przykłady i ludzi – wśród nich są ci, którzy dostrzegają zalety termomodernizacji, ale też tacy, którzy dostrzegają  wady – tłumaczył redaktor naczelny GLOBEnergia.pl.

Wskazał także na aspekt komunikowania terminów, co do wymiany technologii. Bardzo mocnym sygnałem dla odbiorców jest data ostateczna dla wymiany kopciuchów. Polska powinna się skupić na takim przekazie, jednak w połączeniu z pozytywnym wydźwiękiem w postaci możliwości skorzystania np. z dotacji. Grzegorz Burek podkreślił, że brakuje “twardej” informacji, że społeczeństwo ma tylko 2-3 lata na wymianę źródła ciepła.

Prosty przekaz i “sexy” temat

Katarzyna Kojzar, redaktor naczelna, SmogLab, wskazała na potrzebę prostego przekazu, odwołania się do wyobraźni Polaków. Ważnym zadaniem dla mediów jest unikanie szumu informacyjnego, którego jest wystarczająco dużo i który może mieć negatywne skutki. Istotne jest też rzetelne podejście mediów do kwestii powietrza i klimatu.

Jak sprawić, by temat smogu był bardziej “sexy”, interesujący dla odbiorcy? W tej kwestii wypowiedział się m.in. Maciej Orłoś, dziennikarz telewizyjny i  prezenter. Powiedział, że nie ma prostej odpowiedzi, ma jednak na ten temat kilka refleksji.

– Od pewnego czasu realizuje cykl programów proekologicznych. Pojechaliśmy do Rybnika, gdzie rozmawialiśmy z różnymi osobami tj. autorami inicjatywy “Karny Kopciuch”, zwracającą uwagę na temat użytkowania paliw kopalnych, czy inicjatywy Smogiła. Rozmawialiśmy także z lekarzami. Rozmowy otworzyły mi oczy na to, w jaki sposób smog wpływa na zdrowie. Jest to cała lista schorzeń, łącznie z psychiką i neurologią na czele. Jak z tym wszystkim dotrzeć do ludzi? – zastanawiał się Orłoś.

Wskazał, że gra na wyobraźnię ma sens, czego sam doświadczył. W komunikacji na temat smogu powinno się korzystać z liczb i przykładów, w ten sposób odbiorcy będą mieli zobrazowany wpływ zanieczyszczonego powietrza na codzienne funkcjonowanie.

Deficyt kampanii informacyjnych

Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego podkreślił, że w Polsce zmienia się nie tylko sposoby ogrzewania domów. Modyfikacji ulegają postawy polskiego społeczeństwa, podejście do środowiska i ochrony własnego zdrowia, jednak sam proces jest wymagający. Trudno jest zmienić postawy człowieka z roku na rok. Wskazał, że po 7-8 latach informowania i dyskusji na temat smogu, w Krakowie tylko ponad 50 proc. społeczeństwa jest świadome pewnych rozwiązań prawnych. O uchwałach słyszy co 7-8 mieszkaniec województwa. NFOŚiGW nie stworzył wystarczających kampanii informacyjnej związanej z tym programem. Polacy nie są skuteczni informowani o aspektach prawnych i związanych z dotacjami.

Jak wskazał,  tragedia jest na poziomie gmin, które tylko publikują informacje na swoich stronach, na które rzadko zaglądają mieszkańcy danego obszaru. Jest to potężny problem, istniejący na każdy szczeblu administracji. Dużą rolę informacyjną pełnią lokalni aktywiści, władze lokalne często rozkładają ręce.

Greta Sulik, dziennikarka Radia Warszawa, wskazała na to, że dziennikarze powinni być łącznikami między ekspertami a odbiorcami.

– Musimy w prosty sposób udostępniać przekaz. Musimy się skupić na tym, aby odbiorca zainteresował się tematem. Trzeba go uatrakcyjnić np. w postaci spotów, grafik lub infografik. W ten sposób widz będzie zainteresowany poprzez wizualność. Nie każdy z nas uważał na chemii, nie każdy ma kontakt ze specjalistami. Musimy angażować celebrytów i influencerów. Niezbędne są informacje o dofinansowaniach, możliwościach dla mieszkańców, w szczególności tych małych miejscowości. Odbiorca patrząc na takie rozwiązanie stosowane przez celebrytę, zastanowi się, jak u siebie zaimplementować takie rozwiązanie – wskazała dziennikarka

Fake newsy i greenwashing

Aleksandra Stanisławska, dziennikarka i blogerka z crazynauka.pl zauważyła negatywny wpływ fake newsów na temat smogu i powietrza, które funkcjonują do tej pory w przestrzeni publicznej. Wskazała na trzy fałszywe informacje. Pierwsza z nich to przekonanie, że ruch samochodowy jest głównym źródłem smogu w miastach. W rzeczywistości zanieczyszczenia generowane są przez gospodarstwa domowe w wyniku np. spalania węgla.

Społeczeństwo jest w większości przekonane także o tym, że ilość zanieczyszczeń emitowanych przez pojedyncze gospodarstwo domowe jest znikoma pod względem wpływu  w porównaniu do emisji w sektorze energetyki i przemysłu. Jest to oczywiście nieprawda, gdyż najwięcej zanieczyszczeń pochodzi z niskiej emisji.

Kolejnym przesądem jest przekonanie, że w latach 80 XX wieku poziom smogu był o wiele gorszy, niż obecnie. Dziennikarka podkreśla, że w tamtych latach nie badano zjawiska smogu, jak obecnie. –  Nie jesteśmy w stanie stwierdzić o ile smog był większy. To, że jest mniejszy, nie znaczy, że nas nie truje – dodała Stanisławska.

Kojzar ze SmogLab.pl powiedziała także o problemie greenwashingu. W przestrzeni funkcjonuje przekonanie, że jeśli coś ma nazwę eko, oznacza to, że jest produktem ekologicznym. Rolą dziennikarzy jest weryfikowanie nowych rozwiązań będących z zasady przyjaznymi środowisku.

 

Redakcja GLOBEnergia