Dynamiczny rozwój fotowoltaiki w 2020 r. (pomimo pandemii COVID-19) oraz długie oczekiwanie na szczegóły dotyczące trzeciej edycji programu Mój Prąd spowodowało, że pojawiło się wiele pytań na temat dynamiki sektora w 2021 r. Firmy instalacyjne informowały redakcję GLOBEnergia.pl, że dostrzegany jest spadek zainteresowania mikroinstalacjami fotowoltaicznymi od grudnia 2020 r. Jedna z firm branży fotowoltaicznej przeprowadziła  badania ankietowe wśród 600 przedstawicieli handlowych. W wywiadach padały pytania o zainteresowanie inwestycją w fotowoltaikę w I kwartale 2021 r. oraz o obawy prosumentów pojawiające się przed ostateczną decyzją.  62 proc. respondentów potwierdziło większą gotowość potencjalnych inwestorów do rozmów o instalacjach fotowoltaicznych w porównaniu z czwartym kwartałem 2020 r.

Wysokie rachunki motywują Polaków

W badaniu jako główną przyczyną wzrostu zainteresowania inwestycją w fotowoltaikę wskazano rosnące koszty energii elektrycznej w gospodarstwach domowych, które były widoczne już pierwszym kwartale 2021 r. Przyczyniły się do tego m.in. wprowadzenie opłaty mocowej, mroźna zima oraz trzecia fala pandemii COVID-19. Eksperci wyjaśniają, że zdalna praca i nauka oznaczają większą liczbę godzin spędzanych w domu, a to z kolei przekłada się na rosnące koszty korzystania z klimatyzacji, komputerów, oświetlenia oraz urządzeń kuchennych. Upowszechnienie pracy zdalnej spowodowało, że pojawiło się wiele korzyści dla prosumentów w postaci lepiej dopasowanego profilu zużycia energii – im więcej energii wyprodukowanej przez panele fotowoltaiczne właściciel instalacji skonsumuje na miejscu, tym więcej zaoszczędzi.

Na popularność paneli fotowoltaicznych wpływa także coraz szersza oferta finansowa – banki lub inne instytucje oferują atrakcyjne warunki kredytowania, a nawet leasingu mikroinstalacji.

Presja otoczenia

Jak się okazuje, w badaniu pojawił się nowym czynnik motywujący inwestorów z cyklu “sąsiad też ma”. Powszechna instalacja paneli fotowoltaicznych powoduje, że pojawia się w skali osiedla presja otoczenia. Nie wynika to raczej z zazdrości, ale przekonania, że jeśli instalacje dają korzyści u sąsiada lub członka rodziny, to może przynieść także w innym domu. Potencjalny inwestor staje się bardziej chętny na założenie własnej instalacji, kiedy jego rodzina, znajomi lub sąsiedzi już taką posiadają.

Znaczenie programu Mój Prąd

Ponad 60 proc. przedstawicieli handlowych wskazało, że system dotacji w największym stopniu wpływa na podjęcie decyzji o zakupie instalacji fotowoltaicznej. Stopniowo rośnie również świadomość prosumentów co do lokalnych programów wsparcia.

Pojawienie się w połowie marca 2021 r. informacji potwierdzającej kontynuację programu Mój Prąd pozytywnie wpłynęło na zainteresowanie potencjalnych prosumentów. Część z nich nawet przyspieszyła proces inwestycyjny, aby zdążyć ze złożeniem wniosku o dotację przed 1 lipca. Większa część potencjalnych inwestorów wstrzymała się z ostateczną decyzją w sprawie instalacji fotowoltaicznej z uwagi na ciągłą niejasność co do konkretnych warunków Mojego Prądu, w tym kwot dofinansowania oraz kryteriów określających rodzaj inwestycji kwalifikujących się do udziału w programie. Jak zauważono w komentarzu do badania, stworzono przestrzeń dla licznych spekulacji, które rozprzestrzeniają się drogą pantoflową.

Ankietowani wskazali, że na postrzeganie programu Mój Prąd negatywnie wpływają też pogłoski, że wielu wnioskodawców wciąż nie dostało dotacji z poprzedniej edycji programu. Warto zauważyć, że NFOŚiGW informował GLOBEnergia.pl, że z racji wpływu dużej ilości wniosków do grudnia 2020 r., rozpatrywanie wniosków może potrwać od połowy 2021 r. Obawy dotyczą nie tylko programu, lecz możliwych zmian uwarunkowań prawnych, systemu bilansowania energii wytworzonej przez mikroinstalacje oraz ewentualnych problemów z ich przyłączeniem do sieci. W tych tematach również brakuje jasnego przekazu i precyzyjnych informacji. Sprzeczne opinie ekspertów wzbudzają tylko większy niepokój wśród potencjalnych inwestorów.

Źródło: NEnergia

Redakcja GLOBEnergia