Anna Będkowska: Jest Pan bardzo zapracowanym człowiekiem, ale mimo wszystko znajduje Pan czas na to, by włączać się w działania antysmogowe. Skąd u Pana zainteresowanie tematami związanymi z zanieczyszczeniem powietrza? Skąd taka troska o klimat? Kiedy zwrócił Pan uwagę na to zjawisko?

Paweł Deląg: To przychodziło etapami. Pierwszy raz dotarło to do mnie w latach ‘80. Urodziłem się i wychowałem w Krakowie. Będąc pewnego razu z moją rodziną na spacerze w okolicach Kopca Piłsudskiego pierwszy raz zobaczyłem siną kopułę zawieszoną nad Krakowem.
Legendarna opowieść o pochodzeniu tej brudnej chmury, była taka, że Kraków położony jest w niecce, w której kumulują się zanieczyszczenia, a brak wiatru dodatkowo wspomaga gromadzenie się tego smogu. Głównym winowajcą miała być oczywiście Huta im. Lenina.

Była jeszcze jedna historia dotycząca mgły pojawiającej się nad Krakowem w listopadzie, szumnie nazywana krakowskim spleenem. Już wtedy, kiedy jeszcze w Polsce nie mówiło i nie myślało się o ekologii, w Krakowie zaczynały się pojawiać takie tematy.

Anna Będkowska: I już wtedy coś się w Panu przełamało?

Paweł Deląg: Nie, moje drugie, mocne, charakterystyczne spotkanie ze smogiem to był początek lat ‘90. Pamiętam to, bo wtedy w Krakowie smog dawał się we znaki – był bardzo odczuwalny i zauważalny – sine niebo, opisywana już wcześniej brudna, fioletowa, gęsta kopuła. Ale najwybitniej smog poczułem, gdy wybrałem się zimą do Zakopanego. Wtedy zrozumiałem, że nie jest on tylko kwestią jednego okresu grzewczego, czy tylko jednego miasta. Miałem poczucie, że oddycham siarką, a nie powietrzem. Szara chmura dymu i pyłu ograniczająca widoczność w mieście i okolicach Zakopanego, połączona z paradoksem pobierania przez to miasto opłaty klimatycznej. To było zupełnie niedawno. Pomyślałem wtedy – żyjemy w państwie absurdu, które pozwala na tego typu historie.

Anna Będkowska: Pamiętam też Pana manifest, spowodowany złym samopoczuciem i porównaniem jakości wysokogórskiego, włoskiego powietrza do oddychania powietrzem krakowskim.

Paweł Deląg: Tak, czara goryczy się przelała, gdy wracałem z włoskich gór, gdzie przez kilka dni oddychałem lepszym powietrzem. Pierwsze kilka dni po powrocie do kraju spędziłem na Śląsku i w Krakowie.

Już po pierwszej nocy obudziłem się z bólem głowy i bólem gardła. Pomyślałem sobie – przecież to jest narodowe trucie….

Potem zorientowałem się jak wygląda mapa smogu w Europie, które kraje mają ten sam problem i jak sobie z tym problemem radzą. Często jeżdżę po Polsce, bo gram spektakle w różnych miastach. Przejeżdżając przez mniejsze miejscowości, ale też większe miasta – bo one też czystością nie grzeszą – widzę czarny albo siwy dym unoszący się nad domami. Za każdym razem, kiedy czuję ten charakterystyczny smród włosy jeżą mi się na głowie. Zastanawiam się wtedy – dlaczego na to pozwalamy? Dlaczego policja, albo straż miejska brutalnie nie wystawia w takich sytuacjach mandatu na poziomie 5-10 tysięcy złotych, aby raz na zawsze tego typu sytuacje ukrócić. Ktoś powie – no dobrze, ale Ci ludzie nie mają pieniędzy na życie i palą tym, na co sobie mogą pozwolić.

Jeśli tak jest, to Państwo, a szczególnie Państwo PiS, powinno zadbać o tych ludzi i o ich historie. Takim nieodpowiedzialnym zachowaniem i taką ignorancją Państwo nas zabija. Liczba zgonów w Polsce z powodu smogu to ponad 40 tysięcy rocznie. I to znaczy, że Państwo odpowiada w tym konkretnym przypadku za te zgony, podczas gdy jego podstawowym obowiązkiem jest chronić zdrowie i życie swoich obywateli. Jeżeli obywatele się nie upomną to będzie to trwało dalej…

Anna Będkowska: Ale to nie jest tylko wina państwa i rządzących…

Paweł Deląg: Oczywiście, nie tylko. Ale można by też niestety powiedzieć, że to my sami się zabijamy wybierając poniekąd takich, a nie innych polityków. W mojej ocenie to wszystko jest ze sobą bardzo połączone. Brakuje nam edukacji ekologicznej.

Rzeczy o których rozmawiamy są bulwersujące, ukazujące bardzo niski poziom świadomości społeczeństwa. Z drugiej strony pokazują one absolutną konieczność zmian technologii grzewczych – głównego winowajcy smogu. Przecież są dostępne ekonomicznie atrakcyjne, czystsze, przyjaźniejsze człowiekowi.

Ludziom trzeba powtarzać jak mantrę – za spalanie węgla i śmieci płaci się własnym zdrowiem….

Paweł Deląg – Fot:  Paulina Cudna

Anna Będkowska: Ma Pan na swoim koncie dwie etiudy filmowe, mocne spotkania oko w oko z problemem smogu, jakości powietrza. Komu są dedykowane te filmy? Mają zaboleć społeczeństwo, czy uświadomić decydentów?

Paweł Deląg: Każda kropla drąży skałę – jeśli tak jest to trzeba robić nawet drobne rzeczy. Te filmy mają zwrócić uwagę na temat smogu – na chwilę nas zatrzymać. Rozpocząć jakiś proces. Jednym filmem nie zmienimy rzeczywistości, ale możemy uruchomić system skojarzeń, bądź coś takiego jak element buntu. Ja liczę na element buntu. Liczę na to, że społeczeństwo w pewnym momencie osiągnie masę krytyczną i się po prostu zbuntuje. Oby to tylko nie było za późno, bo zdecydowana część społeczeństwa jest pasywna i mnóstwo rzeczy lekceważy.

Anna Będkowska: A ta aktywna część społeczeństwa?

Paweł Deląg: Do tych aktywnych należy to, by tych nieaktywnych aktywizować. Jeżeli więc te filmy trafią do ludzi aktywnych, to mam wielką nadzieję, że znajdą sposób na zmianę zachowań tych biernych, albo tych nieświadomych. Czy mają uświadomić decydentów? Nie łudzę się, że znajdzie się wola polityczna, politycy do odpowiednich zmian i zachowań zostaną zmuszeni przez oddolny ruch społeczeństwa.

Ale może nadejdzie taki moment, kiedy ci którzy są na dole zaczną się liczyć jako ważny głos. Może wtedy zacznie się coś dziać, pojawią się nowe rozwiązania i kreatywne działania.
Te filmy są skierowane również do ludzi biznesu, czyli tych, którzy zajmują się na poważnie energią i są im bliskie pewne idee związane ze zdrowym życiem.

Anna Będkowska: W filmie PM2,5 wcielił się Pan w rolę ofiary. W Pięknej Robocie był Pan tym złym – tym właśnie smogiem. Która rola była łatwiejsza?

Paweł Deląg: Ze strony aktorskiej, podszedłem do tego jak do zadania aktorskiego, które po prostu trzeba dobrze wykonać. Ale spójrzmy na to szerzej. Filmy o tematyce ekologicznej, aby były skuteczne, muszą być mocne po to, by ludzie poczuli się jak ofiary.

Trzeba sobie to powiedzieć – jesteśmy ofiarami. To przykre uczucie, bo to jest wstydliwe. W przypadku smogu wynika to po prostu z ludzkiej głupoty, z naszej niedoskonałości, lub z naszych ograniczeń. To mocne słowa, ale dobrze wiemy, że gdyby nie nasze słabości i ograniczenia – tego smogu równie dobrze mogłoby nie być…

Anna Będkowska: Co można Pana zdaniem zrobić dzisiaj, aby tego smogu nie było?

Paweł Deląg: Można podjąć mnóstwo inicjatyw! Można zacząć od profilaktyki, możemy się zabezpieczyć przed smogiem instalując filtry, inwestując w oczyszczacze powietrza, które pozwolą nam zdrowo odpoczywać, regenerować siły, spokojnie spać. Są fantastyczne technologie – czy to do ogrzewania, czy do produkcji prądu. Mamy odnawialne źródła energii – źródła czyste, nieskończone i ciągle odkrywane są nowe sposoby na ich wykorzystanie – fotowoltaika, wodór, ogniwa paliwowe!

Nie dla wszystkich jest to wygodne – mówię tu o tych, którzy na standardowych rozwiązaniach zarabiają duże pieniądze.

Nie bądźmy jednak jak za króla Ćwieka, przestańmy korzystać tylko z tego co kopalne. Stawiajmy wiatraki i łapmy to co daje nam natura. Budujmy farmy fotowoltaiczne i korzystajmy z każdego promienia słońca. Te źródła energii mamy za darmo. Skoro to jest dostępne – dlaczego tego nie wykorzystać – to jest mądrość i prawdziwy rozwój świadomości. To jest miarą naszego człowieczeństwa.

Oczywiście w przypadku fotowoltaicznych baterii są potrzebne mądre rozwiązania neutralizowania tych baterii po okresie ich użytkowania. Podobnie jak kubków, czy butelek plastikowych, jak np. butelki po Coca Coli.

Anna Będkowska: Film Piękna Robota zrobił na mnie ogromne wrażenie, może dlatego, że jestem mamą i jak dla każdej mamy zdrowie dziecka jest bezwzględnym priorytetem, a groby i krzyże wywołują dreszcze. Ale film uświadomił mi coś innego – że w tym filmie główną rolą można by obsadzić 3 miliony kopciuchów – trzy miliony rodzin, które się trują. Przecież smog ma wielu ojców.

Paweł Deląg: Mało tego – trują nie tylko siebie – Ci ludzie trują nas! Ktoś, kto wrzuca odpady do kotła po prostu mnie zabija. Nie boję się tego powiedzieć – on jest moim mordercą, mordercą swojego sąsiada. Dlaczego ci sąsiedzi pozostają obojętni, dlaczego w to nie ingerują?

Przykro mi to mówić, ale w tym temacie jestem za ogólnonarodową denuncjacją – donoszeniem na tego typu zachowania. Dla mnie osobiście takie zachowania są skandaliczne – Ci ludzie decydują o moim zdrowiu i mojej wolności.

Anna Będkowska: Co jest Pana zdaniem powodem wieloletnich zaniedbań w temacie smogu?

Paweł Deląg: Komuś było, lub jest po prostu nie na rękę. Takie rzeczy i modernizacje są drogie. Wymagają zmian – zarówno tych małych na poziomie pojedynczych domów, aż po ten ogólnokrajowy system.

Przyroda ma to do siebie, że jest wobec człowieka bezbronna, a szczególnie wobec chciwości. Kto korzysta na tym, że węgiel sprowadza się do Polski?

Odpowiedź jest prosta. Węgiel jest przede wszystkim rosyjski, więc stoi za tym na pewno jakieś lobby. Te przetasowania, które od wielu dziesięcioleci mają wpływ na nasze życie, dzieją się wysoko nad nami, a jedyną rzeczą, którą my możemy zrobić to przestać kupować, zmieniać zachowania – tak się sprzeciwiać.

Właśnie tak w mojej ocenie możemy wymusić na decydentach zmianę, pokonać te zaniedbania, ale też pokonać pewne ograniczenia.

Anna Będkowska: Jakie ograniczenia ma Pan na myśli?

Paweł Deląg: Bardzo chętnie kupiłbym samochód, który ma napęd elektryczny, ale użytkowanie takiego samochodu mocno by mnie ograniczało. Ładowanie baterii, brak elastycznego korzystania z niego byłby dla mnie problem. Gdybym miał możliwość zakupu samochodu elektrycznego o odpowiednim zasięgu i z dostępem do odpowiedniej infrastruktury lub samochodu na wodór – kupiłbym go bez wahania. Czekam więc, aż będę mógł to zrobić.

Myślę, że skoro jest technologia, to zmiany powinny dziać się błyskawicznie, ale chciwość państwa i koncernów na to po prostu nie pozwala.

Anna Będkowska: Czy często rozmawia Pan o problemie smogu? Jak ludzie z którymi Pan rozmawia reagują na takie fakty, dane?

Paweł Deląg: Wszyscy raczej wiedzą o co chodzi, ale dominuje znieczulica. Zdarzają się oczywiście świadomi, którzy o to pytają, którzy chcą o tym rozmawiać, którzy próbują ze smogiem walczyć i do których coraz bardziej dochodzi to, że mamy prawo do czystego, zdrowego oddechu. W mojej ocenie ta nasza walka o szerzenie informacji i walka o uwagę ludzi jest ważną walką.

Anna Będkowska: Wierzy Pan w ludzi? Myśli Pan, że damy radę pokonać smog?

Paweł Deląg: Człowiek – to brzmi dumnie….My jesteśmy gatunkiem, który się nazywa homo sapiens – jesteśmy gatunkiem odzwierzęcym… Proszę mi zatem powiedzieć, które zwierze robi sobie źle? Które zwierzę potrafi doprowadzić swój organizm do samozagłady? Które zwierze jest na tyle głupie, że zanieczyszcza swoje własne gniazdo? Ja nie znam. Pojęcie człowiek nabiera dla mnie nowego sensu i znaczenia wtedy, kiedy zaczyna on być protektorem, obrońcą, tym który chroni. Weźmy sobie to do serca, bo takie codzienne zachowania są miarą rozwoju, poziomu inteligencji i człowieczeństwa.

Ja rozumiem, że jesteśmy egoistami i ciężko jest nas przekonać do miłości do bliźniego. Ale w tej naszej walce chodzi przecież właśnie o to, by kochać siebie – by siebie nie zabijać, by przez miłość własną dbać o środowisko.

Druga strona medalu jest taka, że władza woli mieć niewykształconych ludzi, ludzi z ograniczonym sposobem postrzegania rzeczywistości. Takimi jest łatwiej zarządzać, łatwiej manipulować, a więc ludzie, którzy się przeciwstawiają stanowią problem. Prowadźmy tego typu rozmowy, pokazujmy dobre zachowania, uczmy swoje dzieci, bliskich, bo to możemy robić.

Anna Będkowska: Przyzwyczajenia jest bardzo trudno zmienić…

Paweł Deląg: Tak, to dokładnie tak jak ze słodyczami – można być uzależnionym od słodyczy, które też w dużej ilości nam szkodzą. Jemy junk food, bo to też modne, a że niezdrowe i że korporacje, które nam je dostarczają kryją się pod lotnymi, pustymi hasłami produkując tysiące ton plastiku to druga sprawa.

Ale nie trwajmy w tym! Zmieniajmy mimo wszystko złe nawyki i przyzwyczajenia – u siebie, swoich dzieci i bliskich.

Anna Będkowska: Jak przekonałby Pan w prostych słowach do tego, by zacząć myśleć z troską o otoczeniu i swoim zdrowiu? Jakich argumentów by Pan użył?

Paweł Deląg: Ja wierze, że ludzie są z natury dobrzy, że mają skłonność do czynienia dobra. Wiem jednak, że ludzie są leniuchami i prowadzą niehigieniczny tryb życia z lenistwa i wygody, chociaż często wymagają czegoś zupełnie innego od swoich dzieci – żeby posprzątały, żeby myły ręce itd. Często sami dają zły przykład będąc po prostu ignorantami. Jeżeli chcemy z życia wyciągać dobre wartości – trzeba pracować. W tym przypadku tej pracy trzeba włożyć wielokrotnie więcej – zaczynając od siebie i ucząc najbliższych.

Anna Będkowska: Dużo pracuje Pan za granicą – Francja, Czechy, Rosja – czy tam problem smogu jest poruszany?

Paweł Deląg: Różnie. W Rosji raczej nie. Francja jest jednym z bardziej ekologicznych krajów, oni już dawno przodują w temacie zielonej energii w Europie. W Czechach jest świadomość, że jest ciężko, niedobrze, że smród i dym wędruje z Polski nad Czechy i Słowację. Wysoka kultura ekologiczna jest wskaźnikiem rozwoju cywilizacyjnego i kulturowego danego kraju.

Anna Będkowska: Mówi się, że każda zmiana zaczyna się od jednostki. Mówi się, że aby czegoś ludzi nauczyć trzeba dać im przykład. Czy na co dzień dba Pan o jakość życia, środowiska?

Paweł Deląg: Lubię jeździć rowerem, ale do pracy potrzebuję samochodu – szukam obecnie samochodu z napędem hybrydowym. Dbam o zużycie wody w domu i segreguję śmieci. Zmieniłem oświetlenie na energooszczędne. Mam kominek w domu, ale go nie używam. Dbam o to ile kupuje produktów – nie kupuję na zapas zbędnych ilości pożywienia. Odnawialne źródła energii – pewnie przyjdzie na nie czas.

Anna Będkowska: Pana koledzy z branży (Pan Stuhr, Szczygieł, czy Pani Wolszczak) pozwali skarb Państwa za brak dostępu do powietrza dobrej jakości. Jak Pan myśli – czy to dobry pomysł? Myślał Pan o tym, by zrobić to samo?

Paweł Deląg: Oczywiście, można zasypać sądy pozwami – każdy z nas może to zrobić. Jeśli każdy z nas postanowi zawalczyć o swoje, to może Państwo poczuje co to znaczy świadome społeczeństwo.
Myślałem, by zrobić to samo. Nie wiem dlaczego do tej pory tego nie zrobiłem. Zadzwonię do prawnika i wspólnie się nad tym zastanowimy. Oczywiście przygotowany jestem też na falę hejtu, która będzie następstwem takiego pozwu. Może warto. Jak porozmawiamy za pół roku, to zobaczymy, jaki jest wstępny efekt takiej deklaracji.

 

Anna Będkowska

Redaktor prowadzący GLOBEnergia