Dlaczego firmy nie inwestują masowo w fotowoltaikę? Problemem nie jest tylko cena

Mogłoby się wydawać, że dla fabryk czy dużych sieci handlowych inwestycja we własną fotowoltaikę to oczywisty krok. W końcu obniżenie rachunków za prąd i realizacja celów klimatycznych to podstawa nowoczesnego biznesu. Dane rynkowe pokazują jednak, że segment C&I w Unii Europejskiej wciąż stanowi zaledwie ułamek całego rynku OZE. Co dokładnie blokuje ten potencjał?

- Długi proces. Projekty OZE na dachach firm często umierają na etapie przedłużających się negocjacji oraz skomplikowanych procesów wewnętrznych.
- Rozbieżność interesów. Kontrakty PPA są zawierane na 20-30 lat, podczas gdy fundusze inwestycyjne planują działania w okresie 3-5 lat, a firmy często wynajmują budynki na czas określony, co rodzi ryzyko utraty klienta.
- Monetyzacja to nie tylko oszczędność. Biznes potrzebuje nowych źródeł przychodu z OZE. Przykład Szwecji pokazuje, że dopuszczenie komercyjnych magazynów do świadczenia usług systemowych potrafi ożywić rynek.
Jak decyzje zabijają projekty?
Jedną z największych barier w rozwoju instalacji u odbiorców komercyjnych są przeciągające się procesy decyzyjne. Jak podkreślają eksperci podczas debaty Clean Power Summit, projekty o doskonałym „teoretycznym potencjale” technicznym i ekonomicznym są regularnie porzucane, ponieważ procedury korporacyjne trwają zbyt długo.
Wdrożenie instalacji w segmencie C&I wymaga zgody wielu podmiotów, zarządu, właścicieli nieruchomości oraz samych najemców. Dla firm takich jak supermarkety, energetyka słoneczna nie jest głównym profilem działalności. Pojawia się bariera wiedzy, która generuje opór i wydłuża negocjacje, doprowadzając ostatecznego rezygnowania z inwestycji.
Konflikt terminów
Kolejnym hamulcem jest niedopasowanie ram czasowych między inwestorami a rynkiem nieruchomości komercyjnych. Deweloperzy instalacji OZE budują swoją rentowność na okres od 20 do 30 lat. Tymczasem fundusze inwestycyjne zarządzające obiektami planują swoje działania w perspektywie 3 do 5 lat.
Sytuację komplikuje struktura najmu. Jeśli dach należy do właściciela budynku, a prąd ma kupować najemca, pojawia się problem, co stanie się, gdy obecny najemca wyprowadzi się po 7 latach? Inwestor zostaje z instalacją na dachu i ryzykiem, że nowy lokator nie będzie chciał kupować prądu lub zażąda go za bezcen.
Słabe wsparcie i brak opłacalności
Z raportu SolarPower Europe wynika, że firmy instalacyjne w Europie jako główne bariery wskazują niepewność regulacyjną oraz brak odpowiednich mechanizmów motywacyjnych. W większości krajów unijnych firmy mogą wykorzystywać instalacje fotowoltaiczne i magazyny energii niemal wyłącznie do autokonsumpcji.
To za mało, by skłonić biznes do inwestowania milionów na nowoczesne systemy bateryjne. Bezpieczeństwo energetyczne i stabilizacja kosztów są ważne, ale zwrot z inwestycji oparty tylko na jednym modelu biznesowym następuje zbyt wolno.
Szwedzki przepis na sukces
Zupełnie inaczej wygląda to w Szwecji, która staje się wzorem dla reszty Europy. Tamtejszy rynek otworzył się na usługi systemowe dla przedsiębiorstw. Oznacza to, że firma posiadająca magazyn energii nie tylko zużywa własny prąd, ale może wypożyczać pojemność swojej baterii operatorowi sieci w celu jej stabilizacji.
Dzięki temu magazyn energii przestał być traktowany jako zabezpieczenie awaryjne, a stał się aktywnym źródłem przychodu. Aż 75% szwedzkich instalatorów spodziewa się gwałtownego wzrostu zamówień w najbliższym czasie. Pokazuje to, że rynek C&I ruszy do przodu dopiero wtedy, gdy przepisy pozwolą firmom na pełną elastyczność i zarabianie.
Źródła: PV Tech i własne











