System opustów zamiast rynku akumulatorów

Ja nie wiem, czy to jest jedyny powód, ale w odróżnieniu od innych krajów – w Polsce jest pewne narzędzie, które z jednej strony bardzo pozwoliło rozwinąć się systemowi prosumentów. Katalizatorem rozwoju rynku był i nadal jest system rozliczania się prosumentów i magazynowanie energii w sieci, z uwzględnieniem różnych proporcji – ocenia Piotr Rudyszyn.

Chodzi oczywiście o system opustów, w których prosumenci, czyli producenci i konsumenci energii mogą magazynować energię w sieci i w okresie roku rozliczeniowego pobrać z powrotem 70-80% energii z sieci na pokrycie potrzeb bytowych, czy grzewczych.

To w mojej ocenie spowodowało, że rynek małych akumulatorów nie rozwinął się w takiej skali jak w Niemczech, Francji czy Włoszech. Propozycja opustów na początku pozwoliła rozwijać się naszemu rynkowi i przez kilka następnych lat tak zostanie. Z drugiej strony to narzędzie spowodowało, że zakup akumulatora jest w tym momencie w Polsce nieopłacalny. Ja myślę, że te akumulatory będą się rozwijać wspólnie z technologią wodorową. – komentuje Rudyszyn.

Jak wiemy, polski rząd mocno stawia na technologie wodorowe i chce je rozwijać. Eksperci przewidują, że to właśnie wodór będzie miał prawdopodobnie w najbliższych miesiącach szansę zaistnieć – nie tylko w ustawodawstwie, ale i w konkretnych działaniach rządowych. Wtedy właśnie magazyny, elektrolizery czy magazynowanie energii w postaci gazowej lub wodorowej będą istniały – pytanie tylko na jakich zasadach i dla kogo.

Czy magazynowanie energii w sieci jest niekorzystne?

Ja nie zakładam, że to jest źle, że małe przydomowe elektrownie fotowoltaiczne nie są połączone z akumulatorami, bo koszt które ponoszą pojedyncze osoby są przez to mniejsze – ocenia Rudyszyn.

Ekspert dodaje, że rozwój rynku akumulatorów współpracujących z instalacjami fotowoltaicznymi nie nastąpi w ciągu kolejnych kilku lat również dlatego, że do rozliczania na zasadach prosumenckich kwalifikują się również rolnicy, przedsiębiorstwa czy jednostki samorządu terytorialnego, czyli wszyscy, których statutową działalnością nie jest produkcja energii, a których instalacja nie przekracza mocy 50 kWp.

Za powód dla którego rynek akumulatorów energii jest w Polsce tak skromny uznaje się również brak dotacji.

W Saksonii, landzie, w którym mieszkam można otrzymać nawet dotację na poziomie 50% kosztów akumulatora, a jeżeli ten akumulator jest połączony z ładowarką samochodową, to poziom dotacji może wynieść nawet 75%. Nie ma tutaj natomiast rozwiązań dla prosumentów. Więc trochę zazdroszczę swoim kolegom z Polski, bo sam chciałem z tego narzędzia korzystać. – komentuje Rudyszyn.

Polski rynek fotowoltaiczny i prosumencki jest specyficzny i w pewnym sensie wyjątkowy. Pomimo, że nie jest idealny i nie spełnia być może oczekiwań wszystkich zainteresowanych fotowoltaiką, to jak widać, jest nam czego zazdrościć!

Piotr Rudyszyn

Ekspert rynku energii odnawialnych i ciepłownictwa. Menager innowacji energetycznych. Autor publikacji o energetyce odnawialnej.